Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

So Here We Are

sobota, 27 maja 2006 22:28

Sponsorem dzisiejszej notki jest: Bloc Party „So Here We Are”

A dzisiaj to napisze o kilku rzeczach

Ruch lewostronny:
Generalnie to samo tylko odwrotnie. Nie ma co się nad tym długo rozwodzić. Nie wiem jak jest z punktu widzenia kierowcy bo nie miałem okazji prowadzić. Aba raz się przejechał Zbychową Laguną i już na samym początku wyszedł na czołówkę. Opanował jednak sytuację nasz dzielny Sir Albert. Co nie zmienia faktu, że Zbyszek nikomu więcej już nie zaproponował przejażdżki ;)
Co innego ruch lewostronny z punktu widzenia pieszego. Nie ma bata ! NIE MAM POJĘCIA w którą stronę spojrzeć przechodząc przez ulicę. Pół biedy jak jest jedna droga. Przypominam sobie wtedy przejście przez ulicę na pętle w Brzeźnie. Szybka analiza – tam patrzę w lewo – ok. – tu patrzę w prawo. Jednak gdy idę wzdłuż ulicy i dochodzę do jakiejś prostopadłej do niej uliczki wtedy niemal wpadam w panikę. Nie ogarniam tego (tak mówi nasz kolega Zyga (brat Zbyszka)). Grzesiu twierdzi, że to tylko kwestia czasu…kiedy wpadnie pod samochód ;).
Poza tym „zabawnie” jest jak czekamy na autobus a on przyjeżdża albo z drugiej strony albo z właściwej strony ale zatrzymuje się po przeciwnej stronie ulicy. Jeszcze nam się to czasami zdarza.
Tym samym doszliśmy do autobusów.

Autobusy:
Jednym zdaniem: jestem zachwycony komunikacją autobusową w Londynie !
Autobusów jest cała masa. Sieć pokrywa cały Londyn (i okolice) w taki sposób, że w każde miejsce można dostać się busem. Plan z naniesionymi trasami można dostać za free nawet w monopolowym. Przystanki są dosłownie co kilkaset metrów ale wcale nie spowalnia to jazdy, tym bardziej, że startują szybko, jeżdżą jeszcze szybciej a zatrzymują się niemal w miejscu. Chcąc wysiąść z autobusu należy wcisnąć przycisk. Stojąc na przystanku należy zamachać ręką. Inaczej autobus po prostu się nie zatrzyma. I racja bo i po co  :).  Często są wyznaczone osobne pasy na jezdni specjalnie dla busów więc jazda w korku też nie jest jakimś wielkim problemem. Rozkłady jazdy są czytelne i co ciekawe nie ma konkretnych godzin odjazdów. Na rozkładzie jest napisane np.: od 8 am do 8 pm co 8-10 min i problem z głowy :). Bilety kupuje się u kierowcy za odliczoną kwotę 1,50 Ł za przejazd. W sklepie albo na poczcie można kupić też karnet jednodniowy za 3,50 Ł albo tygodniowy za 13,50 Ł. W obu ostatnich przypadkach na karnecie wybite są daty i taki karnet pokazuje się kierowcy przy wejściu (wsiada się tylko przednimi drzwiami – wysiada środkowymi, tylnych drzwi przeciętny autobus nie posiada). Nie ma kasowników ani kontrolerów a karnety są ważne na wszystkich Londyńskich liniach. Również w nocy. Jakież to proste, prawda ?

Ludzie:
Społeczność Londyńską można podzielić na: Angoli (białych), Murzynów (czarnych), Chinoli (żółtych) i Ciapatych (przede wszystkim Hindusi ale też Arabowie, Kurdowie itp.). Podział ten nie zawiera negatywnych podtekstów rasistowskich. Jeśli miałbym tutaj z kogoś drwić to chyba tylko z Polaków. Można  poznać ich po ubraniu, wąsach albo po „reklamówce_na_każdą_okazję” z Lidla. Pomimo to wydaje mi się, że Polacy są raczej lubiani na Wyspie.
Angole sa miłe i kulturalne. Ciapate też. Co chwila słyszy się „sorry”, „please” „thank you” itp. (Grzesiu nigdy nie uzywa „please” ;).  Tak poza tym to wszystkie rozmowy w Angli kończą się na piłce nożnej. Ostatnio przy rozmowie z naszym angielskim współlokatorem udało mi się wymienić zaledwie 4 polskie drużyny. Podejrzewam, że on znał więcej naszych klubów ale nie chciał mi robić przykrości ;).
Tyle przekazu bo nie będę miał o czym pisać później.

Od przyjazdu minęło dokładnie 2 tygodnie.

PS: Dziękuję wszystkim za życzenia, niektórym za e-kartki, Chłopakom za 8 Carlsbergów a Zbyszkowi i Karolinie za 2 prawdziwe polskie okocimy :) !


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

W Wielkim Miescie

sobota, 20 maja 2006 13:22

Sponsorem dzisiejszej notki jest Raz, Dwa, Trzy "W Wielkim Miescie"

Wreszcie mam chwilke, zeby cokolwiek napisac. Jestesmy tu od jakiegos tygodnia i ogolnie jest pozytywnie. Aba i Grzesiu maja prace w myjni a ja laze i szukam czegos innego dla nich i dla mnie. Jak mi sie kasa skonczy to beda mnie utrzymywac ;) Do myjni sie nie nadaje. Jeden dzien tam pracowalem i starczy :) Z praca nie jest tak latwo chociaz chyba nie jest tragicznie. Jest troche ogloszen na szybach na pol etatu w knajpach i sklepach. Chyba niedlugo trzeba bedzie je tez brac pod uwage. Z jezykiem wszyscy robimy postepy. Kazdy na swoj sposob. Ja nie mam problemu z powiedzeniem czegokolwiek ale jak mam kogos zrozumiec to robi sie problem :) Grzesiu odwrotnie - malo gada ale sporo rozumie. Aba...hmm Aba sie jeszcze wstydzi ;) Chociaz z Irakijczykami na myjni toczy powazne dysputy.

