Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Moja wielka grecka sałatka

wtorek, 25 sierpnia 2009 20:04
Od jakiegoś czasu chodziła za mną sałatka grecka. Krok w krok. Jak Stirlitz w walonkach i ze spadochronem. No to miałem jakieś wyjście ? No nie miałem. To wziąłem i ją zrobiłem. Ale jak !!! Bez żadnych przypraw knora jak do tej pory (Nie chciało mi się jechać do Mleczka ;). Wszystkie, jak Zeus przykazał, składniki naturalne. Nawet fetę grecką dostałem. Z prawdziwej kozy (i trochę z owcy albo odwrotnie). Do tego bagietkę czosnkową made in Tesco i hit sezonu czyli wino różowe w kartoniku tego samego producenta. Za 3.15 funta litr :D. Aha i po raz pierwszy w życiu użyłem do czegokolwiek octu winnego (brrr). Ale nie żeby ten ocet miał przyćmić wino...

Landlord Kuleczka nadal irytuje obojętnym nieco podejściem do netu. Z Moim Małym Współlokatorem i Krakowiakiem Ciją zaczeliśmy się zastanawiać na wzięciem zwykłego mieszkania na trzech. Krakowiak Cija dołączył do demu kilka dni temu. Porządny chłop, kucyka kupił dzieciakowi, i psa...
Ale wróćmy do Kuleczki. A właściwie to nie ma co wracać. Kuleczka się zapłacze jak mu odejdą jedyne osoby które płacą regularnie czynsz. Bo reszta proszę Państwa generalnie wisi. I to wisi aż echo idzie.

Czy wspominałem o licencji TV ? Chyba nie, to wspomnę. W czerwcu tego roku zrobiłem głupotę tego roku. Kupiłem sprzęt RTV i zapłaciłem kartą. Tesco nakablowało do tych od telewizji a ci z telewizji wysłali mi pismo, żebym zapłacił tzw "TV Licence" czyli taki polski abonament RTV. Prosta i ŁATWA DO PRZEWIDZENIA reakcja łańcuchowa.
Dobra ale trzeba to odkręcić. Dzwonię więc do tych od telewizji i mówię, że to co kupiłem nie spełnia swojej roli a główna antena jest odcięta i właściwie nie oglądam telewizji. Co jest z resztą zgodne z prawdą.
No to miła pani poinformowała mnie, że okej, że sobie ona wpisze w kajecik, że nie oglądam...ale...żebym się nie zdziwił jak ktoś przyjdzie z urządzeniem do namierzania i wlepi mi tysiąc funtów kary w razie gdyby było inaczej. Okay no worries. Możesz sobie pluton przysłać nawet.Do widzenia i ajlawju.
Ale potem sobie pomyślałem. A jak ten namierzalnik na prawdę przyjdzie ? Ja nie oglądam ale Barbara i Bogumił oglądają nawet w nocy. Piękny Roman też. Ni chybi namierzą. Ale może nie przyjdzie...a jak przyjdzie ?
Zadzwoniłem parę dni później i zapytałem czy jestem odpowiedzialny również za współlokatorów bo nie wiem..., może oni mają TV a może nie...
Okazuje się, że jestem odpowiedzialny za cały dom. Tak samo jak wszyscy inni.
A po tym telefonie namierzalnik już na pewno przyjdzie.

A najgorsze jest to, że Landlord Kuleczka, który obiecał na początku, że zapłaci nam ten abonament a później się wyparł, jest kompletnie zwolniony z odpowiedzialności bo tu nie mieszka.
Takie buty buciska.

Mój "ulubiony" Pakol (nie mogę użyć słowa "Paki" bo to rasistowskie i obraźliwe w tym kraju) idzie na urlop. Chyba ze 20 dni. Hulaj dusza :) Nie będę widział tego oblesia prawie miesiąc. Później ja idę na 3 tygodnie i też nie będę go widział. Kawał czasu, może dorośnie i przestanie denerwować samą obecnośćią.

