Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wypracowanie na temat: Mój współlokator.

poniedziałek, 20 kwietnia 2009 21:50

Mój mały współlokator.

Mój mały współlokator potrafi zadzwonić do mnie koło północy z prośbą o otwarcie drzwi do domu bo zapomniał klucza. Kilka razy w miesiącu mu się to zdarza...Prosiłem, błagałem, nie dzwoń - wstaję rano. Wyjaśniałem zasadę czterech* nic nie pomagało. W końcu nie tak dawno miarka się przebrała i wyłączyłem telefon na noc.
Spędził noc w Travelodge - taki pobliski hotel za 40 funtów za noc. Od tej pory pamięta o kluczach :)

*zasada czterech - przed wyjściem z domu klepię się po kieszeniach sprawdzając zawartość i odliczam: raz-komórka, dwa-portfel, trzy-klucze, cztery-zegarek. Czasem dochodzi piąte: pięć-fajki. W ten sposób nie zdarza mi się zapomnieć czegokolwiek. No chyba że zapomnę o zasadzie czterech ;)

Mój mały współlokator wysłany po piwo przynosi jakieś trzyprocentowe wynalazki dla dzieci. Wysłany po kanapki przynosi kanapkę z serem i tylko z serem. Bez masła, pikli, miodu czy czegokolwiek innego. Chleb i ser. Przeciez to po pierwszym gryzie blokuje caly uklad oddechowo-pokarmowy !

Mój mały współlokator nigdy nie zapina pasów w aucie - żeby nie prowokować wypadku.

Mój mały współlokator kupił rower. Zamknął rower na taką linkę z szyfrem i wszedł do Tesco. Po wyjściu informacje jakie posiadł w sklepie skutecznie wymazały mu szyfr z pamięci. Szczęście w nieszczęściu oplótł tą linką jedynie prawą część kierownicy więc po prostu wysunął rower z pętli i pojechał do domu. Linka nadal wisi na płotku przed Tesco.



 

Ciekawe czy kiedyś zapomni kupić zioło ;)

Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

Sometime around midnight.

sobota, 18 kwietnia 2009 20:35
Wczoraj wykręciłem sobie niezły numer. Właściwie przedwczoraj. Poszedłem do pracy na 19:00 i wróciłem o 19-tej następnego dnia. Niezamierzenie walnąłem 24 godziny w pracy z małą przerwą na prysznic z przemieszczeniem. Chodzi o takie przemieszczenie z jednej pracy do drugiej. Motywy ?
Właściwie nie było motywu. Na pewno nie finansowego bo jakoś póki co dzięki Bogu czuje się dość stabilnie. Pomyślałem sobie, ze co mam wracać na 2-3 godziny sie kimnąć i cały dzień się nudzić to juz lepiej jak pójdę od razu do pracy i jak będzie mi się chciało spać to po prostu wrócę do dom. Genialne nie ? :)
A w pracy bizi z małą przerwą na zakupy. Znowu dałem się zaciągnąć mojej rumuńskiej koleżance do tesco czego pożałowałem zaraz po wejściu. Po chwili jednak koleżanka, widząc w jakiej jestem formie, zreflektowała się i załatwiła sprawunki ekspresowo. W zamian obdarzyłem ją kredytem zaufania rozciągającym sie na następne zakupy. Jutro jedziemy po laptopa.

Na rozluźnienie muzyczka (dzięki Bebe)



Muszę dołączyć do swojej listy "Czego nie robić...": Nie wdawać się w dyskusje z Muzułmanami. Zwłaszcza z Pakistańczykami i zwłaszcza na tematy polityczne. Ostatnio jeden taki próbował mnie przekonać, że Korea Północna to raj na ziemi a Chiny uzyskały niepodległość zaraz po wojnie i że on dobrze pamięta bo to było akurat rok po tym jak niepodległym stał się Pakistan.
Trochę się zdenerwowałem. Nie powiem. Zwłaszcza, że mówił to taką pewnością i takim uśmieszkiem na ustach jakby dawał mi lekcję.

Zafundowałem sobie prezent urodzinowy. Odpowiednio wcześniej bo jak nadejdą urodziny to już zapomnę o tym prezencie i kupię sobie nowy ;). Niestety nie moge powiedzieć co to jest :) Właściwie to mogę ale nie wprost. Otóż jest to pewien multimedialny gadżet, który ma za zadanie rozproszyć tą mgłę nudy której doświadczam wieczorami na recepcji. A książki mi się pokończyły...

