Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Elo Elu

poniedziałek, 08 marca 2010 19:08
Nastał poniedziałek. Wreszcie dzień wolny.
Plan na poniedziałek. Pojechać gdzieś. Gdziekolwiek. Do lasu, nad wodę, dookoła świata albo na myjnie samochodową. Od wyboru głowa może rozboleć. Poczekałem chwilę - nie rozbolała.
Wybrałem las. Znowu. Ostatnio było fajnie. Tym razem lasu niestety nie zastałem. Były jakieś dęby ale żeby to lasem nazwać to trzeba by je było porozszczepiać trochę. To zadanie może odłożę na wtorek.



Mimo wszystko okolica generalnie ładna i nie narzucająca się.


Taka wieś trochę. Mało asfaltu a sporo szerokich trawiastych alei.


Właściwie to całkiem wieś była. Poniżej widok w drugą stronę :)


Z odrobiną cywilizacji.

 

A oto cel wycieczki. Pomnik jakiegoś pana na jego (a może pożyczonym) koniu. Pan wskazuje mniej więcej na Windsor.

 

 

Tam, na końcu tej ścieżki, mieszka miłościwie nam panująca Ela II. 

 

 

Nie mam pomysłu na zakończenie relacji to se tak tutaj bez słowa utnę historię okeeej ?

Dzięx

 

Ach cholera no zapomniałbym !


Wszystkim kobietom oraz osobom płci odmiennej, które za kobiety się uważają, życzę wszystkiego najlepszego bo dzisiaj 8 marca - tra ta ta ta (fanfary) bum (bęben)

 


komentarze (7) | dodaj komentarz

Las Bukas

wtorek, 02 marca 2010 18:40
Czy wspominałem, że miałem w pokoju dzikie zwierzę ? Zadomowiło się pod moją nieobecność.
Pewnego popołudnia (albo poranka - co za różnica) usłyszałem skrobanie w okolicach szafy. Najpierw pomyślałem, ze to sąsiedzi zza ściany ale co by oni robili w mojej szafie.
No to pewnie mysz mam. Ale zara zara...Papugi stadami latają za oknem...kto wie co jeszcze indiańcy tu nawieźli. Może jaki wąż dusiciel morderca drapie się po plecach i tak skrobie...albo czarna wdowa z ptasznikiem w berka się bawią. Lepiej byc ostrożnym. Jeszcze nierozpakowaną Walizką odgrodziłem się od szafy, w dłoń chwyciłem wieszak z MOCNEGO plastiku i dawaj grzebać w szafie. Nagle się zakotłowało i szary cień przemknął między gratami. Odchyliłem leżący na dnie plecak i stanąłem oko w oko (kamień z serca) z myszą. Patrzyła tymi czarnymi ślipiami myśląc, że jej nie widzę. Nagle mrungęła. Tak mnie to rozbawiło, że jej odmrugnąłem :) Za trzy sekundy już jej nie było a po dłuższej chwili usłyszałem skrobanie w drugim końcu pokoju. Od paru dni jest cisza. Chyba się wyniosła.

Oprócz zwierza w szafie miałem sen. Dzisiaj.
Śniło mi się, że przyszedł mój nowy obiektyw. Po obudzeniu się znalazłem go pod drzwiami. Świetnie bo spodziewałem się go co najmniej za dwa dni.

Wziąłem szybki prysznic i nie tracąc czasu na śniadanie pojechałem potestować szkiełko. Jeszcze wczoraj z mojej cudownej książki "50 walks in Berkshire and Buckinghamshire" wybrałem Burnham Beeches - Burnhamskie Buki :). I tak planowałem pojechać do lasu się odstresować, rozładować i zrelaksować albo odwrotnie. Mówię Wam strzał w dziesiątkę z tym miejscem. Zaledwie 30 kilometrów od domu a w tak ładnym lesie w Anglii nie byłem. A tu jeszcze wiosny nie ma i przecież drzewa gołe a mimo wszystko. Może dlatego, że nie ma krzadyli za dużo.
Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie zszedł z drogi w jakąś podrzędną ścieżkę.



Przydały się mapy topo i GPS z iPhona. Inaczej nie wiem gdzie bym wylazł. Zwłaszcza, że ścieżki poznikały i szedłem po wielkim dywanie z liści.

