Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Sigma i Pi

wtorek, 29 kwietnia 2008 14:54
Ale dzisiaj se zrobiłem dobrze !
Kupiłem od dawna wypatrywany obiektyw 70-300. Wybór padł na Sigmę z APO.
Czyli takie cudo:



Testy jeszcze nie dzisiaj bo idę do pracy. Bosz jakie to przyziemne :/
Specjalnie rano powlokłem się po to na Holborn (czyt: bardzo daleko). Mieli promocję i udało mi się kupić o jakieś 50 funciorów taniej niż w normalnych (nienormalnych) sklepach.
Decyzje moją przyspieszył fakt iż w piątek wybieramy się do Dewonii czyli tzw angielskiego "Devon". Podobno ładnie tam. Zaraz obok jest Kornwalia (ang. Cornwall (ale zabłysłem tera no nie ;)). Trochę jednak za daleko na 3 dniową wycieczkę.
Pierwszy nocleg mamy tam:



Fajnie no nie ?. Dla mnie jako amatora (czytaj zboczeńca na punkcie...) małych starych rybackich portów lokalizacja jest idealna.
Drugi nocleg jeszcze nie wiadomo gdzie. Pewnie pójdziemy na zywioł i coś się znajdzie w trakcie. Boję się tylko o pogodę ponieważ prognoza nie jest najlepsza. Pocieszam się tym, że w pochmurny dzień zawsze można przerzucić się na zdjęcia czarnobiałe, dla których łagodne kontrasty są idealne ;P
Zamierzamy odwiedzić też "Eden Project" czyli wielkie kopuły, pod którymi sztucznie uzyskano klimat tropikalny (w jednej) oraz śródziemnomorski (w drugiej). To również ma związek szybką decyzją o kupnie nowego szkła do mojego D50. Nowy obiektyw wyposażony jest w funkcję makro. No, ...Liczę na was motyle i inne tropikalne robale !! Pudrujcie noski i do wujka Bartka. Fotki do paszportu będą !

I znowu krótko będzie bo muszę kanapkę sobie do pracy zrobić.
Po powrocie będzie opis i zdjęcia, słowo byłego ministranta !




Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Kilka zdań na temat pań

czwartek, 24 kwietnia 2008 14:29
Właściwie nic nie będzie na temat pań. "Pań" fajnie się rymuje do "zdań" i tyle. W sumie mogłem też dać tytuł: "Kilka peanów na temat panów" ale to by się chyba paniom nie spodobało. Przynajmniej niektórym.

Od jakiegoś czasu zaskakuje mnie wp - działa prawidłowo :O
Taka krótka myśl na początek.

Dzisiejszy dzień, mam wrażenie biegnie do tyłu. Mianowicie:
Rano wstałem i po umyciu się pojechałem na lotnisko wracając zrobiłem drobne zakupy, w domu już, obejrzałem film, zjadłem śniadanie, wstawiłem mięsko do pieczenia więc zaraz będzie obiad po którym wybieram się do pracy. Zazwyczaj jest odwrotnie. Wracam z pracy, coś zjem, jakiś film obejrzę i takie tam nudy. No może jedynie nie mam w zwyczaju jeździć na lotnisko przed snem. Dziś była sytuacja wyjątkowa ponieważ Cho leciała na interwju do Dublina.
Aha ! W godzinach przedpołudniowych doszło do krótkiej sesji zdjęciowej gdzie miałem niekłamaną przyjemność obfotografować nagą, ładnie opaloną część pleców, konkretnie okolice łopatki. Oto efekt:




Smakuje równie dobrze, choć jakby lekko nie dosoliłem tym razem...no nic na zdrowie wyjdzie. O ile w przypadku tego typu mięcha możemy mówić o zdrowiu.
Moment ide se herbate zrobić...
Robi się

Wolne myśli:
W sklepie u dzikiego kolo 7 rano koleś kupował Full Polish Breakfast czyli bagietka i dwa piwa.
Nawiasem mówiąc w asdzie sprzedają alkohol dopiero od 8:00. Przypomina Wam to coś ? ;)
Byłem dziś i widziałem barierki zagradzające dojście do półek z wódą :) Kordonu policji nie zastałem.

