Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Czwarta Wiosna

środa, 27 lutego 2008 10:36
0841 GMT
Wreszcie mam chwilę, żeby coś napisać.

Zacznę jeszcze raz bo po ostatnim zdaniu zasnąłem...
0744 GMT (to już następny dzień)

Po pierwsze
Non stop niemal pracuję. Po chudym mięsiącu muszę podreperować budżet i zaoszczędzić trochę grosza.
Jak pisałem ostatnio (chyba pisałem...) ZUS się odezwał z życzeniami. Życzył mi jak najszybszej spłaty zobowiązań bo jak nie to przyśle mikołaja. Nie miałem pojęcia o jakichkolwiek zobowiązaniach wobec tej mafii. Okazało się, że podobno w 2001 roku nie zapłaciłem jakichś odsetek i teraz naliczyli mi odsetki od odsetek !! W ogóle można naliczać odsetki od odsetek ??? Zastanawiam się dlaczego czekali z tym SIEDEM lat ?? Pewnie dlatego, żeby naliczone odsetki miały czas dwukrotnie przerosnąć kwotę podstawowych odsetek. Przez ten czas ZUS milczał a ja, żyłem w błogim przeświadczeniu, że mam wszystko w Polsce uregulowane. Teraz mam do zapłącenia kupę kasy i znowu czuję lekkie rozczarowanie. Właściwie nawet nie chodzi o tą kasę. Spłacę to bez problemu jedynie z małymi wyrzeczeniami. Bardziej rozczarowany jestem samym bałaganem i sposobem działania ZUSu. Nic to nowego jednak.
Nasuwa się smutna refleksja. Gdybym żył w Polsce, chyba bym musiał karnie poczekać na tego mikołaja.
Niesmak pozostanie długo.

No a z miłych rzeczy...
Pisałem, że już wiosna, no nie ?
Okazuje się, że to było jakieś DEMO wiosny albo TRIAL 7-mio dniowy !!! Później znowu zrobiło się zimno i nawet szyby samochodów rano pokryte były lodem. Teraz jest odrobinę lepiej ale to tak między nami, żeby nie zapeszać. Jak się znowu wydrę to jeszcze lodowiec przyjdzie.

Zdarzenie z wczoraj (bo zapomnę)
Osoby dramatu: Jed (John Edward - filipino) Bartek (to ja), Chór Starców Greckich (...Grecy)
Miejsce dramatu: biuro Courtlands, późny wieczór
Okoliczności: Przychodzi klient aby odebrać swój samochód
Uwaga będzie po angielsku...
JED: Bartek ! This car is black !!
Ja: so what ?
JED: Can you go with customer ?
Ja: what for ?
JED: This car is black !!
Ja: what do you mean black ?? is it dirty, or what ??
JED: NO ! This car is BLACK !! Please go with customer.
Ja (zaczynam się denerwować) why ??? should I make it silver ????
JED (niemal z płaczem, klient czeka na zewnątrz, przytupując nerwowo) IT IS BLAC-K-DDD !!!
padam na podłogę ze śmiechu
CHÓR STARCÓW GRECKICH: Ooooooooooo
z poziomu minus jeden pytam:
Ja: Is it BLOCKED (przez inne auta - przyp aut.) Jed ??
JED nie posiada się z radości, uśmiech znów pojawia się na jego okrągłej filipińskiej twarzy
CHÓR STARCÓW GRECKICH: Uuuuuufffffff
Kurtyna...

Po kilkunastu minutach JED: "jestem pewien że to komuś opowiesz !!"
A pewnie, że tak ;)

No, a teraz tak:
Dzisiaj idę na 15-tą (postaram sie nie zaspać jak wczoraj) i kończę koło 20:00, wiecie dlaczego...bo następnego dnia mam na rano :) W piątek muszę odbębnić niestety pełen wymiar kary, ale za to po pracy zaczyna mi się normalny uczciwy weekend. Wolnego dnia nie miałem od niepamiętnych czasów. Upatrzyłem sobie fajne miejsce na foty. Wyschnięte starorzecze Tamizy. Chciałbym wpaść tam w niedzielę i zamrozić parę wspomnień.
Dzień wcześniej mam kurs AutoCADa. Prawie już finisz. Zastanawiam się co później. Chyba zrobię następny etap tego kursu a równolegle podejdę do szanowanego w UK egzaminu "City & Guilds". Mam nadzieję, że powiększy to moje szanse w znalezieniu lepszej pracy.
W planach miałem też zapisanie się do szkoły fotografii ale niestety przyjemności z powodów finansowych trzeba na trochę odłożyć. Nie ucieknie. I tak w sumie nie jest to kurs idealny dla mnie. Nacisk tam jest postawiony bardziej na rozwinięcie własnego biznesu związanego z fotografią a nie na warsztat. Papier to jednak papier i jak tylko odżyję z gotówką postaram się to zrobić.