Poza tym zwiedzam okoliczne wioski i miasteczka. W sumie jest ladnie chociaz wietrznie i czesto pada. Niczego innego sie wlasciwie nie spodziewalem :)

Mieszkanie jest takie sobie. Dobrze wyposazone (pralka, lodowka, mikrofala) ale skromne. Co najwazniejsze niedrogie. Mieszkamy w jednym domu z Karolina i Zbyszkiem. Bylbym nie wporzadku gdybym nie napisal ze ich pomoc we wszystkim jest nieoceniona. Oprocz nas mieszkaja tam jeszcze dwaj angole (non stop trawe jaraja) i szwagier Zbyszka.

Okolica spokojna chociaz 70% to ciapaci (hindusi, irakijczycy itp).

Ok musze konczyc bo czas mi sie konczy. Pisze z biblioteki i mam limit 30 min.  

W miare mozliwosci postaram sie wkleic tu cos za jakis czas. A do opowiadania jest duzo :)

Od wyjazdu minelo 10 dni


Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Do Widzenia, Do Jutra

środa, 10 maja 2006 22:47

Sponsorem notki jest "Do widzenia, do jutra" reż.J.Morgenstern

 

Ok, późno się robi, kończę się pakować. Zaraz trzeba iść spać bo jutro o 7:00 pobudka. 

Dzisiaj praktycznie cały dzień spędziłem na pakowaniu. Były też lajtowe zakupy, jakieś lekarstwa, kosmetyki itp.

Po południu zrobiliśmy sobie z Ojcem męski obiadek. Tatar z wódeczkom (małom !). Wszystko byłoby git gdyby nie to, że mięso było chyba zjebane :( Jakoś waliło kapustą :(( A tak lubię tatar :(( Oczywiście wszystko (oprócz wódeczki (małej !)) poszło do kosza.

Tatarską porażkę odbiłem sobie z Kasią wieczorem w KFC. I może żarcie tam jest śmieciowe ale za to jakie dobre !! No nie Kasia :) ?

 

Jutro przed południem jedziemy już na lotnisko. Rano jeszcze muszę rozmontować kompa i zapakować do plecaka. Sam jestem ciekaw kiedy będzie następna notka...

To wtedy nara, no nie...

 

 

 

 


Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Jutro Meksyk

środa, 10 maja 2006 0:23

Sponsorem notki jest "Jutro meksyk" reż.A.Ścibor-Rylski

 

00:20

Nadal się pierze...Kurna no ustawiłem RAPID PROGRAM !!!! (program trzeci) Zawsze kiedy piorę ustawiam na COTTON (program czwarty lub piąty). Pomyślałem sobie że RAPID to RAPID i ominie ten cały COTTON - no nie ? Będzie szybciej. Też byście tak pomyśleli pewnie ! A tu kupa !! Najpierw zrobił RAPID a teraz robi COTTON. 

 

Dobra muszę czekać dalej. Stay tuned...

 

00:40

Wyprało się, jestem wzruszony. Idę wieszać. Żeby wyschło - nie z zemsty...


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

I Ran

wtorek, 09 maja 2006 23:55

Sponsorem notki jest Flock of Seagulls "I Ran"

 

Dzisiaj była niezła gonitwa po kantorach. W sumie zaliczyliśmy 8 w różnych dzielnicach Gdańska. W 5 pierwszych nie mieli wystarczającej ilości funtów lub cena była z kosmosu (np. bank). W następnym "miałbym ale za pół godziny". W siódmym kantorze była wystarczająca ilość gotówki ale babka nie chciała przyjąć naszej propozycji zakupu, a była całkiem rozsądna. Dopiero w ósmym kantorze przemiła Pani słysząc kwotę którą chcieliśmy wymienić zaproponowała dobrą cenę. Nawet 1 grosz poniżej naszych oczekiwań. Dzięki temu my zachowaliśmy po kilkadziesiąt złotych a pani zrobiła niezły obrót. I o to chodzi w handlu :)

 

Wracałem później z kieszeniami wypchanymi makulaturą. Było tego trochę ponieważ najwyższy nominał to 20 funtów. Nie wiem czy zwróciliście uwagę (jeśli mieliście okazję) ale każdy banknot i moneta od 5 pensów do 20 funtów na awersie ma głowę obecnej królowej. To jest pomysł ! Po kij się miotać z całym pocztem królów Polski jak u nas. Walnąć ostatniego i problem z bani...

 

Po południu szybkie piwko (sztuk 3) z Bebem w Scruffy Murphy's. Oficjalne przekazanie referencji, które sam sobie musiałem napisać a Bebe musiał mi druknąć w tajemnicy. W KOLORZE MIAŁY BYĆ !! Ale i tak dzięki :)

Szybciorem do Ryb. 2 gdańskie (jedno bo Jasiu się żeni a drugie bo wyjeżdżamy) i do dom. Pranie wstawione, kolacja zjedzona i poszedłbym spać gdyby nie ta moja powolna pralka :(

No i tak sobie czekam, i czekam, i czekam.....

 

A do wyjazdu został 1 dzień !


Podziel się

komentarze (1) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 057  

I znowu mamy:

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164057
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page