A tak w ogóle piekne i wzniosłe plany miałem na dzisiaj. Pojechać do Richmond Parku i zobaczyć jelenia albo do centrum na przykład do Tate Modern gdzie też się wybieram ze 3 lata.
Niestety prosta i zwykła lampka wina do obiadu obróciła plany w proch. Samochodem przecież nie pojadę a na metro to już w ogóle nie mam ochoty.
Może następnym offem.
Akurat ;)

Jutro idę do starej pracy. Miki, ta od uroku, kilka razy pytała się co u mnie ale zadzwonić jakoś wyjątkowo nie miała odwagi. A jak pójdę jutro i coś mnie zacznie boleć to przysięgam wyjdę z pracy natychmiast i być może nawet zamknę się w sobie !

Następnym razem jak będę miał już net to wkleję film z dawno nie oglądanego cyklu "film drogi" Tym razem będzie to droga podziemna pod lotniskiem i sposób w jaki czasem w pracy spędzam nadmiar czasu wolnego.

Wuj Matt z podróży

Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

What goes on

poniedziałek, 24 sierpnia 2009 11:02
Barbara i Bogumił (B&B) zachowują się ostatnio nienagannie. Oprócz nocnych imprez z Tadeuszem nie wykonują żadnych niepożądanych ruchów.
Za to Mój Mały Współlokator niedawno zgubił klucze do mieszkania. Mieszka na parterze więc wszedł sobie oknem (było akurat otwarte) ale rano nadszedł czas przemyśleń. Przemyślał więc sobie, że tak nie można żyć w nieskończoność, nie można wchodzić oknem całe życie. Wyłamał więc zamek w swoich drzwiach i rozwiązał problem. Po wyjściu z pokoju kroki swe skierował prosto do samochodu gdzie na podłodze od strony pasażera błyszczał przedmiot wyglądający nie inaczej jak klucze do mieszkania.
Zamek naprawił, wrócił do normalnego życia.
Dzisiaj zgubił klucze do samochodu...

Landlord Kuleczka zapomniał zpłacić za net i poleciał do Norwegii. Strasznie zdenerwowała mnie ta jego podróż.

Pokończyły mi się książki. Został Pratchett, którego ni jak nie mogę ruszyć. Po kilku stronach, zawsze jestem tak zamotany, że muszę zaczynać od początku.

Straciłem starą pracę. Tzn nie do końca bo jak jest duże bizi nadal mnie wołają ale już nie tak często jak kiedyś. Cięcia kosztów, co zrobić. 4 dni offa w tej nowej pracy przyprawiają mnie o globus (takie nawiązanie do B&B). Muszę znaleźć jakiś part time.
Choć z drugiej strony mam kilka miejsc do zwiedzenia, które czekają na swoją kolej od 3 lat z hakiem. Na przykład nigdy nie byłem w Richmond Park, na stadionie Arsenala czy na Car Boot Sale (taki odpowiednik gdańskiego rynku na Przymorzu)

Dostałem gratisowy bilet od Ryanaira. Byle gdzie, byle kiedy, byle do kwietnia. Żadna to rewelacja kiedy bilety kosztują po 5 funtów, a to właśnie podatki nabijają cenę. Podatki oczywiście są poza gratisem.
Ale może gdzieś polecę. Myślałem o Marakeszu, Sardynii albo Malcie. Gdzieś gdzie w styczniu jest ciepło i gdzie można coś ładnego zobaczyć. A może jakieś inne miejsca ? Mile widziane sugestie !!

Byłem na imprezie firmowej w nowej pracy. Impreza na tyle firmowa co ludzie tam obecni. Można to nazwać nieoficjalną imprezą firmową. Zwłaszcza, że 50% osób to koledzy Alvaro (kawowy przedstwiciel populacji portugalii, Maur tak jak sobie ich wyobrażam) Było zresztą pół świata z czego najmniej beżowych. Te beżowe też takie bardziej angielskie bo urodzone tutaj. Zaskoczyła mnie bezpośredniość indiańsko-angielskich kobiet. He he. Na prawdę i powiem więcej, podobało mi się to :)

