Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

The Neighbour

środa, 18 lipca 2007 13:57
Sponsorem dzisiejszej notki jest The Twang "The neighbour"

Dawno nie było nic o Grzesiu.
Grzesiu żyje (najprawdopodobniej) i ma się dobrze (równie prawdopodobne). Do Grzesia przyjechała Ania i stąd to wysokie prawdopodobieństwo powyższych.
W sobotę pomagałem im się przeprowadzać do mojej dzielni (dla dziąsów poniżej 16 lat - "na rejon"). My mieszkamy na Centralu a Grzesiu z Anią na Weście (jak mawia polactwo).
Przeprowadziliśmy się szybko i sprawnie. Jeden kurs.
W poniedziałek jadę sobię na lunch w połowie pracy i słysze jakieś stuki z bagażnika. Odwracam głowę i ...stuki stukami ale gdzie jest TYLNA PÓŁKA ?!?!?
Wziiiuuutttt obrazy zarejestrowane dotychczas w mojej głowie zaczęły lecieć w odwrotnym kierunku szukając zagubionej półki. Zatrzymały się właśnie na sobocie jak to mistrz ceremonii wyjął półkę z auta, oparł ją o murek i z myślą "tylko nie zapomnij o niej" począł ładować bagaże do bagażnika.
Zamiast na lunch obrałem więc kierunek na Hayes. Półeczki oczywiście już nie było. Krótki wywiad wśród sąsiadów - taaak, stała dwa dni, wszyscy widzieli. Ciekawe, że beżowy z posesji na której oparłem tą półkę nie widział NIC !! Dziwne to było więc jak tylko się schował za drzwiami wlazłem bez zaproszenia do jego ogródka i co widzę ?? Półeczka oparta ościanę domu stoi. Wychodząc nie omieszkałem go poinformować, że półka stała w jego ogródku. Coś tam tłumaczył, że landlord schował ale te zdziwione ciapate ślepia w żadnym wypadku nie wskazywały na landlorda. Kurna no, kraść też trzeba umieć :|
Czasem żałuję, że nie jestem Chuckiem Norrisem i nie potrafię tak z półobrotu...
Zamontowałem półeczkę. Mam odjeżdżać a tu kicha. Polo kręci ale nie odpala. I tak zostało do dziś :(
Wczoraj zatargaliśmy go do mechanika, ma posprawdzać i naprawić (mam nadzieję).

Kontynuując temat samochodów. Tutejsi "indianie" zwykli montować na deskach rozdzielczych figurki swoich bóstw, proroków i innych guru. Bardzo często się to zdarza. Czasem auto wygląda jak szopka na boże na rodzenie. Nie tak dawno podchodzę do auta i widzę że tym razem bóstwo jesty czarne. Oo to coś nowego  !  Zazwyczaj są złote albo inne wypasione. To było czarne ! Może Somalijczyk jakiś ? Podchodzę bliżej i patrzę...a tam ...nie zgadniecie !! LORD VADER z Gwiezdnych Wojen !!

Widziałem ponownie tego dziadka, który na moście zrobił mi egzamin z geografii. Tym razem szedł w górę rzeki...

Kolega wczoraj odwiózł mnie do domu i po zobaczeniu naszej kamienicy mówi.
- Ooo moja koleżanka też tu mieszka. Magda...
- Taaa ? Gdzie ?
- Na drugim piętrze
- Jak wygląda
- Wysoka blondynka
- No to tak się składa, że mieszkam z nią :)
- ????
Dobra trochę się nabijałem bo wiedziałem już, że nie chodzi o Cho-Zen-Wan
Po chwili zdradziłem mu w tajemnicy że dopiero 2 miesiące temu się tutaj wprowadziliśmy. A moja M. przyjechała tutaj z Irlandii.
Na drugi dzień koleś mówi
- Faktycznie to nie jest ta sama Magda. Ta moja 2 miesiące temu wyjechała... Do Irlandii
Hehe, pomyślałem, cóż za zbieg okoliczności.
Stirlitz pewnie by pomyślał - wymiana studentów.

Niezaprzeczalnym plusem jest jednak to że liczba Magd w obu krajach nadal się zgadza ;)

I na koniec fotka jak to sąsiedzi w naszej kamienicy dbają o porządek i motywują siebie nawzajem:



Tak czy inaczej sąsiadom spod nr 40 gratulujemy nowej lodówki.
Ciekawe czy również jest beżowa... ?