Chciałem sie wybrać na The Cure na Wembley Arena. Bilety 30 funtów. IDĘ !!
Dupablada - nie idę !
Biletów dawno już nie ma. W "alternatywnych" kanałach sprzedaży owszem są ale po 180 funtów. Nieźle co ? Może więc  następnym razem...
W sierpniu szykuję się na Chemical Brothers ;)
W między czasie od specjalnych służb w kraju doszła wiadomość, że na Opener Festival w Gdyni wystąpią Sex Pistols. To że będą Chemicale wiedziałem już wcześniej.
Hmm, może to też jest jakieś wyjście...

A teraz żegnam się z Państwami bo muszę coś zeżreć inaczej zasłabnę albo w głodowym amoku puszczę głupią muzykę z CD i potem będzie mi się śpiewać w głowie do wieczora - O NIE
Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

JUST

piątek, 15 lutego 2008 18:13
Sponsorem dzisejszej notki jest Radiohead "Just"
Klip tutaj: http://pl.youtube.com/watch?v=R5X7HKxpiQA a kto nie obejrzy ten (bez urazy) bałwan. I wytrzymajcie do końca !

A JUST czasami znaczy nie tyle "właśnie" co "sprawiedliwy". I właśnie tej sprawiedliwości stało się zadość.
Mianowicie:
Zawiesili Khana. Tego co to chciał samoloty strącać. Zawiesili go tylko na razie ale prawodopobnie ze skutkiem wyjebawczym.
Khan roztrzaskał 3 następne samochody.
Nie wiem czy opowiadałem o "pierwszym roztrzaskaniu" Khana. Po krótce więc:
Khan wycofywał samochodem zbyt szybko i równie szybko wbił się w bok przejeżdżającego po prostopadłej kolegi H. Samochód Khana posiadał hak holowniczy więc zniszczenia liczymy razy dwa. Efekt: W samochodzie Khana zbity tylny reflektor oraz połamany zderzak. W samochodzie H (wymawiamy: "Ejcz" - to na prawdę imię gościa - H jest skrótem od Harkiat) prawdopodobnie zmieniona geometria a cały bok znalazł się w środku (efekt haka). To było wtedy gdy mój kolega Ram popłakał sobie razem z klientką. Co pilniejsi pamiętają ;)
"Drugie roztrzaskanie" Khana miało miejsce w poniedziałek.
Khan wsiadł do sportowego Lexusa (dla ignorantów - zajebiiiiiście drogi model Toyoty, a że sportowy to jeszcze droższy) i pojechał go zaparkować. W międzyczasie stało się coś czego najstarsi w firmie nie potrafią wytłumaczyć. Khan próbował wdrożyć własną wersję wydarzeń ale jakoś nie ma to ani rąk ani nóg.
Fakt faktem wyżej wymienionym Lexusem marki Lexus wyrżnął był w samochód marki Vauxhall (Opel) Vectra, który to przesunąwszy się uderzył w samochód terenowy marki Mitsubishi wgniatając mu lewy bok. Vauxhall (Opel) również nie pozostał obojętny na tego typu akcję i do wymiany ma tylny zderzak a być może nawet nadkole. Lexus niestety ucierpiał najbardziej (jako pośredni sprawca) Cały przedni prawy róg samochodu przestał przypominać japońską myśl techniczną a zaczął naśladować mielonkę. W kolorze niebieskim.
I teraz !
Wiecie co zrobił mały gówniarz ??
Zaparkował Lexusa kilkaset metrów od miejsca wypadku i pootwierał drzwi, żeby upozorować akt wandalizmu ze strony miejscowych !
Dodam tylko, że angole nie jeżdżą raczej starymi samochodami...

Oglądaliście "Lost Room" ? Fajny mini serial (6 odcinków) Niestety autorom zabrakło pomysłu na wyjaśnienie zakończenia i widzowie na pytanie "co tak na prawdę się stało" otrzymali odpowiedź "nie wiem". Wkurzające ale sam pomysł był niezły.
Wspomniałem o tym bo: Raz: mimo wszystko na prawdę fajny serial a Dwa: śniło mi się dzisiaj coś w rodzaju Lostrooma ale z inną historią. Niestety, jak to nad ranem bywa, znienawidzony dźwięk wyrwał mnie w pół rozwinięcia i postawił półżywego w łazience.