A teraz serio:
Mieliście kiedyś idola ? Człowieka, którego podziwialiście ?
Ja nie za bardzo, no może oprócz mojego ojca Telesfora, ale to częste zjawisko, choć może trochę rzadziej utrzymuje się aż do 35 roku życia. Kiedyś też podziwiałem mojego wujka, który był policjantem, przypominał Alain Delona (i czasem W.Młynarskiego), załatwił mi milicyjne moro, i nauczył strzelać z pistoletu.
No ale dobra miało być serio ;)
Skończyłem kolejną (nie liczę którą, bo i niewiele zostało) książkę Kapuścińskiego Ryszarda niejakiego. Normalnie ten facet mnie powala, tak książkami jak i życiem. Tyle w temacie. Żeby jeszcze robił więcej zdjęć ;)

A poza tym to co ? No nic w sumie. Pogoda ładna aż zniewala, nudzę się, siedzę w domu i słucham dEUS-a. A tu jeszcze 3 dni offa zostały...
Życzcie mi powodzenia
Bo jak nie to globus :(

Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

Watching the Wheels

poniedziałek, 10 sierpnia 2009 17:52
Dzięki Czesławowi, o którym ta piosenka jest, wkleję ją na początek:


Dobra, już chyba nikt nie powie, że fotki fajne to mogę pisać nową notkę.
A'propos fotek to zlecilem wydruk kilkunastu w formacie A4. Jeśli jeszcze nie wiecie to efekt fotki na papierze jest nieporównywalnie lepszy od tych na monitorze. Koszt to jedyne 1,25 za sztuke. "Tragedii nie ma" jak zwykłem mówić ;) I właściwie tu nie chodzi o te foty tylko o widoki. Szkocja jest na prawdę piękna.

Za namową Marcina P. Tego samego, któremu niegdyś w liceum, niejaki Mały wytrącił pysznego cukierka z dłoni w laboratorium języka rosyjskiego. Pech chciał, że cukierek był już oblizany więc lepki a podłogę pokrywał dywan. Pierwszy raz usłyszałem z ust Marcina P. soczyste - K U R W A !
Ale do rzeczy. Za jego namową (Marcin to była piękna akcja !) obejrzałem pierwszy sezon "Dextera" i jestem pod koniec drugiego. Częstotliwość oglądania odcinków spowodowała niekontrolowane zachowania typu: pilnowanie aby szczoteczka po umyciu zębów była okładnie w takim ustawieniu w kubku jak przed chwilą. Wiecie, trzeba zatrzeć wszystkie ślady. I takie tam. Muszę przyhamować chyba.

Na jakiś czas zwiedzanie mam z głowy. Muszę zrobić porządek z finansami i ustalić na co mam a na co nie mam. W tym roku w planach była jeszcze Lizbona i Paryż (Eurostarem, co jest atrakcją samą w sobie). Po Szkocji ciśnienie mi jednak trochę zeszło. Oczekuję jednak wzrostu i muszę być przygotowany :)

Wydatki się kumulują. Muszę kupić małą lodówkę do pokoju bo na landlorda nie ma co liczyć, odkurzacz - z tego samego powodu i telewizor dla Ojca bo mu się psuje i nie może siatkówki oglądać. Piłki nożnej nie ogląda bo jak ogląda to przegrywamy. Swoją drogą jak nie ogląda to też przegrywamy a ja tracę na tym walutę ponieważ...

...ponieważ popadłem w szpony hazardu.
Nigdy specjalnie nie fascynowałem się sportem ale jakoś ostatnio piłka kopana zaczyna do mnie docierać. Znam siebie na tyle, że z dokładnością 2-3 miesięcy wiem kiedy to minie. Mam to po chrzestnym.
Póki co cieszę się z nowych wrażeń ;)
I tak: Postanowiłem coś niecoś zarobić. Nie jakieś kokosy. Stawiałem po 1-2 funtów na mecz. Tyle tylko żeby satysfakcjonowało. Same pewniaki. Zero ryzyka. 100% wygranej.
Tak przerżnąłem 10 funtów.
Zacząłem grać ostrożniej i na prawdziwe pewniaki a nie jak ostatnio.
Przerżnąłem następną dychę :)
Po tym fakcie powiedziałem "dziękuję bardzo" ale to mi się nie opłaca.
Piłkę dalej śledzę ale już nie za pieniądze.