"Woooooah wooooah
woooooah woooooah
wooooooah woooooah"

                            The Twang, "The Neighbour"

Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Lost in Translation

niedziela, 15 lipca 2007 18:58
Sponsorem dzisiejszej notki jest "Lost in Translation"
Film Sofii Coppola

Wyobraźcie sobie olbrzymie Tesco czynne 24h na dobę gdzie jest wszystko ! Kuchnie różnych stron świata, alkohole wszelkie na jakie tylko ma się ochotę: ryby, mięsa i ubrania oraz rakiety tenisowe Dunlop przecenione do 7,99. Nie ma tylko (taki mały szczegół) pieprzu i papryki. Zwykłego mielonego czarnego lub białego pieprzu i jakiejkolwiek papryki.
Pierwsza myśl. Jestem dupa i nie mogę znaleźć. Druga myśl nastąpiła po dłuższym czasie bo ileż można chodzić w koło !
No ok. Żeby być uczciwym ! Znalazłem.
Dobra znalazłem ale... W jakichś durnych buteleczkach (nawet nie młynkach) po 2 funty prawie za maluteńką, lilipucią wręcz buteleczkę ! To jest drodzy Państwo 11 zł !! Już dawno nie przeliczam funtów na nasze ale kurna 11 zł za pieprz !! Przesada !! I co to jest do cholery "Wędzona Papryka" ?? No wybaczcie ja nie wiedziałem. I nie kupiłem oczywiście.
Na uspokojenie zakupiłem za to buteleczkę whisky. Taką małą malusią milusią  ;)
Ok, oczywiście na wysokości zadania stanął lokalny sklep naszych indiańskich "przyjaciół" gdzie mogłem zaopatrzyć się w paprykę (dwa rodzaje) oraz pieprz czarny i biały. Z wdzięczności zakupiłem również "ogórki - special price 1,49"
Przyprawy kosztowały 29 pensów każda i były oczywiście produkcji polskiej.

Zabrakło mi jednak koli (nie pałeczek tylko takiej do picia)
Se myślę upał jest, co będę wkładał ciężkie buciory, pójdę w japonkach.
Ludzie ! Nie próbujcie tego ! To powinni w cyrku pokazywać !
Wróciłem z obolałym krzyżem, palcami nóg oraz lewym udem a na koniec zaczęło mnie boleć kolano !
Zawsze wątpiłem (zawsze !): facet w japonkach - eeeetam. To teraz mam za swoje !

Wczoraj sobie obejrzałem Lost in Translation (właśnie mi wpadł pomysł na tytuł notki :P). Nie mam pojęcia jaki jest polski tytuł.
Powiem tak: smutny film chociaż komedia. Nawet bardzo smutny mimo, że bardzo komedia. Bill Murray taki jak powinien być czyli smutno-wesoły jak zawsze. Odpowiada mi ten aktor pod tym względem. Coś w rodzaju wspólczesnego Bustera Keatona.
Scarlett Johansson. Pewnie miała być urocza więc była. I fajnie.
W środku Brian Ferry (wiele mówiące "More Than This") w wykonaniu B.M. I na koniec Jesus and Mary Chain - "Just like honey". Ech te szkockie gitary ;)
Właściwie finalnie smutek zastępuje refleksja.
Więc dlatego z czystym sumieniem polecam

A dzisiaj sobie przypomnę "Dzień świstaka" również z Billem Murrayem. Jeśli ktoś jeszcze tego nie widział to błąd. Duuuży błąd.
Wczoraj widziałem "Czy leci z nami pilot".
Nadrabiam zaległości. Cho-Zen-Wan siedzi w PL i bardziej ją interesuje kolejny odcinek Losta niż rozmowy więc co mam robić ?

PS: Wiecie jak fajnie brzmi murzyn chory na gardło ?? Ja juz wiem.
Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Smokers Outside The Hospital Doors

wtorek, 10 lipca 2007 21:01
Sponsorem dzisiejszej notki jest Editors "Smokers outside the hospital doors"
Klip: http://www.youtube.com/watch?v=blP9LWyKqzI
Kawałek się tu znalazł bo jest tak jedwabisty, że musiałem go tu wstawić. Wystarczy ? :)

Jeśli nie, to nawiązując do tytułu mogę wstrzelić tu takie małe spostrzeżenie.
Od 1 lipca w całym Zjednoczonym Królestwie panuje (oprócz Pani Eli) zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Nie można palić na przystankach, w parkach, przy wejściach do budynków (ustawa nie wspomina o wyjściach) oraz w pubach. I w sumie to chyba dobrze bo przynajmniej nie wracamy z kilogramem substancji smolistych na ciele i ubraniu. Mówię to jako pubowy palacz, który na prawdę lubi do piwa zapalić "malborka".
Ale ! Co zauważyliśmy razem z Cho-Zen-Wan i Nazwijmy_ich_Agnieszką_i_Marcinem ! Zapach tytoniu dotychczas skutecznie tłumił inne zapachy typu: przepocona koszulka beżowego czy przetrawiony alkohol z ust białego pracownika pobliskiej budowy. Teraz niestety wszystko się miesza i siedzenie w tym powietrzu pełnym wspomnień pracowitego dnia jest chyba jeszcze gorsze.

