Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Historia jednego kota

środa, 31 marca 2010 19:05

Mieszkał kiedyś u nas taki jeden chłopak imieniem Mateusz. Imię oczywiście zmienione bo jakbym napisał Szymon to wszyscy by wiedzieli o kogo chodzi. Mateusz pomieszkał troszku i poszedł sobie ale dobre wrażenie pozostawił. Wpadał później parę razy z problemami, które kolektywnie mu rozwiązywaliśmy.
Mateusz ma 19 lat i ciekawą sytuację uczuciowo-emocjonalną. Posiada on dziewczynę którą od czasu do czasu posiada oraz taką (inną), której posiąść nie może i może dlatego ją kocha (jak twierdzi).
Pewnego dnia nadszedł dzień, dla wszystkich zakochanych, najważniejszy i nie jest to wcale rocznica wybuchu rewolucji październikowej tylko nasze stare dobre tradycyjne Walentynki. No nadszedł ten dzień i Mateusz w prezencie oddał się swojej oficjalnej dziewczynie. A może i nie ale nie to jest najważniejsze. Mateusz dopiero późnym wieczorem przypomniał sobie o istnieniu tej o której nigdy nie zapomni. A była już dokładnie 22:00. Albo coś koło tego. A on przecież nie ma prezentu. Na szczęście e-bay (a może było to gumtree) jeszcze otwarty ! Rach ciach i kupił prezent. Kota. Ale nie takiego w worku tylko prawdziwego kota co się rusza i to bez baterii. Kupił, odebrał, błyskawiczna akcja, i juz był pod domem swojej miłości.
Pech chciał, że akurat w tym momencie miłość była gdzie indziej. Chytry plan nakazał mu zostawienie kota a właściwie kotki niedoszłej szwagierce. Szwagierka (niedoszła) miała jednak inny plan, jak się okazało nie mniej chytry i kota w imieniu siostry nie przyjęła.
Z pomocą przyszła inna współlokatorka przyjmując zwierzę na kilka dni. Rzeczą oczywistą jest, że Mateusz nie mógł wrócić z nim do domu bo niby co miał powiedzieć swojej oficjalnej ?
Kotka dostała mleka i kocią konserwę oraz imię Didi (imienia nie zmieniam bo koty raczej nie potrafią czytać). Po kilku dniach litościwej współlokatorce przytrafiła się przeprowadzka i...będąc jeszcze w PL otrzymałem smsa od współlokatora o treści jak stanowi: "Mamy dwie fajne laski w domu i kota"

Czekajcie bo zapomniałem po co ja to wszystko opowiadam
Aha już wiem
Bo wiecie i ten kot to mi teraz sra do wanny ! :(((

Podziel się

komentarze (18) | dodaj komentarz

Pierwszy dzień wiosny

niedziela, 21 marca 2010 22:17
Dawno nie wracałem z pracy z zawrotem głowy.

No bo rano. Całkiem rano, jeszcze przed siódmą za piętnaście, położono przede mną służbową komórkę, kluczyki do służbowego auta i kilkaset kluczyków do aut klientów. Masz się baw.
No i był ubaw po pachy bo nikt z mojej czteroosobowej drużyny nie przyszedł. A bizi takie że telefon się urywał !
Dzwonili z jednego terminala i z drugiego. Dobrze że ten trzeci nieczynny a dwa pozostałe to nie moja broszka. Ludzi, ludziiii wołali !! I co jeden skończy to drugi zaczyna, jak drugi skończy to pierwszy na odwyrtkę to samo. Ile można mówić że nie mam ludzi.
No każdy by się zdenerwował to i mnie trochę poniosło.
'I'm not a fuckin golden fish with a 5 sec memory !! wypaliłem i przynajmniej jeden terminal odpadł na jakiś czas. Później po przetasowaniach i wzajemnej międzyterminalowej pomocy jakoś się ułożyło
A jak już się jakoś ułożyło i psychicznie zacząłem odpoczywać to jedna koleżanka otwarcie i bez uprzedzenia zaproponowała mi związek. :O
Popatrzyłem później w lustro i kontemplując swoją "urodę" pomyślałem: "Stary ! Jaką ty musisz mieć zajebistą osobowość" ;)

