Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Isle Of Wight

poniedziałek, 29 września 2008 21:57

Dzisiaj za bardzo wysilał się nie będę. Mało mam czasu a ten mi jeszcze ucieka.

Więc krótko.

Byli-my Zwiedzili-my Wrócili-my

Zrobiliśmy w sumie około 500 km drogą pylistą, drogą polną plus kilkanaście mil promem i wułala - trochę inny świat.

 















 

A tutaj moje znalezisko.
"Krzyk" nieznana rzeźba słynnego malarza E.Muncha


 


Może nie wygląda ale to jest kamień.

 

A teraz z innej beczki:

 Ostatnio nasza lodówka mnie zaskakuje.
Mam wrażenie, że co noc włazi tam jakiś złośliwy skrzat i przekłada prudukty z półki na pólkę.
Choć z drugiej strony miło czasem odkryć, że mam sernik na zimno lub sałatkę warzywną. Stoją sobie na mojej półce czyli raczej są moje, choć nie przypominam sobie, abym je kupował. Pamięć jednak czasem jest zawodna. Były też owoce, warzywa i napoje. Co dzień rano z lekkim podekscytowaniem otwierałem drzwi lodówki dopóki nie napotkałem...globulek dopochwowych. Oooo nieee, aż tak słabej pamięci to ja nie mam. I stoją tam na drzwiczkach w mojej "strefie" i tak się im przyglądam, a mi, trochę dziwnym wzrokiem, przyglądają się pozostali lokatorzy.
I co mam powiedzieć ?? Że to skrzata ??


Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Jesień się rozmyśliła...

niedziela, 21 września 2008 23:07

...i w zastępstwie przyszło lato.

Zadzwonił Fafarafa z propozycją wycieczki.

Świetnie ! Zaplanowaliśmy sobie gdzie co i jak ale jakoś ominęliśmy w miarę ważny szczegół "czym".

Ja myślałem, że jego autem a on myślał, że moim. Tymczasem jemu skończył się przegląd w samochodzie a ja powiedziałem, że swoim nie jadę bo po wczorajszym "oazowym graniu na gitarze" do 1 w nocy nie czuję się w roli kierowcy.

To wypożyczmy passata z wypożyczalni !

Świetny pomysł, drogo nie jest ale...obaj mieliśmy puchy na kartach kredytowych. Co to za problem :) przelejemy szybko z karty debetowej i lecimy do wypożyczalni. Plan znowu piękny ale nie tak hop siup. Nie mogliśmy ich zasilić z powodu błędu systemu ! Serio ! Bez ściemniania ! A karty mamy w tym samym banku. Wszystko szło nie tak. Bardzo ale to bardzo widoczny znak, żeby nie jechać.

W końcu w przypływie rozpaczy Fafarafa zdecydował się jechać swoim. I pojechaliśmy. Fafarafa, Brat-farafa i Ja-farafa.

 

 

Kierunek morze. Dokładnie Eastbourne. Padło na tą miejscowość niemal losowo ale trafiliśmy dobrze.

 

 

 

Po krótkiej wizycie na "plaży" pora zobaczyć klify.

Tak wygląda koniec świata:

 

 

Tam po prawej od klifu to latarnia

 

 

A poniżej podobno jeden z bardziej romantycznych zamków w Anglii - Bodiam Castle:

 

 

Blabla bla bla bla blabla bla bla bla. Bla bla ?

 

 

Bla bla blabla:

 

 

A naczelny sie nie odzywa...czyżby to koniec mojej kariery ? Ale by były jaja :D

 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Złota angielska jesień

niedziela, 14 września 2008 20:03
Piękną niedzielę mamy tej niedzieli. Klara wali i cieplutko dookoła. Naturalnie powstały sprzyjające okoliczności do wznowienia ubiegłotygodniowych poszukiwań miejsca z klipu Just - Radiohead:



Tym razem 100 procentowy sukces !! Klip kręcono tu:



A tu widok w stronę Liverpool Street Station:




A później raz dwa trzy i w drogę bo Grzesiu nie był w Science Museum ! :O
Nadjechał pociąg, znaczy metro nadjechało:




Pasażer na gapę:



Nie potrafię kłamać ! Ten gołąb nie przyjechał tym pociągiem ale zleciał z nieba (stacja półotwarta) i sobie wsiadł do innego. Przeszedł się korytarzykiem, wysiadł. Przeszedł się peronem i znowu wsiadł. Potem wysiadł i odleciał. Z jego twarzy można było jednak wyczytać niemą pretensję o te zdjęcia...