Teraz krótko o zamachach.
Beżowi zapalili jeepa w Glasgow i wjechali nim w terminal na tamtejszym lotnisku - skrótowo bo chyba wszyscy czytali/ogladali/słyszeli.
W Londynie odnaleziono kilka aut wypelnionych paliwem i gwoździami. Na szczęście przed wykorzystaniem ich jako bomby.
Na Heathrow pozamykano 3 terminale (z czterech). Sprawiło mi to trochę kłopotu ponieważ moja praca polega między innymi na jeżdzeniu na terminale. Dodatkowo jednego dnia trafił mi się Chrysler (minivan). Wypasiona limuzyna z DVD itp ale niestety przez policję traktowany byłem jako potencjalny terrorysta. Wszytskie vany były tak traktowane.
I tu jestem pełen podziwu dla nich. Po raz kolejny chyba.
Zatrzymano mnie 2 razy. Nie to, żeby wpół drogi gdzieś "na mieście", nie, nie. Zatrzymano mnie kiedy z klientami próbowałem wjechać na przystanek, na którym zawsze busy mojej firmy czekają na klientów.
Pierwszy raz nie pozwolono mi wjechać ponieważ:
- nie jesteś busem
- jestem !
- nie jesteś pomalowany
- ale mam naklejki na szybach !
- możliwe ale chyba z drugiej strony i i tak ich nie widać bo masz przyciemniane szyby
i dlatego nie mogę cię przepuścić bo inni kierowcy widząc twoj nieoznakowany samochód poczują się pokrzywdzeni.

Otworzyłem szeroko oczy i dotarło do mnie, że facet nie robi mi na złość tylko zwyczajnie jest sprawiedliwy. Bez dalszego gadania (poza "fakt, przepraszam") wycofałem i ustawiłem się w kolejce prywatnych aut.
Za drugim razem Zatrzymałem się przy stacji metra gdzie natychmiast zainteresował się mną policjant ponieważ jak powiedział "nie mogę tu wjeżdżać ponieważ przez pasażerów na przystanku mogę być wzięty za terrorystę" Wiecie, ogólny niepokój i takie tam.
Co ciekawe 2 razy wjechałem pod zakaz łamiąc przepisy i ani razu nie zostałem ukarany. Zamiast kary rozsądnie mi wytłumaczono dlaczego nie powinienem tego robić.
Pełna kultura i profesjonalizm

A nawiasem, z własnych obserwacji...Wiecie po co w karetce pogotowia obok kierowcy siedzi druga osoba ? Chyba po to, żeby dziękować kierowcom, którzy ustępują im drogi kiedy jedzie na sygnale. Normalnie kwintesencja angielskiej uprzejmości.

Nagle się narobiło tyle rzeczy do zrobienia, że na tym zakończę notkę.
Do następnego
Pa

PS: Do galerii dodałem kilka fotek z wycieczek do Brighton przez Arundel oraz do Kingston
Jak zwykle po lewej stronie w dziale "moje foty" czy jakoś tak...
Zapraszam
Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Into The Open Air

poniedziałek, 02 lipca 2007 14:35
Sponsorem dzisiejszej notki jest Velvet Teen "Into The Open Air"