Idę po herbatę

Z wieści aktualnych.
Dobija się do nas urząd, który kasuje za abonament RTV. Jak widać nie tylko w Polsce ma miejsce ten niecny proceder. Postanowiliśmy, że zadeklarujemy brak odbiornika TV. Odbiornik mamy ale właściwie go nie używamy. Jak mi przyjdzie w końcu router, który zamówiłem 3 tyg temu a który zaginął w drodze i jeśli wszytko będzie działało to wtedy pomyślimy nad abonamentem.

Idę po herbatę (wtedy nie poszedłem)

W pracy nudy. Nie robię nic, takie bizi. Niestety siedziec tam muszę.
Szykują się redukcje etatów. Nie sądzę, żebym był na liście do zwolnienia ale gdyby nawet to będę dostawał zasiłek i mnóstwo benefitów jak prawdziwy Nigeryjczyk :)

Dobra a teraz udawajmy, że coś się popsuło z netem i widzimy się za jakiś czas. ok ?
pa
Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Krótki film o zaufaniu

środa, 16 kwietnia 2008 23:48
Pewnie mało kto pamięta moje problemy ze zdobyciem kredytu na aparat i ogólnie karty kredytowej.

Dziś więc nadejszła wekopomna chwyla kiedy mi zaufano i przyznano kartę kredytową. Przez duże K i drugie K też duże.
Oczywiście odbyło się to dość dziwnie bo dziki z obsługi klienta zadzwonił nie na moją komórkę jak cywilizowany człowiek tylko na stacjonarny do pracy. O 21:00 zadzwonił.
Fuks podwójny był to powiadam pani.
A ponieważ
raz - przeważnie nie siedzę przy telefonie bo jak siedzę to muszę odbierać a generalnie to nie należy do moich obowiązków więc po co się produkować dla firmy która ma mnie (i moją mafię)  gdzieś.
dwa - dzisiaj robiłem NADGODZINY i w ogóle nie powinno mnie być w pracy.
Nie wiem, może tajny pakistański satelita w kształcie małego słonia doniósł...w każdym razie zadzwonili i trafili na mnie. Tylko proszę mi nie wyjeżdżać z przeznaczeniem ;)
Okazało się że kartę wysłali parę dni temu nazad ago. Karty nie otrzymałem ponieważ, na co sam zwróciłem im uwagę, zapomnieli wpisać numeru mieszkania na adresie. Ale fakt faktem gdzieś tam krąży w niezbadanych przestrzeniach Poczty Królewskiej.
Jutro, według wytycznych pani z obsługi klienta, wybieram się do banku w celu korekty adresu.

A poza tym...Tak od niechcenia wpadłem sobie do salonu O2 i zapytałem czy dadzą mi wreszcie telefon na kontrakt. I po krótkim sprawdzeniu w kosmosie powiedzieli, że dadzą :O !! A wcześniej nie chcieli !

Znaczy zrobiłem się wiarygodny w "tutejszych kręgach" i to właśnie wtedy kiedy już tego nie potrzebuję
A'propos karty kredytowej przypomniało mi się takie powiedzenie.

"Aby otrzymać kartę kredytową musisz udowodnić, że jej nie potrzebujesz"

No i właśnie.

Aha a w Asdzie (takie Tesco tutejsze) Pani Murzynka przywaliła mi z dziecka w koszyk. Dziecko było w wózku i tym wózkiem jebut mi w wyładowany dobrami kosz. Obróciłem się, żeby zobaczyc czy wszystko ok a ona: "SOOORRRYYY" i pobiegła dalej...
Ja rozumiem hartowanie ciała na zimnie albo jakieś inne jeszcze zabiegi ale dzieckiem w przeszkodę ? Niby na co ono ma być później odporne ? Na crash testy ?