A'propos wyglądu. Nie wiem czy opowiadałem o dwóch, krótko następujących po sobie, zdarzeniach.
Pierwsze:
Stoję przed pubem, palę fajka. Przechodzi angielska indianka. I się patrzy przechodząc. Przechodzi jeszcze raz i jeszcze raz i za każdym razem zerka. W końcu się pytam ze śmiechem
-coś nie tak ze mną ?
-a niee, myśłałam, że to Gary z Eastenders (taki serial)

Drugie
Stoję przed terminalem, palę fajka. Obok pali jakaś pulchna wystrojona mulatka. Patrzy się na mnie to ja się patrzę na nią.
-oglądałeś "Kevin sam w domu" ?
- cooo ?
- "Kevin sam w domu. Jesteś podobny do tego co robił tak:
Nadęła twarz, wytrzeszczyła oczy i głosem kucharza z muppetów, machając rękoma, zaśpiewała
- HOUKI POUKI !
Nie widziałem swojej twarzy ale pewnie miałem najgłupszą minę w życiu
- Houki pouki ???
- No tak ! HOUKI POUKI - i powtórzyła operację z rękoma
W domu sprawdziłem. Chodziło jej o Johna Goodmana.

Ten Gary z Eastenders to taki w sumie dość przyjemny gość ale John Goodman...Pojechała po bandzie normalnie ;)
Muszę przestać palić...

A co do koleżanki to niestety wykorzystując całe pokłady mojej asertywności musiałem odmówić.
Szkoda, że jak już się zdarza takie coś, właściwie podane jak na talerzu to w 100% nie ma to szans powodzenia.

I piosenka (sory za kiczowaty klip). Bynajmniej wiosenna ale ostatnio trafiłem na koncert Obywatela GC w TVP Kultura i na bis grali to:



 

PS: Ładna i z 10 lat młodsza (!!!). Życie jest okrutne ;)

PS2: John Goodman jest jednym z moich najlepszych aktorów.
PS3: Przestałem kuleć z powodu paznokcia ale bez antybiotyków się nie obeszło.
PS4: I nagle stała się wiosna.

 



Podziel się

komentarze (28) | dodaj komentarz

Dzisiaj drastycznie

środa, 17 marca 2010 18:59
Ech ludzie...
W najbliższym czasie nie będzie fotek z okolic ponieważ kilka dni temu zdarzyło mi się wstać z łóżka nazbyt radośnie.
Tak radośnie że w ułamku sekundy znalazłem się przy przeciwległej ścianie i wijąc się z bólu w jednej chwili zobaczyłem szkockie plenery. Po chwili gdy pierwszy ból minął zdałem sobie sprawę, że szkockie plenery sam oprawiłem i powieszałem na ścianie kilka miesięcy temu.
Bałem się spojrzeć w dół skąd dochodził ból. Spojrzałem jednak i nie poznałem swojej lewej stopy. Po przemyciu krwi okazało się, że nieomal pozbawiłem się paznokcia na dużym palcu. Częściowo się jednak trzymał więc go mniej więcej wpasowałem tak jak powinien być, zaklajstrowałem plastrem i kuśtykając pojechałem do tesco po bandaż. Jak ja żałowałem że mam manualną skrzynię biegów ! Sprzęgło musiałem naciskać piętą. Już mi trochę lepiej ale wdała się infekcja i muszę żreć antybiotyk. Zastanawiam się nad pozwaniem IKEI (w której to łóżko kopnąłem) do sądu ;)
Takie przygody też się trafiają. Jak przestanę kuleć to dam znać.

Aaa i to mi ostatnio buduje nastrój. Niezmiernie
. A niby nie przepadam za remixami...

.

 

 


Podziel się

komentarze (8) | dodaj komentarz

Elo Elu

poniedziałek, 08 marca 2010 19:08
Nastał poniedziałek. Wreszcie dzień wolny.
Plan na poniedziałek. Pojechać gdzieś. Gdziekolwiek. Do lasu, nad wodę, dookoła świata albo na myjnie samochodową. Od wyboru głowa może rozboleć. Poczekałem chwilę - nie rozbolała.
Wybrałem las. Znowu. Ostatnio było fajnie. Tym razem lasu niestety nie zastałem. Były jakieś dęby ale żeby to lasem nazwać to trzeba by je było porozszczepiać trochę. To zadanie może odłożę na wtorek.