Mam nowe hobby.
Piszę i wysyłam listy do różnych instytucji. Zwykłą pocztą. Później oni mi odpisują i jest fajnie :)
Co dzień rano z niecierpliwością i pewnym podekscytowaniem czekam na listonosza.
Oczywiście nie wysyłam listów treści "co tam u was słychać w tym urzędzie podatkowym". Wypełniam różnego rodzaju formularze, które mają przyczynić się do ułatwienia nam późniejszego życia w społeczeństwie :)
I tak wysłałem:
Do urzędu podatkowego - pismo o zwrot podatku za zeszły rok oraz pismo o zmianę kodu podatkowego.
Do  pewnej firmy aplikację o kartę kredytową
Założyłem nowe konto w innym banku, najpierw przez net ale później koresponowaliśmy ;)
Czekamy też na druki z Urzędu Miejskiego ponieważ chcemy aby nas wciągneli na listę wyborców (ma to duże znaczenie przy sprawdzaniu wiarygodności klienta przez bank np)
Do Tesco ponieważ zauważyłem, że każdy prawdziwy angol nosi przy kluczach kartę stałego klienta Tesco :) Nie to, żebym chciał zostać prawdziwym angolem ale skoro wszyscy noszą to coś w tym musi być ;)
Do Experiana z cichą nadzieją, że w końcu wyjaśnią mi dlaczego nie mogę dostać normalnej karty kredytowej i komórki na abonament..
Do urzędu nadającego NIN informację o zmianie adresu. Właściwie wypełniłem wszystko na miejscu ale później ci przemili ludzie wyslali mi następną karte z nr NIN (już jedną mam). Sytuacja jest o tyle ciekawa że w piśmie wyraźnie ostrzagają aby nie zgubić karty NIN ponieważ duplikatu nie wydają. Mam więc podstawy przypuszczać, że jestem jedyną osobą w Zjednoczonym Królestwie z dwoma kartami NIN :)
Oprócz drugiej karty NIN dzięki poczcie otrzymałem:
Zmianę kodu podatkowego (wreszcie !!)
Tajemniczą i wymarzoną kartę klubu Tesco :)
Oraz kartę kredytową ! (szemranej firmy "krzak" - ale zawsze to karta :)

Tyle z poczty bo mi się coś przypomniało

Szedłem sobie dzisiaj do sklepu (Tesco ;) i na moście zatrzymuje mnie pan starszy. Z wyglądu turysta ale taki lokalny typu plecaczek parasolka i krótkie portki.
Zatrzymuje mnie i pyta. Jako, że w tym samym momencie tabun aut przejeżdżał przez most, nie usłyszałem ani słowa.
Starszy pan powtórzył ale znów podobny efekt. W końcu samochody przejechały i pytam się człowieka w czym mu pomóc mogę. Dziadek na to:
- Oh ale Ty nie jesteś anglikiem
- Nie jestem ale może pomogę
- Taak ? - wyczułem chytry ton - W takim razie jak się nazywa ta rzeka ???
- Crane ! (wiedziałem :)
- dobrze, a gdzie jest południe ?
- tam (pokazałem ręką)
- pólnoc ?
pokazałem w drugą stronę
- czy wiesz że Crane wpada do Tamizy ??
- tak przypuszczałem...
- w Kew Gardens, wiesz gdzie jest Kew Gardens ?
- tak, niedaleko Richmond...
- bardzo dobrze ! dziękuję bardzo !
I poszedł !!
Co to było ??
Jakiś test lotny ??
Później spotkałem gościa w Tesco. Kupił kanapki i pomaszerował dalej.

Przypomniało mi się jeszcze coś

Zawiesili mojego kolegę z pracy Lateefa. Chyba o tym wspominałem ale sprawa ma dalszy ciąg.
Lateef się notorycznie spóźniał i dwóch superwajzorów (jako, że Lateef jest o kilka poziomów inteligentniejszy niż obaj  razem wzięci) po prostu go udupiło. Z czystej zawiści, wydaje mi się, i z bezinteresownej nieżyczliwości.
Lateef został bez ostrzeżenia zawieszony i po kilku tygodniach zwolniony.
Jako list pożegnalny Lateef napisał obszerny elaborat na temat przekrętów dokonywanych przez obu superwajzorów i rozdał go każdemu w firmie.
Jako raczej zgrana załoga napisaliśmy petycję do zarządu domagając się ponownego zatrudnienia Lateefa.
I co zarząd zrobił ??
Po kilku tygodniach debat i przemyśleń ponownie ZATRUDNIŁ Lateefa i w tym samym momencie ZAWIESIŁ go ponownie za napisanie "oszczerczego" listu.
Chyba go znowu zwolnią.
No lubie gościa bardzo i sprawa jest raczej poważna ale jak się dowiedziałem jaki jest finał tej histori to niemal ryknąłem śmiechem.

Dowiedziałem się dzisiaj jeszcze (niemal w tajemnicy) od mojego pakistańskiego kolegi Faisela, że po seksie nie można pić wody co najmniej godzinę bo od tego się TYJE !
Słowo honoru myślałem że koleś żartuje, Najpierw myślałem, później już tylko miałem nadzieję...
No cóż nadzieja matką głupich

I na koniec fotka z Brighton:






Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 065  

I znowu mamy:

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164065
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page