Czytam ostatnio Lapidaria Kapuścińskiego i idzie mi jak po grudzie. Wracam do tych samych fragmentów, czytam od nowa, próbuje się skupić na poszczególnych zdaniach. Wreszcie trafiam na myśl autora (z pamięci sens przytoczę):
Ludzie mówią, że książka jest b.dobra ponieważ przeczytali ją jednym tchem i takie tam. Tym czasem ta książka jest dobra której fragmenty czyta się po kilka razy kontemplując ich sens.  Do których się wraca niejednokrotnie.
Coś w tym jest. Przez ostatni miesiąc przeczytałem zaledwie 100 stron Lapidariów ale nie moge powiedzieć, zeby książka byla nudna. Czyta się jak zeszyt ze złotymi myślami.
Dobra, uderzam w smutny ton...
Idę spać, jutro mam na rano.
Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Seszele

poniedziałek, 07 kwietnia 2008 15:51
Obudziłem się dzisiaj rześki i wypoczęty o 5 rano...
widzicie absurd w tym zdaniu ?
i prawidłowo
Wczorajsze porto sprawiło, że faktycznie się zwlokłem o 5 rano ale po zjedzeniu śniadania i umyciu się zadzwoniłem do roboty że sorry ale dzisiaj to ja mam was wszystkich głęboko i do widzenia w ogóle jutro.
Wstałem ponownie koło 10:00 i nadal nie czułem się pewnie. Zgodnie z zasadą, że wroga trzeba jego własną bronią pokonać powlokłem się o 11:00 po piwo. Głupio mi było o tej porze kupować bro a Sikh zapytał (patrząc na piwo) czy dzisiaj mam wolne Ściemniłem mu, że wracam z nocnej zmiany i przy okazji zaszedłem co by było na później. Nie wiem czy łyknął.
Ech...
Mówię Wam jedno piwo czyni cuda. Zadziałało jak eliksir. Po godzinie byłem normalnie zdrowy. Nie chcąc marnować więcej czasu spakowałem aparatkę i statyw i ruszyłem w miejsce od dawna upatrzone na fotki
Nadal nie wiem jak ta dzielnica się nazywa. Nie chce mi się sprawdzać. Ważniejsza od dzielnicy była Tamiza ale nie główny nurt tylko odnoga opasująca jedną z wysepek.
Nie miałem nawet nadziei, że będzie odpływ a ten sobie wziął i był.
Wysiadłem w dawno upatrzonym miejscu i poszedłem na brzeg.





Trochę byłem zaskoczony, że dno jest takie jałowe ale chyba Tamiza do najczystszych nie należy.
Zamiast roślin były inne twory:



Oczywiście musiał mnie zaczepić ktoś. Czy jak tak wyglądam, że ludzie rzucają obiad w pół dania i wybiegają, żeby pogadać ? Ten tak wyglądał ale był całkiem sympatyczny mimo, że już miał wcięte. Jak się okazało dawny marynarz rodem z Seszeli. Gadaliśmy dobre 15 minut po czym pospacerowałem dalej.



Wszedłem na górkę



Wyszedłem za zakręt





A później zszedłem na dno rzeki





Później jak na komendę się zachmurzyło i zaczęło wiać więc jak najszybciej przez jakieś doki doszedłem do autobusu. Jadąc zauważyłem pasące się na wielkiej polanie JAKI !! To musiały być jaki. Wielkie rogi i długie futro - jaki wypisz wymaluj. Nie zrobiłem fotki. Nie zdążyłem. Jeszcze tam zajadę pewnie. Mam nadzieję, że nigdzie nie wyjeżdżają... A może to była taka wymiana "studencka" i nasze krowy pojechały do Tybetu ?

Wycieczka spontaniczna i udana. Dzisiaj nie idę po porto








Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Szczęśliwego Nowego Roku Podatkowego

niedziela, 06 kwietnia 2008 10:17
...bo dziś właśnie się zaczął

Trochę nie pisałem gdyż ponieważ przebywałem w depresji.

Ale już mi lepiej

Za oknem napadało śniegu (nie jest to stara notka) i czuje sie jakby mnie ktoś cofnął takim guzikiem <<REW gdzieś do grudnia. I pomyśleć, że w piątek biegałem w krótkim rękawku.

