Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

500 miles

wtorek, 26 września 2006 22:35

Sponsorem dzisiejszej notki jest The Proclaimers "500 miles"

 

No i miałem offa. Taki dziwny to był off ponieważ poszedłem do pracy :) Ale ! Zamiast robić to co zazwyczaj robię dostałem samochód, pijanego Litwina i krzyżyk na drogę.

Po krótkiej rozmowie ze Stuartem (manager wypożyczalni) okazało się, że trzeba gdzieś zawieżć jakiś samochód, skądś odebrać następny i tak kilka razy.

Stuart zawsze kojarzył mi się z filmem "Stuart Malutki". Filmu nie widziałem ale tytuł pamiętam. W angielskiej wersji tytuł chyba brzmiał "Stuart the LITTLE" Nawet chciałem kiedyś z nim pożartować nawiązując do tego filmu ale na szczęście odpowiednio wcześniej okazało się że Stuarta nazwisko brzmi LIDDLE. Ale była by wtopa ;)

No dobra, po rozmowie ze Stuartem przyjechał Litwin na rowerze. Ciuchy a'la Olaf Ludwig zapach też a'la Olaf Ludwig ale już po wyścigu, oddech jak po jego opijaniu - coś jakby opijał wyścig już w jego trakcie.

Jedziemy dwoma autami (więc nie jest źle) na Ealing. Litwin podobno zna drogę. Całą drogę zastanawiam się dlaczego to ja jadę pierwszy. Na szczęście poprosiłem Stuarta o wydrukowanie map. Dojeżdżamy do celu. Litwin gramoli się ze swojego samochodu, chyba przespał całą drogę...

W Ealing dostajemy Forda Focusa i wracamy do "bazy" Pomimo że jadę około 130 km/h okna są pootwierane. Wolę jutro kichać niż sie upić wyziewami. Litwin śpi...

Z Heathrow zabieramy Forda Galaxy i w dwa samochody (dzięki Ci Boże !!) jedziemy do Bracknell. Litwin oczywiście wie jak jechać i dlatego ja jadę pierwszy. Trochę błądzimy ale dobrzy ludzie na stacji benzynowej pomagają.

Docieramy na miejsce. Litwin mówi że jest po imprezie (a to ci nowina) i żebym to ja szedł gadać. Idę więc do biura, gadam. Wchodzi Litwin (miał czekać na zewnątrz), zabiera babce kluczyki od Galaxy mówiąc, że zapomniał fajek. Fajek w samochodzie nie było, leżały pod autem. Jakim fuckin cudem ???

Pozbyliśmy się Galaxy bierzemy Forda Transita. Pakuje w niego Litwina. Sam dalej jadę Focusem - wygodniejszy :). Kierunek Northampton. Litwin już tam oczywiście był...prowadź mówi...Bez większych niespodzianek (bo to, że zgubię Litwina to był pewnik) docieramy w okolice Northampton. Na stacji benzynowej pytam o Dealera Forda, Litwin kupuje RedBulla. Cztery RedBulle. Mówi, że jest głodny.

Znajduję Forda, zostawiamy vana i we dwóch jednym autem (ło matko !) wracamy na Heathrow. Litwin robi za pilota. Trochę się ożywia (czytaj trzeźwieje) i wynajduje "lepszą" trasę.

Zamiast na zachód walimy na wschód...Poważnie już wkur...zirytowany wracam na M1 (właściwa autostrada). Litwin śpi...

Litwin budzi się i stęka. Chyba coś mu jest. Coś bełkocze w rosyjsko-angielskim, nie kumam nic a nic. W zrywie rozpaczy niemal wykrzykuje: TUALJET !! Znaczy siku chce chyba.

Zjeżdżamy z autostrady. zatrzymujemy się przy stacji benzynowej. Idę w kierunku toalet. Litwin skręca do sklepu. SZUKA PIWA !! Do WC nawet nie zajrzał !!

Wyjeżdżamy szybko ze stacji. Muszę jeszcze kupić buty. Sklepy z ciuchami otwarte przeważnie do 17:30. Jest 15:30. Litwin śpi z nogami na szybie. Jedziemy 160/km/h. Litwin nadal śpi ale ma otwarte oczy ! Zjeżdzamy z autostrady. Pytam się którędy teraz bo on na pewno tu był. Macha rękoma we wszystkich kierunkach. Mówi, że to bez znaczenia którędy. Jesssuuu !!

Wracamy do bazy. Stuart wysyła nas jeszcze na Lotnisko Gatwick. Mówię że nie ma mowy, bo muszę kupić buty. a do zamknięcia sklepów została godzina. "No to chociaż pojedźcie do Staines" (kilka mil stąd) po kolejny samochód. Godzę się...niestety. Adresu nie dostajemy. Stuart pokazuje na mapę i mówi - to gdzieś tutaj. Po drodzę mijamy szkółkę jazdy na nartach wodnych. Litwin sie ożywia ! Mówi, że nigdy czegoś takiego nie widział i chce sobie pooglądać. Tego już za wiele !! ZABIJAM LITWINA I KROJĘ NA MAŁE LITEWSKIE KAWAŁKI.