Uwaga ! Odwołuję wycieczkę do Lisbony ! Po sprawdzeniu cen biletów zdecydowałem się na przełozenie wycieczki na jesień. Bilety wychodzą wtedy 3 razy taniej. Zastanawiam się nad Paryżem, do którego mam zamiar pojechać Eurostarem. Wiecie, to te takie superszybkie pociągi. Z Londka do Paryża wychodzi nieco ponad 2 godziny. Zdecydowanie szybciej niż samolotem z tymi wszystkimi scenami lotniskowymi. W podróż oczywiście zabiorę mój multimedialny gadżet bo niestety mój dziwny charakter powoduje, że maksymalnie po 20 minutach zaczynam się nudzić co męczy mnie potwornie.

A w najbliższej przyszłości:
Niedziela:
Jutro dzień wolny od pracy. Na poranek zaplanowana jest uroczysta przemowa (nie miałem offa z miesiąc, no ok, oprócz świąt). Zaraz po wystąpieniu, Celebrant dokona uroczystych ablucji po których ruszy w pochodzie ulicami wiwatującego miasta.
Wczesnym popołudniem Celebrant uda się z wizytą do zakładów pracy takich jak Curry's PC World czy Comet. W programie wizyty rozmowy z pracownikami. Niespodzianką wieńczącą to wydarzenie będzie wręczenie, przedstawicielce ludu pracującego, komputera przenośnego.
Poniedziałek:
Co w poniedziałek ?? Nic no ! W poniedziałek szósta rano pobudka i do roboty !!
Ale już na sobotę planowana jest 4 dniowa wizyta jednego z przedstawicieli Starego Świata, co też implikuje pięciodniowy okres wolny od pracy.

I tyle
Prace nad czcionką trwają
Informuje że nie ma rozmiaru "pomiędzy" albo mała albo ta większa. Mogę jedynie poeksperymentować z rodzajem czcionki co też ma wpływ na wielkość. Tak czy inaczej mile widziane opinie.
i miłe komentarze jak ostatnio ;)
dzieki :)

aha dodam jeszcze tylko jakąś muzyczkę z przodu i wułala

To jeszcze raz ja. Czcionka chyba jest idealna - tak mi się wydaje. Muzyczka też niczego sobie, no nie ? :)

Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

La ku Karachi

środa, 15 kwietnia 2009 17:15
No i o czym tu pisać. Chyba tylko o tym, że znowu wpadłem w pakistańskie bagno. Jakoś z Hindusami jest mniejszy problem niż z Pakolami. Hindus jest grzeczny, przyjazny i generalnie bezproblemowy. Natomiast Pakol jak nie ma nikogo z kim mógłby się pokłócić to jest nieszczęśliwy. Pakol wiecznie leczy swoje kompleksy (trochę jak Polacy ;) Taki trochę "wyżej sra niż dupę ma".
No i trafiłem do Teamu Dwóch Pakoli i Hindusa.
Na początku było ok ale coraz mniej mi się to podoba. I to właściwie tylko przez jednego oblesia, który irytuje mnie za pozostałych dwóch.
Koleś, jako jedyny używa urdu kiedy rozmawiamy wszyscy. Automatycznie reszta odpowiada mu w tym samym języku i wtedy mam czas na papierosa.
Koleś wymyśla dziwne teorie na temat jazdy samochodem oraz organizacji pracy. Należy dodać, że samochodem jeżdzi zaledwie od pół roku czyli tyle ile tu pracuje. Ale nie ! Przecież on jest SENIOR w tej pracy a ja dopiero zacząłem. Ostatnio trochę zbastował kiedy musiałem mu wyjaśnić parę prostych rzeczy. Chyba nawet trochę się zawstydził. Nadal jednak daje mi dokumenty aut, żebym za nim nosił :) Ignoruje go w takich wypadkach co go dodatkowo unieszczęśliwia.
Drugi Pakol wydaje się być w porządku. Urodził się tutaj i nie ma kompleksu przynależności do niskiej kasty.
Obaj jednak to LENIE do kwadratu ! I to mnie irytuje (żeby nie powiedzieć wkurwia) najbardziej !!
Nie żeby się pochwalić ale raczej z żalu śmiało mogę powiedzieć, że większość roboty odwalam za nich. Nie męczy mnie to na razie (bardziej męczy mnie nic-nierobienie), bo nie ma wielkiego bizi ale chodzi o zwykłą (pakistańską) sprawiedliwość.

Praca w pocie czoła:


Ilu Pakoli potrzeba żeby zmienić koło ?





