Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kevin sam w domu

sobota, 28 czerwca 2008 23:13
Chyba trochę przegiąłem dzisiaj w pracy. Jednocześnie byłem w pracy i na kursie AutoCADa. Ale to z zemsty. Wcześniej miałem nie iść na kurs. Rano jednak okazało się, że pracuję sam. Trzy osobowy zespół pozostał w sferze marzeń i bądź tu sam sobie kierownicą, kierowcą i samochodem. To jak wy mnie macie tam to ja się z wami tam spotkam ! I tyle. Zrobiłem co miałem zrobić, pojechałem, wróciłem i mało kto się zorientował.
I dobrze bo pewnie by mi popsuli wyśmienity nastrój, który mi został z wieczora :)
A nastrój podsycił jeszcze mały defekt busa, którym dzisiaj jeździłem. Jakoś już po południu zauważyłem w tunelu, że jak naciskam pedał hamulca to mi się deska rozdzielcza zaczyna świecić wespół w zespół ze światłami z przodu ! Krótko mówiąc każde naciśnięcie hamulca powodowało byłsk przednimi reflektorami :) Wychodzi na to, że pół dnia jeżdżąc pozdrawiałem światłami tych co z na przeciwka jechali ! Potem już jeździłem, hamowałem, migałem i sprawdzałem czy mi ludzie odmachują.
O 20:00 mi się znudziło i poszedłem do domu.

Nie ma nikogo, wszyscy są gdzieś od paru dni. B i G w PL, Krzyś się spóźnił na samolot we wtorek i też jeszcze w PL a Olka  w  Southampton u absztyfikanta. Luzik.

Obejrzałbym "Lost in translation" ale już wczoraj to zrobiłem. W trakcie gdzieś wyłapałem kawałek Chemical Brothers w tle z jedną ze Spice Girls na wokalu. Baaardzo fajny. Nie ma go na ścieżce dźwiękowej chyba.
Zamiast filmu zapuściłem świeżo sciągnięty nowy Sigur Ros. Jestem właśnie na 7 kawałku i jak dotąd jest bardziej niż ok. Nie będę silił się na cytowanie tytułu bo ma dużo słów i jeszcze więcej takich dziwnych literek z wężykami.

No cóż, jutro następna podwójna zmiana do zrobienia. Może wyskoczę na kręgle w trakcie ;)
Jutro też wracają wszyscy współlokatorzy. Ola ma urodziny więc pewnie wieczorem zrobi jakieś party. Może zejdę symbolicznie na dół na drina a może nie. Po jutrze też podwójna zmiana więc trezba się oszczędzać.

PS: a teraz w powyższym tekście trzeba zamienić wszystkie wczoraj na przedwczoraj dzisiaj na wczoraj i jutro na dzisiaj. Ukradli mi net wczoraj (już na prawdę wczoraj) i musiałem wstawić notkę dzisiaj w czsie przerwy. Kręgle oczywiście szlag trafił ;)
Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Spostrzeżenia Pana Henia

piątek, 27 czerwca 2008 19:44
Tytuł zaczerpnięty jest ze starej audycji radiowej Trójki "Nie tylko dla orłów", którą nieustannie polecam.

Nasunęła mi się (nie pierwszy raz) myśl, że kiedy jestem w domu to ogarnia mnie jakieś dziwne poczucie szczęścia i niefrasobliwości. Może to wspomnienia z dzieciństwa a może morskie powietrze i słońce tak na mnie działają. To latem. Zimą natomiast przypominają mi się lata stagnacji i marazmu, nudy i beznadziejności. To zimą. I co jest prawdziwe ? Jedno wiem na pewno. Tam mam swoje własne mieszkanie i bliskich (nie tylko rodzinę) i kiedy podwinie mi się noga to mogę wrócić i zacząć od nowa. Strasznie komfortowe uczucie.
Ale póki co jeszcze sobie chyba popodróżuję.

