Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 350 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Where Is My Mind

czwartek, 29 marca 2007 18:49
Sponsorem dzisiejszej notki jest Pixies "Where is my mind"
Kolejna odsłona ponieważ ten kawałek już tu był i pewnie nie raz jeszcze będzie.
Tym razem teledysk z jednego z moich ulubinych filmów Faith Club
Klip http://www.youtube.com/watch?v=GAT48J097nA

Dzisiaj będzie krótko bo nie mam ostatnio czasu :)

Trochę czuję się "zagubiony" w pracy. Robię babola za babolem. Kumple mają bekę a ja szwendam się po parkingu z głupim uśmieszkiem na twarzy.

Ostatnio wsiadłem w  Volkswagena Beetla (tego nowego Garbusa). Ładny, czerwoniutki...Wsiadłem i jadę...Dojechałem pod recepcję i zastanawiam się gdzie tu zaparkować. Wypatrzyłem takie malutkie miejsce między innymi autami w sam raz na malutkiego garbusika. Wcisnąłem się dosłownie zderzak w zderzak ! Po 10 centymetrów z każdej strony. Wysiadłem i zdębiałem ! Okazało się że wpasowałem się w tą szczelinkę szarą Hondą i to na dodatek kombi. Na zawsze już pozostanie tajemnicą gdzie jest Garbus i skąd ja wziąłem tą Hondę.

Tego dnia supervisor mi powiedział: "Ty juz lepiej idź do domu".

Aha, w pracy straszne bizi. Wielkanoc się zbliża. Pełna gotowość i mobilizacja w firmie. A mnie zwolnili z nadgodzin bo wiedzą że będę miał Gościa :) Kochane chłopaki :P

W galerie po lewej wrzuciłem kilka fotek z Irlandii i jedną z samego Dublina. Irole zbudowali tam most wzdłuż rzeki :P
Zapraszam.
Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

Sunday Morning

poniedziałek, 26 marca 2007 16:34
Sponsorem dzisiejszej notki jest Chemical Brothers "Sunday Morning"

Lubię lotniska.
Kojarzą mi sie z małymi samowystarczalnymi miastami.
Lubię latać
Kiedyś, przyznam, bałem się. Teraz jakoś się zaprzyjaźniłem z myślą, że wielka landara może unieść się w powietrze, przelecieć parę tysięcy kilometrów i na końcu miękko wylądować. W pewnym momencie zło konieczne przybrało postać mini-przygody z odrobiną adrenaliny.
Mimo to podczas lotu z lekką niecierpliwością oczekuję lądowania. Zwłaszcza jeśli widzę, że mechanik majstrujący przy silniku nosi TURBAN. Tak jak to było przedwczoraj.
A przedwczoraj rano leciałem do Dublina.
Wylądowałem i stało się słońce :)
No pogoda jak na zawołanie ! Dodatkowo wlatując do Dublina na własne oczy zobaczyłem obrazek z klipu Pride - U2 ! No nie do opisania !
Z lotniska odebrała mnie M. i pojechaliśmy od razu w teren. Cel: zwiedzanie portowych wiosek na północ od Dublina. Przyznam się bez bicia, że mam troche jazdę na takie klimaty. M. na szczęście była wyrozumiała :)
Tak więc trafiliśmy najpierw do Balbriggan później do Skerries, Rush, Malahide (gdzie przy dżwiękach rumuńskiego duetu, saksofon plus harmoszka, zjedliśmy czikena (uwaga - ponglisz !) z monstrualnymi frytkamii) i w końcu na półwysep Howth gdzie mieszka pół składu U2 plus kilka innych znanych osób.



Wybrzeże morza Irlandzkiego mnie rozwaliło. Może dlatego że dawno nie widziałem żadnego morza. Później jazda przez przedmieścia Dublina (skojarzenia z Simple Minds były formalnością). Na drugi dzień zwiedzanie samego Dublina. Zaparkowaliśmy auto w dość odległym Phoenix Parku i zrobiliśmy sobie długi spacer zahaczając po drodze o fabrykę Guinessa, Temple Bar i Grafton Street. Czyli najbardziej typowe miejsca dla Dublina. Na własne życzenie NIE zobaczyliśmy Spire czyli 120 metrowego pomnika-szpili celującego w niebo. Taki niemy protest w stronę wszelkiego rodzaju turystów.
Niestety Dublin w porównaniu z Londynem wychodzi blado. Ale tak czy inaczej to fajne miasto. Niewątpliwie ma klimat. Brak niestety tego całego dostojeństwa które posiada Londyn a z którym zdążyłem się już oswoić. Z drugiej strony w Dublinie jest "biało" jeśli wiecie co mam na myśli i z pewnością również da się żyć.
Niestety w poniedziałek trzeba było się zerwać wcześnie rano bo M. jechała do pracy a ja musiałem być przed 7:00 na lotnisku.
Tyle przekazu bom zmęczon okrutnie.