Baj de łej: Wiecie jaki to problem ogolić się o 5:15 rano ?? Jak ja tego nienawidzę. Na szczęście Bozia dała mi zarost twarzowy. Mam na myśli taki kolor co to dopiero na trzeci dzień można go od twarzy odróżnić ;) Świadom więc bezkarności golę się co 2-3 dni.

PS odnośnie ostatnich komentarzy: Projekt nalepki cały czas mam. Wino wyniosłem z domu ze dwa razy (do pracy gdzie obaliliśmy je z Bebem;) Gdyby sama produkcja wina nie trwała tak długo mogłoby to być na prawdę super hobby ;)

Te 95 milionów euro (z poprzedniej notki) wygrało 16 osób - po 6 milionów każda - ale mi wygrana, phiii
;)
Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Londyn

poniedziałek, 11 lutego 2008 13:22
Właśnie sobie coś uświadomiłem. Lubię to miasto. Patrzę przez okno, wiosna idzie, dzikie budzą się ze snu zimowego. Nawet Lakhwinder - koleżanka z pracy zaczyna powoli obracać głową. Nie jest to pełny obrót co prawda ale widzę postępy.
Trochę mnie przeraża (może martwi to bardziej odpowiednie słowo) że tyle zostało do zobaczenia w tym mieście, że życia nie starczy.
Przez niemal 2 lata zdołałem zwiedzić zaledwie zachodnią (z lekka zahaczając o północ i południe) część tego miasta. Dość gruntownie zwiedziłem również centrum. Jednak przy pałacu Buckingham (tam gdzie Fish w clipie śpiewał dla Kayleigh) nie byłem nigdy. Sławną z bezdomnych Polaków, Victorię, odwiedziłem tylko pobieżnie wracając z lotniska. Nie byłem również w Katedrze Św Pawła, Tower Bridge ani Tate Modern. Nie mam szans odwiedzić na razie ani Cutty Sark ani pubu w Camden Town gdzie spotyka się śmietanka Londyńskiej sceny muzycznej. Oba obiekty spłonęły. Cały wschodni Londyn jest dla mnie obcy a chciałbym zobaczyć most nad ujściem Tamizy czy nawet zwykłe (a może i nie) Walthamstow gdzie wychowywali się członkowie East 17 ;) Nie, zdecydowanie nie jestem ich fanem, tak mi się tylko przypomniało.
Podobno człowiek dopiero po dwóch latach się przyzwyczaja do miejsca. 2 lata to nie dużo ale coś w tym jest. Zaczynam powoli odbierać to miasto jak swoje. Co ciekawe nie traci wcale na tym Gdańsk, który od zawsze był dla mnie miastem nr 1 i tak pewnie pozostanie. Tyle, że w Gdańsku przez 30 lat zdążyłem być dosłownie wszędzie. Zwiedzanie zacząłem od szpitala na Klinicznej gdzie się urodziłem. Niestety nie miałem wtedy przy sobie aparatu, nawet tego w telefonie...

Dobra ale tak mnie jakoś refleksyjnie bierze  tutaj słońce i maj. Mgła zeszła i pogoda w sam raz na spacer z aparatem.
Rano odwiedziłem dentystę (a właściwie dentystkę, przemiłą Sikhijkę - no kurde, nie da rady zaliczyć ich do dzikich pomimo zbieżnego do Pakistanów koloru skóry). Siedziałem na fotelu 1,5 godziny ale wreszcie zaplombowała mi zęba na amen (mam nadzieję). Cierpienia właśnie rekompensuję sobię dobrym i nietypowym śniadankiem.

Śnił mi się mój stary motocykl. Fajnie było zobaczyć go przez chwilę. Przez chwilę tylko ponieważ dźwignęli mi go spod baru Perełka (since 1976) w Brzeźnie. We śnie mi go dźwignęli. Szkoda, że nie miałem tej oliwki z poprzedniego snu. Poszedłem do kumpli i wspólnymi siłami odzyskaliśmy go od niegodziwców. Moto zostało juz jednak stuningowane niestety. Dobrą stroną tej kradzieży był błyskawicznie wykonany przez złodziei remont silnika :). Jak to w snach zazwyczaj bywa, jazda była dziwna. Tym razem ręka ślizgała mi sie na manetce gazu i nie mogłem przyspieszyć. Zawsze tak mam z pojazdami w snach. Zawsze coś jest z nimi nie tak. A to nie sięgam do pedałów, a to nie ma kierownicy itp.