 

50-tki nawet nie zdejmowałem z aparatu. Wąski kąt ale jaka fajna głębia ostrości a w zasadzie jej brak ;)

 

 

 

 

A na koniec spotkałem Strażnika Lasu

 

 

Ukłoniłem się, powiedziałem "bye bye" i pojechałem na śniadanie

 

 



komentarze (18) | dodaj komentarz

Powolny proces asymilacji

wtorek, 02 marca 2010 1:03
Oj nie byłem zbyt dobry dla kolegów ostatnio. Koleżankom na szczęście się upiekło.
Przez 3 dni po powrocie próbowałem się przyzwyczaić do UK. Po trzech tygodniach jest o jakiś tydzień trudniej niz po dwóch. Przyznaje bez bicia, że przez kilka dni mogłem być trudny do zniesienia. Punkt kulminacyjny osiągnąłem w sobotę kiedy po zażyciu odpowiedniego środka na bazie jęczmienia, nawrzucałem wszystkim po kolei. Na szczęście wszyscy zażyli go w równym stopniu i na drugi dzień mało kto cokolwiek pamiętał.
Dziś wyszło słońce i zrobiło się cieplutko.
Z niecierpliwością czekam na nowe szkło do aparatu. Zamówiłem je kilka dni temu ale leci aż z Hong-Kongu więc pewnie kilka dni jeszcze poczekam. Wybórł padł na Nikkora 50mm 1.8D AF.



 

 

O take cudo niepozorne a podobno ładnie foty wychodzą :)

Właściwie to skupiałem się kompletnie na czymś innym ale dzięki Irenusze, która zrobiła krótkie acz dosadne porównanie obiektywów kitowych z niekitowymi, zrezygnowałem z powielania tego co juz mam.

Szkło jest baaaardzo popularne i może nawet z lekka przereklamowane. Cena jednak ustawiona jest na takim poziomie, że nie strach zaryzykować.

Poza tym mamy dwie nowe koleżanki w domu i do portretów będzie jak znalazł ;)

 

A tak wygląda świat jak się kładę spać po nocnej zmianie:

 

 

 

 


 

komentarze (4) | dodaj komentarz

Uprzedzali ale myślałem, że to żart...

poniedziałek, 22 lutego 2010 20:08
To jakaś parodia jest.
W Gdańsku na terminalu, tuz przed wylotem, zapakowałem zimową kurtkę do walizki. W Londku, ani chybi, wiosna. Słyszałem pilota, mówił, że little snow, to sobie pomyślałem (a raczej wmówiłem), że po prostu jeszcze troszkę go leży. Wyobraziłem sobie przebiśniegi oraz inne stokrotki rosnące rześko na zielonej jak oczojebny mazak trawie pomiędzy nieśmiałymi resztkami śniegu. Wiadomo, poza miastem, dłużej leży. Samolot wylądował, wyszedłem na schodki i dostałem w twarz.
Momentalnie przebiśniegi zwiędły, trawa zbladła a śnieg się rozlazł i połączył jak terminator w drugiej części. Trzy kroki od samolotu, przestałem czuć dłonie a głowę przykryła biała czapa. Tą oryginalną czapkę schowałem do walizki jeszcze w domu. Szczęście, że lubię bluzy z kapturem.
Sama podróż, na szczęście, dość przyjemna. Ze trzy razy przesłuchałem nową płytę "Hey" - niezła.

I tak sobie teraz siedzę, w tle leci TVP Kultura (bo sobie zamontowałem - ha !) a ja i tak słucham czegoś innego. Czegoś na głęboką angielską zimę:




 

 

komentarze (13) | dodaj komentarz

Motława

poniedziałek, 15 lutego 2010 13:46
Motława to taka rzeka, która przepływa przez gdańską starówkę. Tzn przepływała bo w tym momencie przez gdańską starówkę stoi.

Katamarany Opal i Rubin.
Każde dziecko w Gdańsku wie, że pod fotelami znajdują się kamizelki z małymi, bordowymi akumulatorkami, które na pewno kiedyś do czegoś się przydadzą i warto je zabrać. Akumulatorki. Kamizelki są za duże.
Pod fotelem można również znaleźć fosforyzujący proszek, który doskonale barwi osiedlowe kałuże na zielono.


 

Sołdek - To nie kolejny wycieczkowiec ale statek muzeum. Pierwszy statek zbudowany po wojnie.

Czy jest lód czy nie i tak nie pływa.

 

 

Poklep Sołdka po dziobie.

 

 

Koniec przekazu.

komentarze (10) | dodaj komentarz

piątek, 12 marca 2010

Licznik odwiedzin: 113684

I znowu mamy:

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Przybij piątkę

Średnia ocen: 4.43
Oddano głosów: 398

Wróć do głosowania

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 35 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Książka skarg i zażaleń

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 22.01.2010 16:27:33
  • autor: rybka-ok18
  • treść: Super jest twój bloo...
Bardal

Utwórz swoją wizytówkę Locations of visitors to this page

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 113690
Wpisy
  • liczba: 257
  • komentarze: 2256
Księga gości: 89
Bloog istnieje od: 1464 dni