Na koniec dodam tylko:
Single mode switched off.
Dobranoc Państwu
Idę odsypiać weekend.
Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Rhinoceros

wtorek, 20 marca 2007 18:34
Sponsorem dzisiejszej notki jest Smashing Pumpkins "Rhinoceros"
Ja wiem, że rhinoceros to nosorożec ale skojarzył mi sie z hipopotamem, o którym będzie później.
Tymczasem klip: http://www.youtube.com/watch?v=d93Yvmz4vuQ
Uwaga: kawałek rozkręca się w 3-ciej minucie a w 3:57 są takie gitary, że odpadam. Później tylko liryczne uwieńczenie dzieła i to by było na tyle.
A teraz to co chciałem napisać:

Znowu podpadłem nowej nadnadmanager.
Stwierdziłem, że juz pora na moją przerwę co też niezwłocznie obwieściłem wszem i wobec. Grzecznie zapytałem czy ktoś chce coś z Tesco, wziałem kluczyki od klientowskiego Landrovera i wyszedłem. Chciałem odstawić go na ten dalszy parking (o którym czasem wspominam). Stamtąd zamkniętym mostkiem przechodzi się przez rzekę i praktycznie wychodzi się przy kasach w Tesco. Więc widzicie, że bliżej.
Ona (nadnadmanager) jednak tego nie wiedziała. Rozpętało się piekło, że jeżdżę samochodami klientów do sklepu :). Na szczęście wybronił mnie mój irański supervisor (ten co bombę buduje w garażu).
Nieświadom skanadlu, wracając, wymachiwałem sobie kluczykami od tego Landrovera. Zobaczył mnie mój wybawca i dalej to juz jak w filmach o wietnamie albo o Szeregowcu Rajanie. Scena jak bohater (najczęściej drugoplanowy) wybiega z okopu, żeby ostrzec, osłonić, przyziemić (niepotrzebne skreślić) towarzysza broni (najczęściej pierwszoplanowego).
Więc:
Rzucił sie w moją stronę drugoplanowy Majid z przytłumionym krzykiem (wchodzimy w zwolnione tempo) Baaarteeek schooowaaajjj toooo (niski znieksztalcony glos oczywiscie - widzicie to ? :)
Leci tak w moją stronę, leci, leciiii
jem kanapkę
leci, leci
zapalam papierosa, popijam kawą
leciiii
po pokonaniu tych 9-ciu metrów wreszcie mnie dopada i cedzi przez zęby:
Schowaj kluczyki bo ona patrzy przez okno !!
No klasyczna sytuacja. W każdym filmie wojennym występuje.
Schowałem kluczyki, lekko w strachu przemknąłem przez recepcję i poszedłem zjeść lancz.
Na stole stał naturalnych rozmiarów młody hipopotam i mi się przyglądał z zainteresowaniem.
Z drewna był i tylko pokryty ciemną skórą ale wyglądał jak prawdziwy ! Nawet oczy mu się świeciły.
Okazało się, że kolega dostał go jako napiwek :)
O moim wyjściu do Tesco na szczęście zapomniano.

PS: Poprzednia notka jest również nowa (z dzisiaj ale o wczoraj i przedwczoraj). Przykro mi będzie jeśli jej nie zauważycie :)
Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Epoka Lodowcowa

poniedziałek, 19 marca 2007 0:00
Sponsorem dzisiejszej notki jest "Epoka Lodowcowa"
I tyle o filmie dzisiaj bo pewnie wszyscy widzieli.

Pisałem niedawno o kolesiu, który o 5 rano próbował mi sprzedać film DVD. Dziś rano, też koło 5-tej spotkałem tego samego gościa. Tym razem chciał mi wcisnąć elektryczną maszynkę do golenia :)

Parę dni temu tuż przed północą (wracałem z pracy) na przystanku podszedł do mnie facet z fletem !! Jakieś 50 lat na oko. Podszedł i się uśmiechnał. Zrobiłem wielkie oczy. A on: "Cześć stary". Coś tam odburknąłem. Ten znowu się uśmiechnął. Oduśmiechnałem się nieśmiało (no kultura nakazuje). Byłem pewien że mnie chce poderwać (na flet ? nie znam tego ;). A on chciał tylko o pogodzie pogadać. Ci to mają nawalone w tych głowach :)
Aha jak go przepuszczałem w drzwiach autobusu (starszy był !) to powiedział żebym nie robił scen ;)

Wracając z pracy busem, na zewnątrz rozszlała się zadymka śnieżna. No taka wiecie zwykła zadymka jak to zadymka. Co drugi dzień w zimę u nas są takie ;). O mało nie parsknąłem śmiechem bo ludzie powstawali z miejsc i z otwartymi ustami obserwowali tą klęskę żywiołową. Drugi raz mnie wzieło jak zauważyłem że kierowca hamuje biegami. Pewnie tak go szkolono na kursach obrony cywilnej.
Kiedy wysiadałem z autobusu to juz było po zadymce ale pewnie jutro dzieciaki do szkoły nie pójdą.