Mimo wszystko okolica generalnie ładna i nie narzucająca się.


Taka wieś trochę. Mało asfaltu a sporo szerokich trawiastych alei.


Właściwie to całkiem wieś była. Poniżej widok w drugą stronę :)


Z odrobiną cywilizacji.

 

A oto cel wycieczki. Pomnik jakiegoś pana na jego (a może pożyczonym) koniu. Pan wskazuje mniej więcej na Windsor.

 

 

Tam, na końcu tej ścieżki, mieszka miłościwie nam panująca Ela II. 

 

 

Nie mam pomysłu na zakończenie relacji to se tak tutaj bez słowa utnę historię okeeej ?

Dzięx

 

Ach cholera no zapomniałbym !


Wszystkim kobietom oraz osobom płci odmiennej, które za kobiety się uważają, życzę wszystkiego najlepszego bo dzisiaj 8 marca - tra ta ta ta (fanfary) bum (bęben)

 



Podziel się

komentarze (16) | dodaj komentarz

Las Bukas

wtorek, 02 marca 2010 18:40
Czy wspominałem, że miałem w pokoju dzikie zwierzę ? Zadomowiło się pod moją nieobecność.
Pewnego popołudnia (albo poranka - co za różnica) usłyszałem skrobanie w okolicach szafy. Najpierw pomyślałem, ze to sąsiedzi zza ściany ale co by oni robili w mojej szafie.
No to pewnie mysz mam. Ale zara zara...Papugi stadami latają za oknem...kto wie co jeszcze indiańcy tu nawieźli. Może jaki wąż dusiciel morderca drapie się po plecach i tak skrobie...albo czarna wdowa z ptasznikiem w berka się bawią. Lepiej byc ostrożnym. Jeszcze nierozpakowaną Walizką odgrodziłem się od szafy, w dłoń chwyciłem wieszak z MOCNEGO plastiku i dawaj grzebać w szafie. Nagle się zakotłowało i szary cień przemknął między gratami. Odchyliłem leżący na dnie plecak i stanąłem oko w oko (kamień z serca) z myszą. Patrzyła tymi czarnymi ślipiami myśląc, że jej nie widzę. Nagle mrungęła. Tak mnie to rozbawiło, że jej odmrugnąłem :) Za trzy sekundy już jej nie było a po dłuższej chwili usłyszałem skrobanie w drugim końcu pokoju. Od paru dni jest cisza. Chyba się wyniosła.

Oprócz zwierza w szafie miałem sen. Dzisiaj.
Śniło mi się, że przyszedł mój nowy obiektyw. Po obudzeniu się znalazłem go pod drzwiami. Świetnie bo spodziewałem się go co najmniej za dwa dni.

Wziąłem szybki prysznic i nie tracąc czasu na śniadanie pojechałem potestować szkiełko. Jeszcze wczoraj z mojej cudownej książki "50 walks in Berkshire and Buckinghamshire" wybrałem Burnham Beeches - Burnhamskie Buki :). I tak planowałem pojechać do lasu się odstresować, rozładować i zrelaksować albo odwrotnie. Mówię Wam strzał w dziesiątkę z tym miejscem. Zaledwie 30 kilometrów od domu a w tak ładnym lesie w Anglii nie byłem. A tu jeszcze wiosny nie ma i przecież drzewa gołe a mimo wszystko. Może dlatego, że nie ma krzadyli za dużo.
Oczywiście nie byłbym sobą gdybym nie zszedł z drogi w jakąś podrzędną ścieżkę.



Przydały się mapy topo i GPS z iPhona. Inaczej nie wiem gdzie bym wylazł. Zwłaszcza, że ścieżki poznikały i szedłem po wielkim dywanie z liści.

 

50-tki nawet nie zdejmowałem z aparatu. Wąski kąt ale jaka fajna głębia ostrości a w zasadzie jej brak ;)

 

 

 

 

A na koniec spotkałem Strażnika Lasu

 

 

Ukłoniłem się, powiedziałem "bye bye" i pojechałem na śniadanie

 

 




Podziel się

komentarze (18) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 084  

I znowu mamy:

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164084
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page