Wczoraj odbyły się targi pracy w Hammersmith. Pojechałem tam z Grzesiem i podrukowanymi CV. Nie chce mi się wymyślać odpowiedniego określenia na tą imprezę to napiszę w skrócie - takie sobie były. Zostawiłem parę CV, dostałem parę wizytówek i wyszliśmy. Wpadliśmy na mały rekonesans do baru w POSKu. Byliśmy obaj głodni ale ja miałem ochotę na kebaba a nie na schabowego z kapustą a Grzesiu był głodny ogólnie bez preferencji. Poza tym wszystkie stoliki były okupowane przez Maczki (stara emigracja, pokolenie (a pewnie i byli żołnierze (i żołnierki)) gen. Maczka).
Wyszliśmy na ulicę i kierując się w stronę prawą (stojąc twarzą do ulicy) ruszyliśmy na poszukiwania kebaba. Gdybym wiedział jak trudno znaleźć budkę z kebabem w Hammersmith zorganizowałbym jakieś bardziej profesjonalne poszukiwania z kordonem policji na czele. Przeszliśmy parę set mil i dopiero w następnej dzielnicy za winklem zauważyliśmy skromne fisz'n'czips. Knajpa cypryjska więc trzeba uważać bo nie wiadomo czy turcy czy grecy. Wzięliśmy po kurczaku z frytkami. Od słowa do słowa zeszło na wszechobecną poprawność polityczną.
Grześ trafnie zauważył:
- Zeby nie obrazić nikogo do tego kurczaka nie dodano żadnych przypraw
- i jest z soi - dodałem - którą i tak zarżnięto w odpowiedni sposób.
- i nie w szabas !
i tak dalej...
Jednym słowem był średni.
Po wyjściu z poprawnego politycznie baru i ponownym zakręceniu za winklem oczom naszym ukazał się las
barów kebabowych ! No niemal. Ale ze dwa były ! I to duże. OKEJ jeden wielki.

Rozstaliśmy się przy jednej z nich. Nie noo, bez łez i takich tam. Grześ pojechał gdzieś a ja wsiadłem do autobusu czerwonego i obserwując Tamizę (wysoki poziom wody) dotarłem na Hajstrit gdzie kupiłem spodnie. Dwie spodnie i jedną wierzchnią. Aaa i skarpetki. Bo mi się wszystko pokończyło. Normalnie jak płyn do mycia naczyń. Wczoraj było dziś nie ma.

W domu wpadłem na genialny pomysł. Podłącze sobie tuner TV do laptoka. Już wcześniej się z tym nosiłem ale ostatnio moja myśl przewodnia ewoluowała i postanowiłem, że będzie to tuner satelitarny.
Po niemal całodziennym przeszukiwaniu internetu i zapoznawaniu się z tematem o którym wcześniej nie miałem komplentnie pojęcia (teraz też nie jestem ekspertem) kupiłem na próbę używany ale podobno dobry model tunera. Dopiero po zakupie zacząłem się zastanawiąć skąd te satelity mi latają i czy żadne drzewo czy pałac kultury mi ich nie zasłonią.  I jeśli wierzyć źródłom internetowym i programom do ustawiania talerzy satelita patrzy mi w okno przez zaledwie kilkunastometrową lukę pomiędzy wysokim drzewem a dachem sąsiedniego budynku. Pozostaje jeszcze zakupić talerz i co gorsza zamontować go. Nie to żebym miał dwie lewe ręce ale od zewnątrz za wysoko - 2 piętro - a od wewnątrz  przeszkadzają okna bo się otwierają po angielsku. Właściwie to się tylko uchylają. Talerz przecisnę bez problemu ale nie ma takiej możliwości, żebym sam się przez nie wychylił. Może jedna ręka mi przejdzie ale jedną ręką to wiecie co można robić...tak mówił jakiś wuefista przy odbiciach w siatkówce.

A może pójdę do asdy po porto ? Wolne dzisiaj w końcu a pogoda pasuje jak ulał :)
I poszedł...
Podziel się

komentarze (3) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 066  

I znowu mamy:

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164066
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page