Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 346 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Fotki ze Stonehenge i Avebury

niedziela, 30 września 2007 11:24
Sponsorem dzisiejszej notki jest Cho-Zen-Wan i jej analogowy Canon, którym to niniejsze foty moglismy popełnić.

Pogoda średnia była. Chmurzyska itp...
Klasyczne ujęcie :)




Następne klasyczne ujęcie:



A poniżej już krąg z Avebury. Dużo bardziej rozległy. Otaczał domy na drugim planie.



Ofceeee-e-e-e:



I taki zbieg okoliczności na koniec:



I to by było na tyle. Reszty fotek nie wstawie bo sa identyczne a na blogu miejsce jest w cenie.
Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Untitled

środa, 26 września 2007 10:22
Sponsorem dzisiejszej notki jest The Cure "Untitled"
Już mi się nie chcę dopasowywać kawałków do notek - trzeba to zmienić :)

"A w filmie polskim proszę pana to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje proszę pana. Nic. Taka proszę pana... Dialogi nie dobre... Bardzo nie dobre dialogi są. Proszę pana... Yyyy... W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. Proszę pana..."

No to właśnie tak jak u mnie ostatnio. Cisza, spokój, za oknem jesień jakaś idzie. Robi się jak w Polsce. Praca, dom, praca, dom.
No OK ostatnio zrobiliśmy sobie wycieczkę po okolicy. Ale tam, jedna wycieczka nie czyni wiosny.

Zwiedzanie zaczęliśmy od Stonehenge - jednej z wizytówek Anglii i przedmiotu kultu japońskich turystów oraz twórców tapet do windowsa. Wielkie kamloty poustawiane jeden na drugim. Monumentalnie to wygląda i majestatycznie. Żadnych mnistycznych przeżyć jednak nie doświadczyłem. W okolicy znajdował się jeszcze większy choć mniej sławny krąg. Tak wyczytała Cho-Zen-Wan, znawczyni tematów dziwnych i nauczycielka cierpliwości (MOJEJ !).
Pojechaliśmy więc do Avebury, bo tak się ta wioska nazywała. Droga szeroka na półtora auta z poboczem o wysokości metra. Mozna było się poczuć jak w torze bobslejowym. Na dodatek pół drogi jechaliśmy w środku konwoju wojskowego (tak nam się wjechało na rondzie). W pewnym momencie jedynymi znakami drogowymi były "TANK CROSSING" ale jakoś dotarliśmy na miejsce bez dziur po kulach.
Po zaparkowaniu oczom naszym ukazały się OWCE. Wśród poustawianych głazów się pasły bez świadomości miejsca. Sam krąg gigantyczny ! Otaczał pół wioski a w środku miał dwa mniejsze kręgi wielkości Stonehenge (chodzi tylko o średnicę bo wysokość nie imponowała).
Ciekawym zrządzeniem losu trafiliśmy tam w dzień zrównania nocy z dniem (czy stylistycznie ma to sens ? Może i nie ale tak było :) )
W każdym razie z tejże okazji zastaliśmy tam pokaźną zgraję druidów i jednego osobnika przebranego za Charlie Chaplina. Nie licząc owiec...Kto wie może to też przebierańcy.

Następnym punktem wycieczki było Bath. Ładne miasto ale jakoś już chyba byliśmy zmęczeni. Kolejne lekcje cierpliwości też zostawiły piętno więc oblecieliśmy je (Bath a nie lekcje cierpliwości) po łebkach kupując struny do gitary i racząc się wątpliwej jakości strawą w Burger Kingu.

Droga powrotna przebiegła dość szybko i sprawnie z krótkim postojem w Marks&Spencer. W sumie zrobiliśmy ponad 300 kilometrów i zobaczyliśmy 3 ciekawe miejsca pomijając nie mniej ciekawe krajobrazy po drodze. Z pewnością warto było.

I z krótkich wieści:

Cho-Zen-Wan kupiła drukarkę do fotek. Na skutek pomyłki obsługi dostała wypasiony model za cenę modelu podstawowego.

Ponownie odmówiono mi kredytu na aparat pomimo, że chciałem wpłacić 60% wartości.

Jed (kolega z pracy, filipińczyk) zapytał ściszonym głosem czy Santa Claus (ta amerykańska wersja) istnieje na prawdę czym przyprawił mnie o spazmy.

