Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 350 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Walia w 12 godzin

poniedziałek, 22 listopada 2010 13:40

 

To mało czasu. Bardzo mało jeśli weźmiemy pod uwagę, że do przejechania w sumie było 800 kilometrów.

Dali-my radę jakoś jednak (God bless autostrady) i nawet parę razy wysiedli-my z auta, coby fotę trzepnąć albo i dwie. Kluczem do sukcesu był rozsądny podział ról. Czesław prowadził auto a ja puszczałem muzykę ;)

Pierwszy przystanek: Three Cliffs Bay na półwyspie Gower koło Swansea:





Trochę pobłądziliśmy zanim tam dotarliśmy ale było warto.

Później nastąpił konflikt w przewidywaniu przyszłości. Czesław uparł się, żeby zejść na dół, pogonić tego konia w oddali i wspiąć się na przeciwległe skały. Ja przewidziałem, że udamy się w drogę powrotną do auta a później pojedziemy do Tenby. Po naszkicowaniu słowami jak przepięknie jest w Tenby i jakie wielkie kebaby tam dają dał się Czesław przekonać. Nie wiem czy wiedział, że w życiu tam nie byłem ;)

Do Tenby wjechaliśmy jakieś 2 godziny później.

Pierwsze uczucie to rozczarowanie jego wielkością. Spodziewałem się czegoś znacznie mniejszego. Rozczarowanie jednak minęło bezpowrotnie kiedy przeszedłem się uliczkami i złożyłem obowiązkową wizytę w porcie.







 

Jak widać powyżej, zaczęło się ściemniać i trzeba było wracać czyli jak zwykle.

Kebaba Czesław nie zaliczył bo jedyny jaki udało nam się znaleźć był zamkły. Zjedliśmy za to jakiś drób z alternatywnie przygotowanymi ziemniakami za okropne pieniądze w takoż samej restauracji.

 

A z wieści bieżących:

Po 10 dniach oczekiwania dotarł do mnie mój nowy laptop i jestem z niego więcej niż zadowolony (tfu tfu - nie zapeszyć)

Skarbówka zwróciła mi 120 funa. Nie mam pojęcia z jakiego tytułu. Przecież o nic nie prosiłem :)

Około 3 w nocy zostałem zatrzymany przez policję za jazdę bez świateł :) Najpierw mijając mnie mrugali a potem zawrócili i przystąpili do pościgu :)

Dopadli mnie na światłach i taka gadka:

- nie miałeś świateł

- to wyście mi mrugali no nie ?

- no, my :)

- tu się non stop deska rozdzielcza świeci więc zdarza się zapomnieć :)

- taa te zafiry są okropne, też takie mamy. To nara

i pojechali :)

Żeby chociaż prawo jazdy poprosili ! Znowu czuję się rozczarowany ;))

 

PS: Większe zdjęcia na Fejsbuku. Tutaj nie można.


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Umarl laptop, niech zyje laptop

piątek, 12 listopada 2010 15:30

Wróciem wlasnie od fryzjerki. Jak zwykle dobra robota :) Czuje sie jak milion dolarow czyli w przeliczeniu jakies 7 funtow razem z napiwkiem, ktore zaplacilem. Juz najwyzszy czas byl bo zaczynalem sie o kudly potykac. No prawie.

Jako ze moj laptop zaczynal miec humory (jak to w podeszlym wieku) postanowilem kupic nowy. Nieco wczesniej jednak zablokowalem sobie karte kredytowa i to ta na dodatek na ktorej mialem nadwyzke. Jak sie okazalo odblokowanie jej to niezle wyzwanie. Zadzwonilem do "Bombaju" a tam kazano mi isc do bankomatu i odblokowac ja sobie samemu. Twardzi ludzie tam pracuja. Nawet po informacji, ze nie pamietam pinu nadal kazano mi isc do bankomatu i odblokowac ja sobie samemu :) I cholera poszedlem jak ten chlopek myslac ze moze nie potrzeba pinu - tak mnie zmylili ! ;)

I zgadnijcie co Pan Bankomat powiedzial ? WPROWADZ PIN NUMBER. Ludzie za mna w kolejce (bo sie zdazyla zrobic) zapewne sie dziwili dlaczego smieje sie do maszyny...

