Kroniki Portowe

Archiwum: maj 2010

DSC_4198.jpg
Londyn

Taka ogólnie senna pogoda ;)

  Kolo kimnął się pół godzinki i poszedł dalej. A my wieczorem tup tup tup do ulubionego pubu. Wierzcie lub nie ale nawet nie wiem jak sie ten pub nazywa. Zaraz na początku Szerokiej boczna w lewo. Duży wybór piw mają. Ma ktoś jakiś pomysł jak się nazywa to miejsce ? Co ciekawe chodzimy tam regularnie od ponad roku i zawsze jak się umawiamy to pada: "tam gdzie zawsze" albo "tam gdzie o... czytaj dalej

DSC_4221.jpg
Londyn

Podróż sentymentalna

No, dotarłem na koncert.Całkiem sprawnie nawet i na czas.Spotkałem Abę przy Mc Donaldsie i po krótkim rozpoznaniu sytuacji zadecydowaliśmy zgodnie: idziemy do pubu. Kolejka bowiem zakręcała się 800 razy w lewo i 800 razy w prawo. Posłuchaliśmy trochę Buldoga przez płot, w tramwaj i do Scruffiego O'Briana - a kiedyś był Murphy. Czemu zmienili ? Po piwie więc i dalej...Z koncertu więc zrobiła się... czytaj dalej

DSC_4152.jpg
Londyn

Koncertowo

Trzeci dzień w domu i coś już bym porobił. Oprócz codziennych zakupów. Mam co prawda książkę i to nie chudą ale jakoś się nie mogę zebrać. Dziwne to trochę zważywszy, że na jej zakup czekałem kilka miesięcy.Dzisiaj jest już ładnie, słońce świeci i inne takie wzmacniacze pogodowe też są wyczuwalne. Generalnie widzialność dobra, pułap czterysta.A wczoraj jeszcze było dość pochmurnie:     D... czytaj dalej

Londyn

Najszybsze cztery miesiące ostatniej dekady.

Pomyślałem sobie: skoro właśnie zacząłem długi urlop, jestem już w Polsce (od samego rana) to warto byłoby może coś napisać.No to piszę, nie. Próbuję w każdym razie.Oj długo się zbierałem do tej notki.Ogólnie umówmy się byłem zajęty zwalnianiem tempa.Bo były to najszybsze cztery miesiące ostatniej dekady.Impreza goniła imprezę i miałem trochę wrażenie, że mieszkam w akademiku. Trochę też w tym ... czytaj dalej

Londyn

Tristan, teściowa i urwane drzwi od pralki.

Tristan to mały fucker co to od rana drze usta. Miły chłopak wyprodukowany w kooperacji polsko-indyjskiej na mocy umowy o wzajemnym pożyciu. A może nawet wcześniej nim ustawa weszła w życie. Matka do niego po polsku, ojciec po angielsku a babcia w hindu. I weź tu nie drzyj ryja od siódmej. Wyobrażam sobie, że jeśli by tylko potrafił wyartykułować odpowiednie dźwięki to by wykrzyczał (o tej 7:00... czytaj dalej

Londyn

Żmudny proces aklimatyzacji

No to sie przeprowadziliśmy. Z małymi przygodami. Mój Mały Współlokator zapakował się ślicznie w samochód, po sam dach niemal. Po czym pojechał autobusem do pracy i gdzieś posiał kluczyki od auta. Ot taka przygoda, która mogłaby się przydarzyć każdemu (ironizuję - czujecie ?). Na jego wielkie i niepojęte szczęście kluczyki znalazły się na drugi dzień i przeprowadził się bez dalszych przeszkód. ... czytaj dalej