Oraz news dość ważny.
Prawdopodobnie w okolicach maja przeprowadzamy się do Irlandii. Podobno fajniej taniej i przyjemniej.
A co tam, czemu nie...
Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Cross Town Traffic

środa, 12 września 2007 0:29
Sponsorem dzisiejszej notki jest Jimi Hendrix "Cross town traffic"

Korzystając z nowo nabytej mobilności piszę z pracy. Właściwie precyzyjniej byłoby napisać "z miejsca, w kórym czasami pracuję". Głównie jednak siedzę i dyskutuję z beżowymi i czarnymi (biali też się zdarzają) towarzyszami niedoli. Dzisiaj na ten przykład tematem przewodnim był autyzm. Mnóstwo przykładów w tej mojej pracy, mnóstwo ;)

No generalnie lato się kończy i mało roboty. Ludzie ściemniają więc jak mogą, żeby wcześniej urwać się do domu. I tak mój wczorajszy dzień wyglądał tak:
Założenia: praca od 5:30-24:00. Tak zwana podwójna zmiana.
Przyszedłem na 7:00 bo robie przecież podwójną zmianę i chyba mam prawo do odrobiny ulgi.
Około 10:00 wziąłem sobię godzinę przerwy na śniadanie.
Punkt 14:00 pojechałem do domu na obiad. Robię podwójną zmianę więc należy mi się podwójna przerwa czyli 2x45 min. Przedłużyłem ją do dwóch godzin.
Od 16:00 w miarę uczciwie pracowałem (czytaj siedziałem w busie na terminalu i czytałem książkę) robiąc sobie przerwy na kawę.
Tuż przed 21:00 obwieściłem, że jestem zmęczony i idę do domu. Nikt nie protestował bo przecież robię podwójną zmianę i mam prawo być zmęczony.
No i z 17,5 godziny popracowałem może z 10 godzin. Wpisałem do tajmszita 17. Już bez tej połówki coby zakłócić wyrzuty sumienia.

Ludzie nagminnie zrywają się wcześniej do domu. A bo to jutro ma na rano, albo interwiu w innej firmie albo jeszcze co innego. Rekord świata pobił Somalijczyk który powiedział, że musi dzisiaj wyjść wcześniej bo jutro zaczyna urlop !! No słowo daję położył mnie na dywan ! A jaki był zdziwiony jak mi ze śmiechu łzy ciekły ! Nie ma bata. Przeszło mi po chwili, upewniłem się czy nie żartuje i powiedziałem, że nie ma mowy. A że pracował w mojej grupie to miałem prawo mu nie pozwolić. I tak puściłem go 2 godziny później.

I takie spostrzeżenie:

Beżowi jeśli kupują stary samochód to na 80% jest to turkusowa Honda Civic z 97-98 roku. Starsze to obciach a na nowsze ich nie stać. Nie wiem o co im biega z tym modelem i kolorem ale tego tutaj tak pełno jak u nas kiedyś maluchów. Może jakiś prorok im sprzedał niusa, że tylko turkusowym civikiem wjedziesz do Królestwa Beżowego. To wzięli i wykupili całą produkcję ...
Beżowi przedsiębiorcy na 80% posiadają ciemno zielone Toyoty Previa - takie minivany wyglądające jak żółwie. Previa może być starsza niż 97-98 rok. Beżowy przedsiębiorca kręci na raz tyle różnych interesów, że na prawdę nie ma już czasu zajmować się czymś tak marginalnym jak samochód.
Aż w końcu beżowi zamożni. Tu bez dwóch zdań króluje Mercedes - 100%. Koniecznie srebrny i przeważnie E klasa (kobiety widuje się również w A klasie) z kupioną za 1/4 wartości auta prywatną rejestracją. I dlaczego ? Bo jest to MERCEDES ! Kwintesencja przepychu i luksusu. W takim razie czemu tylko E klasa ? :) Odpowiedź oczywista.
Aha i betonują trawniki przed domami bo już niebawem kupią drugiego.
Parada próżności...

Z Somalami sprawa jest prosta. Nie jest ważna ani marka ani kolor auta. Ważne żeby było duże. Bogobojny Somal i tak w końcu zostanie taksówkarzem.

Ciekawy jest też sposób prowadzenia auta przez młodzież. Właściwie ten sam co u nas tzn w PL. Siedzenie odsuniete do tyłu, oparcie odchylone a kierujący niemal leży na skrzyni biegów. Długo się zastanawiałem dlaczego. Otóż jest to postawa obronna przed gangami, których w każdej dzielnicy jest co najmniej piętnaście. Boczny słupek pomiędzy drzwiami chroni przed zdradziecką kulą. Bynajmniej przypadkową. Na każdym z tych chłopców ciąży przecież piętnaście wyroków. Dlatego też kładą się bokiem na skrzyni biegów aby być mniej widoczni dla wroga i policji.
Proste no nie ? Ech gangsta z MTV...
No i takie se fajne teorie tworzę gdzieś między myślami o sensie istnienia.

Zrobiła się 22:00 spadam do domu.