W UK jak i pewnie w całej Europie  tematem nr 1 ostanich dni była kumulacja w Euromilion. Do wygrania było 95 milionów euro - rekordowa stawka. Nie wiem czy ktoś wygrał. Ja nawet nie wypełniłem kuponu. Następnym razem to zrobię po czym kupię sobię rezydencję na wybrzeżu Hiszpani lub Francji (jeszcze nie jestem pewien) i zajmę się produkcją wina. Tak na skromny domowy użytek.

To chyba tyle dzisiejszych przemyśleń
Pomimo poniedziałku czuję komfortowe rozluźnienie i wali mnie wszystko dookoła.
Najlepiej byłoby usiąść na wydmie albo pobrodzić w morzu.
A tak jestem skazany na grę w Lineage II ;)
Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

Wiosna panie sierżancie !

niedziela, 10 lutego 2008 11:29
Już ostatnio zrobiło się jakoś cieplej ale dzisiaj to już był szczyt wszystkiego. Żeby w biały dzień, w pierwszej połowie lutego pardować sobie w koszulce polo po ulicy...koniec świata.
A mi się gęba śmiała od ucha do ucha. Taka pogoda ! Słoneczko i na pewno ponad 15 stopni ciepła. Jednym słowem wiosna i cieszę się że już w lutym :)

Rano wpadł kumpel ze znajomymi. Przyjechali z Leicester pozwiedzać Londyn. Jako, że w centrum płaci się myto za poruszanie się samochodem zostawił mi sztrucla na dwa dni. Odwiozłem ich na metro a później siebie na kurs. Trochę miałem stracha zapuszczając się autem w nieznane rejony bez GPSa ale droga była w miarę prosta i trafiłem bez problemu. Zaparkowałem nieopodal i skróciłem sobię drogę idąc przez park. Tak mi się udzielił klimat i pogoda, że szedłem coraz wolniej i wolniej i na prawdę miałem ochotę przycupnąć na jakiejś ławeczce i chwilowo spowolnić funkcje życiowe. Park się skończył (nie mogłem zwalniać do nieskończoności choć matematycznie to możliwe) i wszedłem do POSKu (Polski Ośrodek Społeczno Kulturalny). Byłem i tak za wcześnie a kurs zaczął się jak zwykle z opóźnieniem. Tym razem "wykład" szedł jakoś sprawniej i jakoś więcej z niego wyniosłem.
Do pracy oczywiście się spóźniłem. 2 godziny ale oczywiście nikt nie robił z tego problemu. Zwłaszcza, że uprzedziłem wcześniej.
Piszę też z pracy i co chwila ktoś mi przerywa. Podchodzi i podziwia okno notatnika. Na szczęście jestem jedynym Polakiem w tej dziwnej firmie i nikt nie jest w stanie przeczytać ani słowa.

Do tej części byłem w pracy. W międzyczasie zdążyłem wrócić do domu, obejrzeć do końca jeden film, rozpocząć oglądanie drugiego, zjeść malutka kanapeczkę z kurczakiem wędzonym oraz wypić wielgachną szklanicę whisky.
Śniły mi się chłopki flamandzkie...
Nieee, to było w "Nie tylko dla orłów" ale zawsze mi się przypomina jak chcę powiedzieć co mi się śniło.
A śniło mi się to....że.... Miałem nadgryzioną oliwkę za pomocą której mogłem przesuwać przedmioty, zatrzymywać je i wogóle pełen zakres telekinezy. Zupełnie jak w "Lost Room". Co chwila jednak ktoś na mnie polował by mi ją odebrać. Nic fajnego cały sen uciekać.
Obudziłem się z zadyszką.

Rano w wiadomościach przeczytałem o pożarze w Camden Town. Spłonął Camden Market czyli serce całej dzielnicy. Przykro, bardzo lubię/lubiłem to miejsce. Nie tylko ja z resztą. Taki undergroundowy symbol Londynu. No ! nie ma co - odbudują, mam nadzieję. A poza tym dzisiaj znów ciepło. Słońce wali, ptaki świergolą. Pojechałbym pozwiedzać a tu trzeba do roboty iść.
Ech
to pa
Podziel się

komentarze (2) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 047  

I znowu mamy:

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
2526272829  

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164047
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page