Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Virgin, po prostu Virgin

wtorek, 17 sierpnia 2010 1:06
Wkurzył mnie Virgin dzisiaj. Nie że prawiczek jakiś tylko firma taka. Chodzi o internet. Juz mi przeszło trochę ale wiedziałem, że z nimi będą problemy. Nie miałem tylko pojęcia, że się zaczną jeszcze przed podłączeniem do netu.
Najpierw gorąco mnie namawiali przez telefon a kiedy się w końcu zdecydowałem postawiłem warunek.Podłączenie nie może trwać dłużej niż 2 tygodnie.
- Jasne ! Oczywiście ! Phi ! Kto tobie takich rzeczy naopowiadał, że u nas czeka się dłużej ?!
- Na waszej stronie jest...
- Niee no skąd !
i takie tam i tak dalej...
I przyszedł jak młody Bóg z obrazka wyjęty, opalony na mahoń David. Wzorzec człowieka sukcesu a na drugie miał No Problem.
A ja mu zaufałem choć podstawową zasadą jest nie ufać nikomu, kogo nie widać po zmroku. Nawet tymczasowo. Trochę zaufałem a trochę i tak nie miałem wyjścia bo żadna firma nie wychodziła tak korzystnie jak Davidowa.
Po tygodniu od podpisania umowy przyszło pismo potwierdzające datę instalacji. Na za dwa tygodnie. Dla nieuważających na matematyce dodam, że właśnie zrobiły się z tego tygodnie trzy.
No dobra, nie będę odkręcał, poczekam. Zwłaszcza, że wtedy akurat wypada mi wolne. No i doczekałem się. Na dzisiaj przypada wigilia założenia internetu. Bo to juz jutro... I w to swoiste święto zadzwonili z Virgina. Myślałem, że z życzeniami, jak to na wigilię. Ale miła pani wyjaśniła mi, że owszem założą ale w niedzielę bo muszą się postarać o pozwolenie zaparkowania auta w miejscu nie przeznaczonym do parkowania. No okej. Zgodzę się, że jest pewien problem z miejscem bo to ruchliwa ulica, podwójna czerwona linia zakazująca parkowania pod karą chłosty ale do cholery nie namalowali jej wczoraj !
Organizacja u nich leży jak widać i kwiczy.
Okej, trochę się uspokoiłem i pytam czy na pewno w niedzielę ?
- tak ale jutro zadzwonimy i potwierdzimy w którą...
Co tu dużo mówić. Odjęło mi mowę. I chęci też mi odjęło do czegokolwiek. Opadłem na kanapę i zacząłem pić do telewizora. Samą pepsi tylko bo odjęło mi też chęć pójścia po alkohol.

A poza tym wszystko w normie. Widzialność dobra, pułap czterysta.
Prezes przyjechał ze Szkocji (tam chwilowo pracuje) w krótkie odwiedziny. Nadal mieszka u nas ale nie opłaca mu się wracać na noc z pracy więc postanowił wpadać co 2 tygodnie poprać trochę i zjeść normalnie.
Mój Mały Współlokator w przypływie ułańskiej fantazji wybił szybę w szafie. Chyba zioła mu zaszkodziły. A mówiłem nie pal rumianku ;)

Północ się zbliża ale nie chcę mi się spać. Chyba pójdę trochę sobie pojeździć. Jutro wolne.

PS (zawsze musi być jakiś PS) Gdzieś na necie wyczytałem jak podłączyć iPhona do kompa, żeby robił za wrota do netu. O dziwo działa ale wrota to to na pewno nie są. Co najwyżej piwniczne okienko. Plus taki, że za darmo bo net w komplecie z telefonem był free. Ale się grzeje skubany !
Aha i po co ja to mówię. Ano po to jakby się ktoś zastanawiał w jaki sposób notkę wrzuciłem nie mając netu ;)

I jeszcze coś dodam bo za szybko na nową notkę a rozbawiło mnie nieźle.
Jest taki program w TVN Turbo o nazwie "Pojechany weekend". I tam niby serwują trójce "śmiałków" niezapomniane i ekstremalne wrażenia. No więc w tym odcinku najpierw dali kolesiom rowery z silniczkiem w kole żeby, na ścieżce rowerowej (sic!)  lżej było się rozpędzić do 25 km/h. Później zaprowadzili ich do skansenu gdzie dali spróbować po wędzonej płotce a następnie wsadzili ich w kajaki i puścili jakąś martwą rzeką. Na koniec jeden z luzaków powiedział, że nigdy w życiu nie przeżył czegoś podobnego i nie zapomni tego do końca życia.
I wtedy ogarnęło mnie takie olbrzymie ale i zwykłe zarazem ludzkie współczucie...


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Czajna Taun, zolta rzeka i rowery.

środa, 04 sierpnia 2010 22:49
Zanim zaczne to musze powiedziec ze jest cos nie halo z dodawaniem obrazkow na wp. Sa 10 razy gorszej jakosci niz przed wrzuceniem. Fatalnie sie oglada ale nie moge poki co nic z tym zrobic. Notki tez kasowac nie chce wiec...

No to po kolei:
Najpierw jak w tytule China Town ale widziane z poziomu dachow.
 




 Kiedy zobaczylem ten widok od razu przypomnial mi sie "Frantic" i inne filmy, w których uciekaja po dachach. Istny labirynt murkow, korytarzykow i schodow przeciwpozarowych. Lubie takie klimaty wiec normalne ze chcialem sie podzielic :)
Zolta rzeka jako nawiazanie do China Town. Okreslenie samo sie nasuwa, zwlaszcza ze Tamiza jest zolta jak diabli. Z domieszka zielonego i innych. Taka paleta kolorow maskujacych. I moze to i dobrze. Nie spodziewalbym sie tam kolorowych rybek ani bujnej roslinnosci ;)





 I na koniec tytulowe (jak wszystko poprzednie ;) rowery.


No, to tyle niedzielnej wycieczki po Londynie. Odblokowalem sie troche fotograficznie bo ostatnio jakos mi sie nie bardzo chcialo focic. Chyba mialem za duzo na glowie.
Planuje sobie sprezentowac na imieniny nowe szklo - to nalog jak tatuaze ;) Wybor padl na Nikkora 35 mm 1.8. Zatesknilem za obrazkiem widzianym przez Zenita :)  
To dziekuje za uwage i do nastepnego :)

PS: Wiekszy i jakosciowo okej format na fejsbuku. Zapraszam, nie gryze.


Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 086  

I znowu mamy:

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164086
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page