No co ja na to poradzę ??
Dobra, koniec z gołębiami i klipami.

Nie pisałem bo w sumie nie było okazji a to dość ważne dla mnie.
Kilka dni temu (zaraz po publikacji artykułu na onecie) dostałem maila od red.naczelnego Cooltury z propozycją stałej współpracy.
Trochę jestem w szoku jeszcze bo nie spodziewałem się takiego obrotu rzeczy.
Nie oznacza to raczej etatu ale pewnie honorarium za zdjęcia i artykuły. Wszystko jest do omówienia i mam nadzieję zrobimy to w tym tygodniu.
Nie omieszkam poinformować.
I wiecie co ? Czuję się z tym świetnie !







Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Cote d'Azur

środa, 10 września 2008 21:40
Nie lubie się zgłaszać na ochotnika bo mam wrażenie, że zawsze ktoś mnie w coś wrabia. "Taaa ja pojadę a wy tu sobie będziecie spać..."
Dzisiaj się zgłosiłem bo już nudy nie mogłem wytrzymać. Pojechałem z Litwinem (takim prawdziwym z Litwy) do Poole na południowym wybrzeżu.
Zanim napiszę po co i dlaczego wyjaśnię (chyba już wyjaśniałem...) o co chodzi z tymi Litwinami. Taki Litwin proszę Państwa potrafi być na przykład z Ukrainy albo z Gruzji. Zarośnięty i czarny jak Cygan ale Litwin pełną gębą. A jak się zapytać z jakiej części Litwy to odpowiadając ociera pot z czoła.
To tak jak w tym kawale co to amerykański szpieg podawał się za Rosjanina ale nikt mu nie wierzył
W końcu jakaś babcia się zlitowała i na pytanie dlaczego tak jest odpowiedziała:
- patamu szto u nas czjornych niet

No więc pojechałem z Litwinem do Poole. Pokręciliśmy się trochę nie mogąc znaleźc adresu ale w końcu skończyło się happy endem. Rozstając się (on wracał odebranym a ja tym czym przyjechaliśmy) ustaliliśmy, że każdy ma coś tam do złatwienia więc wyjeżdżamy za około godzinę. Wyjeżdżaliśmy i tak osobno ale chodziło o to, żeby mniej więcej w tym samym czasie wrócić do Londynu.
No to Litwin pojechał na zakupy do sklepu sportowego a ja postanowiłem odszukać morze.
Pełen sukces (z nawigacją to żaden problem ;) Więc linią brzegową przejechałem się z Poole do Bournemouth a na zwieńczenie podróży skomponowałem (ale zabrzmiało ! ) sałatkę w Sainsburym (takie ciut lepsze Tesco) ;P
Poole z lotu mewy:



Rzut oka na zagarek i aż mi się zaklęło pod nosem bo z jednej godziny nagle zrobiły się TRZY.
Zadzwoniłem do biura i zameldowałem, że wreszcie znaleźliśmy to auto i powoli wracam czym przecudownie zatrzymałem czas i zresetowałem timer :)
Nie spiesząc się odwiedziłem jeszcze centrum Bournemouth i nażarty i napity (tylko wodą z bąbelkami, bez żadnego prądu no co Wy mi tu !?) wjechałem na autostradę. Boziu co to była za walka ! Tak mi się spać chciało jakbym jechał nocą piąty dzień bez przerwy. Nie wytrzymałem i zjechałem do service'u (tak dziwnie angole nazywają miejsca przy autostradach gdzie można coś zjeść) kupiłem kawę, zapaliłem papierosa i taki mnie luz ogarnął, że chciałem wracać nad to morze (właściwie to nad kanał La Manche). Dobry Bartek pokonał jednak złego Bartka, poczucie obowiązku wzięło górę i wróciłem do bazy.
Nie mam pojęcia co z Litwinem.

W pracy dołożyli nam ostatnio obowiązków. Zrobiłem coś na co chyba nie odważyłbym się w Polsce. Po ostrej wymianie zdań, dwóch moich kolegów i ja, wzięliśmy kluczyki do auta (slużbowego) i głośno oznajmiając, że jedziemy do Jobcentre szukać pracy wyszliśmy trzaskając drzwiami. Po powrocie, spotkanie z managerem i co ? I okazuje się, że źle ich zrozumieliśmy, że to nie tak miało być, że to tylko jakiś projekt i w ogóle plotka i wszystko zostaje po staremu :) No myli Państwo takiej reakcji managementu to się nie spodziewałem. Szczerze mówiąc myślałem że nas wyje..ą z hukiem. A ja tak lubię tą pracę :)

A z serii "A poza tym":
Kupuje w ciapatym sklepie jakieś polskie żarcie (mają taniej niż w polskim)...wchodzi taki starszy Polak z wędką i plastikowym wiadrem.
Dziki zza lady: ceść kolega
Polak: dawaj siatkę !
Dziki: po co ?
Kolega: dawaj dawaj !
Dziki wyciąga reklamówkę a Polak łup mu do niej wielkiego karpia. Tak prosto z tego wiadra
Kolega bez słowa odwraca się i wychodzi
Dziki za nim: Kolegaaa dziekii !!