To znowu ja
Po nocy jeszcze mi się coś przypomniało (dialogi mogą się nieznacznie różnić, sens jednak został zachowany)
Rozmowa telefoniczna:
Dzwoni Cho-Zen-Wan
- Będę w tesco, kupić ci coś ?
- W sumie nic, albo może salami i ser
- OK
W domu:
- Kupiłaś mi salami ?
- Zapomniałam
- $%^&*
- ale kupiłam za to co innego ! Nawet nie zauważyłeś !
A już straciłem nadzieję na jutrzejsze śniadanie.
Rozglądam się uważnie a na szafie wiszą... rakiety do tenisa !!
Niee, no super są...ale jakieś bez smaku...
Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

The Other Way Of Stopping

środa, 05 września 2007 20:55
Sponsorem dzisiejszej notki jest The Police "The Other Way Of Stopping"

Mam już nowego kompa. Wczoraj przysłali. Trochę mnie oszukali na karcie graficznej (w specyfikacji była inna) ale wszystko chodzi jak trzeba i nie będę się awanturował. Najważniejsze, że poszedł Flight Simulator i to raczej bez problemów. Jest dużo lepiej niż na starym kompie.

Przeskoczyłem na czerwonym :)
Policja za mną też przeskoczyła :(
Dopadli mnie za rogiem i zatrzymali. No i najpierw zaczęło się od gadki umoralniającej, bo przecież mogłem zabić ludzi, których wiozę. Później nastąpiła faza straszenia oraz faza pytań. Następnie po moich odpowiedziach policjant powoli zaczął popadać w fazę wściekłości.
Ponieważ:
Pokazałem mu polskie prawo jazdy gdzie prócz obrazków nie było dla niego nic co mógłby zrozumieć.
Na pytanie "Dlaczego jeszcze go nie wymieniłem" odpowiedziałem, że nie wiem ile tu jeszcze zabawię.
Na stwierdzenie "jesteś przecież rezydentem" odpowiedziałem, że według urzędu podatkowego NIE jestem.
Już z wyraźnym podenerwowaniem zapytał dlaczego ja tu wogóle mieszkam. To mu zgodnie z prawdą odparłem "Bo mam pracę"
Dał za wygraną i czepił się prawa jazdy.
- jest nie ważne
- ważne, kategoria B uprawnia do....(wyrecytowałem do czego)
- ale tu jest znaczek minivana a to jest minibus. Znaczek minibusa masz przy kategorii D1
- to są już autobusy a to jest unijne prawo jazdy więc kategoria B uprawnia do tego samego co i tutaj
Wkurwił się i zaczął krzyczeć, żebym się z nim nie kłócił i nie robił z niego małpy.
Wziął moje prawko i poszedł do samochodu.
A ja stałem jak ta sierota i zastanawiałem się ile dostanę mandatu.
Po dłuższej chwili wysiadł, podszedł, oddał prawko i powiedział, że zadzwoni do mojej firmy i się zapyta czy mam prawo prowadzić minibusa. Jeśli nie to spotkamy się w sądzie. Mandatu nie dostałem.
I to był proszę Państwa typowy DUPEK. Jak do tej pory chwaliłem policję to tutaj się zawiodłem. I nie chodzi o wykroczenie bo była to ewidentnie moja wina ale o podejście do tematu, brak opanowania i kultury. Dupek i tyle.

Ciapaty w sklepie podał mi cenę "cztery pięćdziesiąt siedem" okaleczoną polszczyzną ale zawsze polszczyzną :)

Zawiozłem dzianych amerykanów na lotnisko. Dostałem 20 PENSÓW napiwku.
Standard jest około 10x większy.

Były dwa krótkie niusy to teraz jeden dłuższy:
Jakiś czas temu niechcący wszedłem na debet w banku. Niewiele, niespełna 2 funty. W zasadzie przez pomyłkę. Bank zaraz przysłał mi ostrzeżenie oraz zapowiedział karę w wysokości 30 funtów !
Uwaga. Teraz pomijamy fakt, że podobno jest to bezprawne działanie i idziemy dalej...
Nie ściągał mi tej kary przez miesiąc, aż kiedy wyczyściłem konto niemal do zera dowalił znienacka (swoją drogą gdzie lub czym jest "nienacko" ?).
Koniec końców spowodował tym ponowny debet na moim koncie i zapewne dowali mi następną karę !
Nosz kurwa to jest normalnie rozbój !!
Ide jutro do nich i jak mi tego nie anulują to ja ich mam tam gdzie sam nie mogę zajrzeć.
Jest przecież tyle innych wspaniałych banków, w których przynajmniej udają, że mnie lubią.

Tyle przekazu
Do następnego




Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 045  

I znowu mamy:

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164045
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page