No dobra, ci najbliżej to Polacy, którzy obserwują jak czterech Pakoli szuka wentyla.

Co ciekawe, powiedziałem Pakolom (nie mylić z Polakom) gdzie jest ten nieszczęsny wentyl. Powtórzyłem to nawet cztery razy. W ferworze kłótni, żaden z nich nie zwrócił na mnie uwagi :) W efekcie, nie mogąc znaleźć wentyla, zmienili koło.


A z poprzedniej pracy dzwonią kiedy przyjdę. A ja juz bym chciał a muszę jeszcze dwie noce odbębnić w tym śmiesznym miejscu.

Poza tym.
Tak spędziłem wielkanoc:



Czy ktoś ma ochotę wybrać się do Lizbony w maju ? Hę ?


PS: Zmieniłem wielkość czcionki. Czy tak jest lepiej czy może ta mniejsza była lepsza ?




Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Bliskie spotkania trzeciego stopnia

piątek, 03 kwietnia 2009 23:36
Godzina 14:35

Beżowoskóra Rashida wychodzi ze swojej hacjendy na Southall, otwiera Jaguara swojego męża Harisha, przekręca kluczyk w stacyjce i wolno z podjazdu wyjeżdża na ulicę. Włącza się do ruchu.

14:58

Rashida z uśmiechem na pełnych ustach wchodzi do salonu piękności o wdzięcznej nazwie "Punjab beauty" i serdecznie wita się z koleżankami .70% tej licznej grupy to jej rodzina. Te 30% które w normalnym świecie byłyby niespokrewnionymi koleżankami są w istocie rodziną Harisha.

16 z minutami

Nasza bohaterka ponownie wsiada do swojego niebieskiego "Jaga" i kierując się w stronę centrum mija powoli (korki) Ealing, Acton oraz Shepherd Bush. Z głośników płynie hinduska muzyka rozrywkowa. Dziewczyna przez chwilę próbuje przypomnieć sobie z której bollywoodzkiej mega produkcji pochodzi ta piosenka.

16:44

Jaguar płynie wzdłuż Hyde Parku po czym za Marble Arch skręca w prawo. Rashida zatrzymuje się przed hotelem gdzie recepcjonistą jest jej brat Raj. Pozwala on jej zaparkować auto na hotelowym parkingu. Rashida udaje się na zakupy.

18:15

Normalnie zakupy trwały by do zamknięcia Primarku. Nie jest ważna podrzędna marka, ważne jest, że na Oxford Street. Tam przecież kupuje Madonna i różne inne gwiazdy. Właściwie kupują w butikach obok ale to mało istotne. Zakupy zostają przerwane przez telefon od osoby której nie znamy a która przyjechała pociągiem na stację Victoria. Rashida w odróżnieniu od nas zna tą osobę bardzo dobrze więc postanawia ją odebrać z dworca. Wychodzi z Primarku i szybszym niż zwykle krokiem idzie do samochodu.

18:37

Blado niebieski jaguar podjeżdża na skrzyżowanie Buckingham Palace Road i Grossvenor Street. Jest czerwone światło. To ostatnie światła przed dworcem. Ulica jest dwupasmowa ale nie przeraża to Rashidy.

18:39

Zmiana świateł na zielone. Auta ruszają prawie równocześnie. Jadąca lewym pasem Rashida odbiera nagły i niewytłumaczalny impuls nakazujący skręcić jej w prawo co też niezwłocz.. JEEEEEEB !!!!

18:39

Dopiero teraz kiedy Jaguar zatrzymał się na środku skrzyżowania decyduje się spojrzeć w prawo lekko za siebie, dopiero teraz dostrzega wbitego w jej auto czarnego peugeota a w nim moją zdziwioną twarz...

Posłowie:
Nie zdążyłem nawet nacisnąć na klakson. Bezwarunkowo nadepnąłem hamulec ale ratunkiem byłoby chyba tylko szybkie wycofanie sie na wstecznym.
Na szczęście był to samochód firmowy.

A swój po kilku ładnych miesiącach zdecydowałem się oddać do warsztatu, żeby zrobili coś z tym czarnym dymem. Zrobili, auto dostało kopa i micha mi się jarzy :)

Na meczu było kosmicznie ! "Top banana" jak mawiają turbany u mnie w pracy. Niesamowita impreza i tyle :)

A'propos czarnego dymu parafrazując Lost
Grzesiowi udało się opuścić wyspę.
Na dobre.
Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 080  

I znowu mamy:

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164080
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page