Wczoraj własnie odbyliśmy z Grzesiem (a w drugą stronę również z Dorotą) krótką podróż. Na Lotnisko Luton i z powrotem. Trochę bałem się o auto bo nie wiedziałem jak się zachowa w dłuższej trasie ale byłem mile zaskoczony.
Poza wycieraczkami, które bardzo precyzyjnie rozsmarowywały wodę po całej szybie robiąc z niej coś w rodzaju soczewki, było ok. 100 km minęło w 3 sekundy.
Nie spodziewałem się takiej wygody i takiego komfortu jazdy tym (było nie było francuskim) aucie. To co, że trochę znosił bo zbieżność nie ustawiona i to co, że trochę dymi jak to 10-cio letni diesel. Płynął za to jak motorówka ! Rozsiadłem się na szerokich welurach i przy dobrej muzie własnego wyboru z zadowoleniem kontynuowałem jazdę.
Doskonale to wpłynęło na mój podupadły skądinąd nastój.

Dziś za to trzeba było zrobić porządki z życiem. Ja wiem, brzmi podniośle i w ogóle fafarafa i ą ę. Ale tu chodzi o takie codzienne życie.
Mianowicie: Pozmieniałem adresy w bankach, kupiłem biurko pod kompa, odebrałem pocztę ze starego mieszkania i...!! I kupiłem nowe wycieraczki !! Następna mała rzecz, która cieszy :) Przy tym pojeździłem sobię trochę po mieście przy akompaniamencie wczoraj nagranej składanki i znów samopoczucie poszło parę punktów do góry.

Dzisiaj jeszcze mam do obejrzenia "Między słowami" czyli "Lost in translation". Widziałem już to ale tylko raz. Film jest zdecydowanie wart tego, aby oglądać go okresowo. W sumie to włączyłbym go do lektur szkolnych tak z resztą jak i filmy "Absolwent" czy "Casablanca". Skojarzył mi się ten "okres" z "lekturami" - wybaczcie :)

A najbliższe plany to: zrobić parę podwójnych zmian, trochę popracować na podwójne zmiany i strzelić parę dubli w pracy. Wszystko to dla podreperowania budżetu. Takie tam przyziemne cele ale te wzniosłe jeść mi niestety nie dadzą.
Dla dalszego podreperowywania nastoju i do filmu, mam wino :)

PS: Nie znalazłem scyzoryka pod tym palikiem pod którym go zostawiłem :( Musiałem być śledzony :/

I podziękowania bo nie było kiedy:
Braci, tak zwanej, sieciowej za przemiłe spotkanie w duchu starych czasów, które przedłużyło się znacznie i w ogóle dawno się tak nie uśmiałem.
Abie za "nocne Polaków rozmowy"
Kasi za kontakt z zaświatami
Łukaszowi za tradycyjny transport na lotnisko i za puszczanie Bebemu mp3 w tramwaju (ROTFL) Ale też za dobrą muzę, której właśnie słucham.
I wreszcie Bebemu, który nie opuszczał mnie na krok (w miarę możliwości ;)
Ech
Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Na Polskiej Riwierze

czwartek, 19 czerwca 2008 11:11
No i jestem w domu !
Postradałem, być może bezpowrotnie, swój ulubiony scyzoryk victorinox.
A pani przy odprawie pytała czy mam ostre rzeczy, pytała. Nieee skąd..pewnie że nie mam. A potem nagle olśnienie...a jak się czuje moje uniwersalne narzędzie do wszystkiego, które powinno sobie leżeć na dnie plecaczka, który przypadkowo mam na plecach i który tworzy samym sobą tak zwany bagaż podręczny.
Potem to już tylko szybkie szukanie uniwersalnej skrytki, żeby przezimować scyzoryk te 10 dni. Oj różne były miejsca. Wybór w końcu padł na podstawę metalowego słupka, który mam nadzieję nie będzie przesuwany zbyt daleko.
Kiedy przechodziłem przez bramkę i tak zapiszczało. Może echa scyzoryka ? Pan mnie skrupulatnie obmacał ale znów nie aż tak, żebym mu od razu po twarzy miał dać.
Lot przebiegł spokojnie i miło. Przed lotem na lotnisku kupiłem dwie butelki whisky (tej dobrej - single malt) co by jedną wypić z Ojcem a drugą z tymi co lubią whisky. Już ja wiem z kim ;). Whisky sprzedawał mi Grek z Cypru. rozmowa zaczęła się od:

- Are you from Poland (co było oczywiste bo widział moją kartę pokładową)
- Noooo !
- You liar !!! :D
- ;)

Długo stałem przy tej kasie, bardzo lubię takie przypadkowe rozmówki, dobrze że nie było kolejki.
Zaraz potem poszedłem prosto do bramki nr 43 gdzie już odprawiano pasażerów. Usiadłem jak zwykle w ogonie. Rząd 26. Trochę mnie to przeraziło bo to przecież 2x13 ale nic to jakoś było takoś okej.
Dzień pierwszy minął na przyzwyczajaniu się do nowych okoliczności. Godzna różnicy tylko ale musiałem odespać ranny lot i całonocną podróż. Nie wiem jak to napisać bo podróż nie trwała całej nocy, jedynie półtorej godziny ale musiałem z noclegowni wyjść o 2:30 żeby wyrobić z planem. Aha ! Oczywiście usiadłem obok polactwa (dzieliło nas jedynie przejście), którzy jeszcze przed startem rozlali jakiś alkohol w kubeczki zamawiając uprzednio pepsi i lód. Zabawnie wyglądały 150 ml puszki pepsi i obok 250 ml kubeczki wypełnione "pepsi" po brzegi. A podobno z pustego to i Salomon nie naleje ;) Polak potrafi jednak. Dodatkowo facet zaprawił mnie łokciem w głowę i nawet tego niezauważył. Oczywiście lądowanie okraszone było burzliwymi oklaskami zainicjowanymi przez alkoholową trójcę. Na szczęście mało kto podjął ten beznadziejny zwyczaj.

Taksa tańsza niz ostatnio bo to nie niedziela a w domu okazało się, że w dużym pokoju oczekuje na mnie internet :)
Jak zwykle nie wiem skąd i rwie jak głupi ale do komunikacji wystarczy.

A dzisiaj już jest czwartek i wczoraj byłem na plaży. Poszła prawie cała whisky i kilka piw. Na plaży, przy morskim powietrzu, ciążko się uwalić choć nie takie trudy przezwyciężaliśmy. Tym razem kulturalnie jednak rozeszliśmy się do domów.

ciąg dalszy nastąpi
mam nadzieję
Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Nowa noclegownia

poniedziałek, 09 czerwca 2008 22:30
Nie jest źle ! Powiadam nie jest żle. Mogliśmy przegrać dziesięć do zera. Polacy po raz kolejny pokazali formę nie dając się aż tak bardzo jakby się mogli dać. Ale z drugiej strony jak miałbym powiedzieć, że jestem z nich dumny to by było trochę na wyrost ;)
Za to Kubika (jak wymawiają angole) jest pierwszy. Generalnie Polska - Niemcy 1:1

A tym czasem już na nowym mieszkaniu po trzeciej w tym kraju przeprowadzce. Cały mój dobytek zmieścił się w zakupionym przedwczoraj aucie. Gorzej z Cho. Dwa kursy na Irlandię i jeszcze parę rzeczy zostało. Za jakiś czas pewnie zbierzemy wszystko do kupy ale na razie zimuje u obcych. Dopiero teraz mam porównanie jak fajnie było mieszkać w niezależnym lokum.

Przerywamy retransmisję aby podać wiadomość z ostatniej chwili.