I wszystko po polsku.
I co to było ? Haracz, łapówka, święto dziękczynienia ? Jakaś ukryta kamera ?

W sobote jadę gdzieś daleko (że hoho) na paintball i na grilla. Tydzień mi się kończy a horoskop się nie sprawdza.
Trzeba pomóc losowi ;)

I z ostatniej chwili: Jak doniosły służby specjalne (TW pseudonim "Grześ") ten artykuł co to się nim chwaliłem ostatnio wylądował też na stronie głównej  Onetu Tytuł tylko zmienili.
powinienem o tym wiedziec ?
hmm...
a co tam, drugi se napiszę ;)


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Cos it's a bittersweet symphony.

niedziela, 07 września 2008 21:52
Dlugo mnie jakoś nie było.
Tzn byłem, nawet sam zaglądałem na swojego bloga czy przypadkiem jakieś moje drugie ja (o którym nie mam pojęcia) nie napisało czegoś.

Tytuł notki brzmi trochę złowróżbnie ale nie mógłbyć inny. Dzisiaj spełniłem jedno ze swoich malutkich marzeń, którym było...przejście się po tej ulicy:



bez potrącania ludzi i skakania po samochodach ale i tak było fajnie :)
Miejsce w którym startuje Ashcroft, dzisiaj wygląda tak:



Jak widać ten sam "Golden Fried Chicken" ale mu lekko literki odpadły.

Była jeszcze druga lokalizacja ale niestety nie dane nam było...Po powrocie do domu i przeanalizowaniu klipu wyszlo na to, że musieliśmy (byłem z Grzesiem) tamtędy przechodzić ze trzy razy. A naprawdę zrobiliśmy parę kółek i jeszcze trochę a zaprzyjaźnilibyśmy się z miejscowymi albo by nas do jakiego gangu przyjęli.
Nie koniec wycieczek.
Szykuje mi się Wycieczka do Edynburga w weekend. Taka służbowa trochę ale już my umiejętnie połączymy przyjemne z pożytecznym. Chodzi o to aby odebrać auto od jakiegoś szkota bo mu się okres wynajmu już skończył.
Mieliśmy jechać w ten weekend ale przez pomyłkę pojechało dwóch Ukraińców co to są Litwinami tutaj. Zgubili się, nie odebrali auta i na dodatek rozbili to czym jechali. Ot taki niefart.

Poza tym ok. Wczoraj poszliśmy do amerykańca (pub Windmill tak naprawdę) pograć w lotki, praca mi się podoba a dziś zamówiłem koszulkę arsenala. Taki skrót wydarzeń.
Mam nadzieję że ta Szkocja wypali i wrócę z masą zdjęć.

Aha. Wydrukowali mój artykuł w Coolturze. Zaznaczam "artykuł" a nie same fotki jak do tej pory. Taki tam mały debiut ;) Strasznie mi jakoś tak fajnie z tego powodu (zająłęm im całe dwie strony) choć mam zastrzeżenia do wybranych przez naczelnego fotek. Z tego co mu podesłałem zdedcydowanie wybrałbym inne.
Właściwie cieszę się podwójnie bo to jedna z nielicznych zaplanowanych dawno temu rzeczy, którą udało mi się zrealizować w 100 %. Muszę przypomnieć, że jestem ofiarą (tak, tak ofiarą) tzw słomianego zapału. Chyba z tego tytułu jakąś rentę powinienem dostawać no nie ?
Jakby ktoś miał ochotę i możliwość to ta Cooltura z kredkami na okładce.

PS: Śnią mi się ostatnio jakieś wycieczki Airbusem A380 (tym największym) i mam bardzo ale to bardzo pozytywny horoskop. Niestety tylko na ten tydzień więc muszę się spieszyć.
Lecę więc.

PS: Właśnie odkryłem, że artykuł pojawił się również na necie :) http://www.cooltura.co.uk/index.php?id=1220601905
Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 058  

I znowu mamy:

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164058
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page