Ale swoją drogą zimno jest. Rano przeprosiłem się z moim służbowym oldskulowym sweterkiem. Fason z ubiegłego wieku, porucznik Borewicz chodził w podobnym.
Przez przypadek rzuciła mi się w oczy metka . Ale nie taka z mięsa metka tyko od tego sweterka. Se myślę, jak juz ją widzę to przeczytam jak to prać. I nie znalazłem zadnego info oprócz takiego: "Trzymać z dala od ognia"
Nie jestem pewien jak to interpretować...
Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Be Quiet And Drive

czwartek, 15 marca 2007 11:54
Sponsorem dzisiejszej notki jest Deftones "Be quiet and drive"
Kawałek z fajnym wykopem. Tak akurat na wiosnę :)
No i te gitary !!
Klip: http://www.youtube.com/watch?v=_E_H6xQURWQ

Stanąłem przed mini dylematem.
Manager Riz zaproponował mi zmianę charakteru pracy. Z kierowcy na kierowcę :)
Do tej pory jednak do moich obowiązków należało (i w sumie jeszcze nadal należy) odprowadzanie aut na dalszy parking oraz transport klientów na lotnisko (to ostatnie zajmuje około 2 godzin dziennie). Po zmianie jeździłbym tylko na lotnisko i z powrotem. Pełne 9 godzin. Dostałbym odrobinę wyższą stawkę (naprawdę odrobinę) i doszłoby więcej napiwków. Z jednej strony (pomijając kilkadziesiąt funtów więcej) miałbym większą możliwość szlifowania języka ale z drugiej zaś straciłbym elastyczny tryb pracy. Elastyczny tryb pracy polega na częstych wcześniejszych wyjściach i późniejszych przyjściach. Bywało, że i nawet o pół dnia.
No i tak na szali znalazł się delikatny było-nie było awans przeciwko lżejszej było-nie było pracy.
Z jednej strony trzeba się rozwijać a z drugiej czy na pewno w tym kierunku ?
No i tak się zastanawiam.

Tyle głownego wątku teraz niusy będą:

Następne auto trafiło do rejestru podniszczonych przez nieznanego sprawcę. Tym razem uszkodzona została opona oraz aluminiowa felga. Krótko mówiąc złapałem gumę. W zasadzie mało w tym mojej winy więc mozna napisać, że to guma złapała mnie. Zrobiłem na prawdę wszystko co mogłem. Tzn zjechałem na pobocze i zmieniłem koło :)
Klient oczywiście zachwycony nie był. Nowiutka Laguna. Oczko w głowie.
Zwierzchnicy przyjęli akcydent mężnie i z uśmiechem.
Chcieli mi nawet dać dzień wolnego żebym się otrząsnał z powypadkowej traumy. (nie no to już jest fikcja literacka albo jak kto woli zwykły kit) Ale to cenię u angoli. Nie dość, że nie opierdolą to jeszcze pocieszą :)
Potrafią jeszcze powiedzieć (czego byłem świadkiem) "Charlie ma już 60 lat nie dawajcie mu zbyt ciężkiej roboty.

Mamy nowego nadnadmanagera. Przesympatyczna blondynka Tracy. I dobrze bo łysy Adam mi się już opatrzył ;)
No i nie ma jak to zapunktować od razu na starcie. Dostałem ustne upomnienie od wspomnianej wyżej. Z uśmiechem ale zawsze upomnienie. Ubzdurała sobie babka, że jeżdżę za szybko :). Gdyby tylko wiedziała co się dzieje wieczorem, gdyby widziała te wyścigi na 1/4 mili, te tłumy z flagami i trąbkami,te przenośne stoiska bukmacherów i stanowiska komentatorów Eurosportu...
Aha, dodała, że tu nie chodzi o samochody tylko o moje bezpieczeństwo. Miłe nie ? :)

Rahmat szukał samochodu klikając pilotem. Wiecie, jak się kliknie to światełkami mruga i już wiadomo który to. No i znaleźliśmy, mrugnął, wsiadłem do środka ale Rahmat powiedział, że to nie ten bo mu się rejestracja na bilecie nie zgadza. Szukał więc dalej a ja siedziałem w aucie i cierpliwie (staram się już nie brać tego do głowy) czekałem, aż zmądrzeje.

A teraz plany wyjazdowe.

Za tydzień Irlandia a za miesiąc Polska
Dziekuję za uwagę
Wuj Mat z podróży (hehe pamiętacie Fraglesów ?)
Podziel się

komentarze (17) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 101  

I znowu mamy:

« marzec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164101
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page