Ech...rozmarzyłem się...;)

Przy pomocy miłych panów w salonie Opla (wiedziałem, że będą wiedzieli gdzie jest konkurencja :) ) znajdujemy Forda i odbieramy samochód. Litwin wraca na Heathrow. Ja gubię drogę i wracam kilkanaście minut po nim. Jest 18:00 z butów nici :((

 

Wyprawa zajęła nam 9 godzin (z tego Litwin przespał godzin 12). Przejechaliśmy prawie 400 km. Nic ciekawego nie zobaczyłem po drodze bo prawie cała trasa wiodła autostradami. Serio są takie kraje gdzie jest kilka autostrad albo nawet kilkanaście !

 

Wracając do tzw domu kupiłem buty !!!!!!

 

Czyli historia kończy się happy endem :)

 

aaaaa !! 14 października lecę do PL na tydzień !! WRESZCIE !!

 


Podziel się

komentarze (32) | dodaj komentarz

Pilgrim

wtorek, 05 września 2006 18:50

Sponsorem dzisiejszej notki jest Eric Clapton "Pilgrim"

 

Od jakiegoś czasu szukaliśmy nowego mieszkania. Po kilku wizytach zdecydowaliśmy się zamieszkać w domu Blera (ani to Blair ani Blur tylko właśnie Bler - Albańczyk z Kosowa). Nawiasem mówiąc Bler jest szefem Grzesia.

Z wszystkich oglądanych domów ten wydał się najprzyjemniejszy. Niestety też najdroższy - ale co tam, w końcu zarabiamy ;)

Musieliśmy działać szybko ponieważ ustaliliśmy z Jamesem, że mieszkamy tylko do czwartku. Czwartek był na prawdę strategicznym terminem ponieważ James rezygnował z wynajmu i dom wracał w ręce właściciela.

Rozrysowaliśmy plan rozgrywki (jak w koszykówce w hamerykańskich filmach). Ja pakuję się w środę po pracy - czytaj w nocy. Umawiam Grzesia z Jamesem w czwartek na 19 na odbiór mieszkania. Grześ bierze offa, rozlicza się z Jamesem i za pomocą Hassana i jego samochodu przeprowadza nas do Blera. Hassan to kolega Grzesia z pracy. Pochodzi z Iraku. Jednym słowem terrorysta. 

Nasz plan nie przewidywał jednak kilku drobnych sytuacji. Np takiej, że w czwartek wyjeżdżała z Londynu Grzesia koleżanka. Niestety instynkt samca wziął górę i Grześ pojechał wpizdu...

I teraz:

Kameraaa... ! Akcja !! 

 

16 z minutami

Dzwoni Grzesiu. Mówi, że dziewczyny nie odjechały bo nie odnalazły autobusu !  Trochę śmiejemy sie z dziewczyn, że bezdomne itd. Ustalamy, że przenocują albo u Zbyszka i Karoliny albo w nowym domu u nas.

 

18:45

Dzwoni Grzesiu. Stoi gdzieś w korku w połowie drogi i nie zdąży na 19:00 na spotkanie z Jamesem. Mówi, że będzie o 21:00.

Gdzie są moje fajki ?

 

19:00

Dzwoni James. Pyta gdzie jest Grzesiu ! Tłumaczę, że będzie za 2 godziny. Ten debil myśli, że przez to się dzisiaj nie wyprowadzimy i wszczyna awanturę. W końcu dogadujemy się. Emocje opadają. Idę na papierosa a potem jadę tankować. Auta jadę tankować ;)

 

20:00

Dzwoni Grzesiu. Mówi, że właśnie gadał z Blerem (tym, do którego mamy się dzisiaj przeprowadzić) i Blera nie ma w domu. Co więcej wróci w niedzielę !! Pojechał na jakąś imprezę rodzinna :) Ot tak sobie a reszta w dupie. Zastanawiam się gdzie dzisiaj nocujemy. W parku czy na stacji. Z wrażenia zatrzymuję się przy jakimś McDonaldzie. Nie wziąłem McFajek :(


20:30

Dzwoni Grzesiu. Nocujemy dzisiaj u Zbyszka i Karoliny. Zaraz mają podjechać po nasze rzeczy. Dziewczyny nocują w centrum. Uff...już wybierałem samochód w którym spędzę noc. Z ulgą zapalam papierosa.

 

22:05

Dzwonię do Grzesia. Pytam gdzie mam jechać bo właśnie skończyłem pracę. Na szczęście już bez zmian czyli do ZiK.

 

23:00

Rozkładam się na podłodzę w pokoju Jarka (szwagier Z. mieszka z ZiK). Przy piwie do 3 nad ranem składamy z klocków Lego pojazdy z gwiezdnych wojen.

 

Piątek

Nocujemy u ZiK drugą noc. Bler milczy...

 

Sobota

Z pracy wracam już do domu Blera. Walnął skruchę. Walory domu również przemówiły. Jest ok.

Złożyłem komputer do kupy. Tym razem w jakimś pudle po magnetowidzie. Komp działa. Bez większych nadziei sprawdziłem czy ktoś przypadkiem nie sieje sygnału bez zabezpieczeń. Jakież było nasze zdziwienie kiedy okazało się, że w zasięgu mamy kilka sieci w tym jedną niezabezpieczoną !!  Nadal więc mamy net za free :)

Kochani Angole dam za Was na mszę !!

A  może tu działa jakiś internetowy caritas...?

 


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 085  

I znowu mamy:

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164085
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page