I cóż, idzie jesień. (powoli idzie) Znowu zaczynam czuć, że UK to nie dla mnie. Ale przed przyjazdem tutaj czułem, że PL to nie dla mnie. Co robić drogie Bravo ?

I z Nocy i Dni:
Z pokoju Barbary i Bogumiła gdzie chwilowo gościł Tadeusz dało się słyszeć głos Barbary:
- Tadek ! Przewróć go na bok !
- Bogumił...? - z niecierpliwością ale i strachem w głosie syczał Tadeusz.
- Tadek weź go na bok !
- Tadek, Jezu, on jest cały sztywny !!
Oczekiwałem aż ktoś wpadnie do mojego pokoju i poprosi abym zadzwonił na pogotowie.
Zamiast tego jednak, po dłuższej chwili usłyszałem otwierane drzwi do toalety i proszalny półkrzyk Barbary:
- Bogumił ! Tylko mi się nie zamykaj !!

Taka mi jazda moi Państwo.
 
Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

Szkocja

środa, 05 sierpnia 2009 15:02
Dzisiaj mało pisania więcej zdjęć. Jestem zmęczony.

1.08.2009 - dzień pierwszy
Londyn - Holy Island - Edynburg - Falkirk (nocleg)

Na wyspę Holy Island prowadzi jedna jedyna droga, która w czasie przypływu znika sobie na parę godzin pod wodą.


Powyżej się właśnie wyłania bo to akurat odpływ.

A poniżej zamek Lindisfarne w którym Polański kręcił "Matnię". Za 6.20 czy jakoś tak, mozna go sobie pozwiedzać, co też zrobiliśmy. W ten sposób spełniłem jedno ze swoich turystycznych marzeń.

 

 



 

Jeszcze raz Lindisfarne Castle widziany od strony ruin opactwa:


 

 



2.08.2009 - dzień drugi
Falkirk - Dundee (śniadanie) - Aberdeen - Pennan - Crovie - High Green / Gardenstown - Inverness (nocleg)

Poniżej mała wioska Pennan nad Morzem Północnym. Miejsce wykorzystane w innym filmie: Local Hero. Miejscówka jest na prawdę odjazdowa.

 



Morze Północne



To samo morze co poprzednio



Invernes z góry zamkowej



Małe miasteczko, gdzie nie mogliśmy znależć monopolowego. Za to w naszym hostelowym pokoju znaleźliśmy śpiącą Murzynkę.

3.08.2009 - dzień trzeci
Inverness - Loch Ness - Fort Augustus (śniadanie) - Fort William - Airsaig - Morar - Fort William (ponownie) - Glasgow (nocleg)

No to mamy Loch Ness



Jesteśmy dość wysoko, na prawdę wysoko.






 

W drodze nad Atlantyk


 

 



 


 

I Atlantyk widziany z plaży w Morar. Na tej plaży również kręcili Local Hero.



4.08.2009 - dzień czwarty
Glasgow - Liverpool - Londyn

W porównaniu do widoków z poprzednich dni, na tym odcinku nie było sensu fotografować.
W ciągu 4 dni zrobiliśmy prawie 2,5 tysiąca kilometrów, spaliliśmy niecałe 3 baki ropy, wydaliśmy sporo (nawet nie chce mi się liczyć) wypiliśmy 2 butelki whisky i trochę więcej piwa, jedliśmy hagis i inne rzeczy służące generalnie do jedzenia, nakręciliśmy film, zrobiliśmy kilkaset fotek (ja - prawie 500) oraz narobiliśmy siary w kilku miejscach. Tyle statystyk.

Mapka:


Jestem zmęczony.

PS: W pracy dostałem podwyżkę a Barclays upiera się, żebym wział 25000 funtów pożyczki. Miło z ich strony ale podziękuję.

 


Podziel się

komentarze (21) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 081  

I znowu mamy:

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164081
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page