Na parking Courtlands zawitał dziś "mały miś, gruby miś" pan policjant po cywilu. Wszedł, machnął "szmatą", że z police. i Pyta o srebrnego Jeepa Cherokee. To ja oczywiście zabłysłem wyskoczywszy jak filip z konopii, że TAK !! WIEM !! DZISIAJ GO PARKOWAŁEM !! I nawet mu przyniosłem kluczyki. Jak głupi poszedłem mu pokazać gdzie stoi to auto. Wracając minął mnie srebrny Vauxhall z 2 innymi policejskimi i ARESZTOWANYM WŁAŚCICIELEM. Jestem pewien, że zapamiętał moją twarz, już wie gdzie mieszkam i wie jaki mam numer komórki bo lekko wystawała z etui.
Pzreszukali auto, nie wiem czy cokolwiek znaleźli ale jak mnie mijali wracając to  odwróciłem głowę , że niby ja to nie ja i nic mnie to nie obchodzi. Założę się jednak , że policjant pomachał mi ręką na "dzieki, nara" pieprzona angielska uprzejmość !

Tyle-express

PS: Fajnie było w tamtym mieszkaniu. Przywiązałem się trochę.
Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

Błękitna Laguna

sobota, 07 czerwca 2008 20:10
Logując się do bloga zauważyłem podpis pod okienkiem logowania: "Zaloguj się bezpiecznie". A ja na przykład chciałbym poczuć ten dreszczyk emocji lub zastrzyk adrenaliny jak kto woli i zalogować się NIEBEZPIECZNIE. A potem mozna byłoby na przykład na piwku powspominać:
- Uhh stary ! Co to było za logowanie !
Może by nawet zaliczyli logowania do sportów ekstremalnych.

Idę sobie dzisiaj ulicą w Hounslow (1500 kilometrów od Gdańska), idę, idę, przejeżdża jakiś samochód, zwalnia, zatrzymuje się, szyba się odkręca w dół i pierwsze co widzę to wielkie zdziwione oczy !
- BARTEK ?!?!
- HALINA ?!?!
I tak to spotkałem koleżankę z mojego (polskiego) osiedla, której nie widziałem lata całe. Jak się okazało przyjechała w odwiedziny do swojej koleżanki. I właśnie do Hounslow !
Nadal jestem w szoku.
Jakie jest prawdopodobieństwo, że ktoś będzie w jednym z bilionów różnych miejsc świata w tym samym czasie co ja ? Powinienem zagrać w totka ? Powinienem ?

A tak poza tym to zakupy i kasa leci. Dzisiaj na przykład kupiłem:
Salami, klopsiki, ser żółty, renault lagunę, 2 słoiczki oliwek i czteropak Carlsberga exportowego.

Jestem pewien, że w tym krótkim spisie odnaleźliście coś niepasującego ;)
Oczywiście ! Nigdy nie kupuję carlsberga exportowego ale tym razem innego nie mieli.

PS: Laguna jest koloru ciemno błękitnego (czyli granatowego). Ful opcja bez skóry (jak kiedyś widziałem w ogłoszeniu) za to z welurami. Co może byc elektryczne to ma elektryczne, nawet szyberdach o którym swego czasu marzyłem i jest po prostu wygodna. Nigdy nie chciałem mieć francuza ale cóż, 9-cio letnie, tego typu auto za 300 funtów to raczej rzadkość. Trochę podejrzane ale, z drugiej strony, od znajomego. Mam nadzieję, że nie wpuścił mnie na minę.

A Renault Laguna wygląda tak:



Nie jest to moja akurat ale wypisz wymaluj toczka w toczkę. No prawie bo ta powyżej jest jakby zielona (powinna być granatowa) i po prostu jest brudna. Tą właściwą dzisiaj porządnie wypucowałem bo to co w niej zastałem to jakaś Pakistańska Jesień była. W bagażniku liście, błoto, czyjeś buty i piłki do golfa a w schowku rozsypany Bombay Mix.

W sumie "Pakistańska Jesień" to nawet niezła nazwa dla auta...
Podziel się

komentarze (13) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 054  

I znowu mamy:

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164054
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page