Wrocilem. Chwycilem za telefon i juz sie tak latwo nie dalem splawic. W koncu odblokowali.

Szczesliwy zakupilem co mialem zakupic i teraz czekam juz pare dni a status zamowienia nadal "in progress". Mam wrazenie, ze dopiero sieja krzem do procesora.

Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze moj stary laptop, na drugi dzien dowiedzial sie o wszystkim i sie spalil do konca w miejscu. Taki to zbiego okolicznosci. A zlosliwiec zrobil to akurat wtedy, gdy sciagnalem dobra muze i bylem w polowie plyty.

 

 

 

Roznie bywa, nie wszystkim sie moze podobac. Ale zeby sie palic w trakcie ? Gruuuby nietakt ! ;)

 

I na koniec Wujek Dobra Rada radzi: Jak Wam padnie ogrzewanie w samochodzie to dolejcie plynu chlodniczego :) Dziala :)

 

Aha chcialem jeszcze dodac ze wpis powstal dzieki uprzejmosci Mojego Malego Wspollokatora, ktory wyrzekl sie swojego lapka na pare dni z korzyscia dla mnie :)

Ale za to naprawilem mu touchpada i inne takie tam.

Dobry chlopak z niego

Czasami ;)


 

 


Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kim są Rotatorzy ?

czwartek, 04 listopada 2010 21:18

Nie tak dawno byłem u lekarza. Poszedłem z ramieniem. Właściwie nic dziwnego bo bez ramion z reguły nigdzie się nie ruszam ale tym razem poszedłem z bolącym. W przychodni jak zwykle nie wiadomo na jakiego lekarza się trafi. Imiona one (te lekarze) mają unisex więc wiecie - loteria. Powiem więcej, nawet jak już się wejdzie do takiego gabinetu onego to nie zawsze wiadomo czy to pan czy pani. Tym razem trafilem na panią.

Obadała ramię mi, poruszała w przód i wtył i zawyrokowała: zapalenie pierścienia rotatorów.

Pierwsza myśl - nosz w morde rotatory mi poszły. Trzeba będzie naoliwić a jak nie to do polmozbytu po nowe. Poczułem się jak terminator w średnim wieku.

Druga myśl - zara zara jakie rotatory ? Lekarka machnęła ręką i zamiast tłumaczyć to wydrukowała mi 5 stron z jakiejś lekarskiej wikipedii.

Poprosiłem na wszelki wypadek o skierowanie na fizjoterapię. Rzuciłem bezgłośnie hasta la vista baby i poszedłem czytać.

Poczytałem i nadal jak byłem głupi tak jestem. A pierścień Rotatorów mi się pali..

A może by tak go wyjąć i pójść wrzucić do Góry Przeznaczenia ?

Muszę sobie jakąś pelerynę sprawić...

 



Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Łzy wzruszenia

wtorek, 02 listopada 2010 15:52
Proszę Państwa !
Może nie powinienem jeszcze drzeć ryja z radości ale
Dzisiaj, około godziny 14:00 ponownie uzyskałem dostęp do internetu. Czy stały to się jeszcze okaże.

W skrócie może przytoczę całą historię.
Około 15 lipca zamówiłem internet w firmie "V". Miało być 10 dni a skończyło się tym że po półtora miesiąca czekania zleciłem innej firmie "T-T" przejęcie naszych interesów. 3 tygodnie czekania na technika i zaspałem :) Pocieszam się, że nie tylko ja. Koniec końców z powodu snu nie wpuściliśmy gościa :) Następne 3 tygodnie czekania na innego technika. Tego wpuściliśmy. I teraz zaczyna się absurd. Podłączył nam linie, podał numer, rękę i poszedł. W tym czasie "T-T" miało nam podesłać router. Czekaliśmy na niego następne kilka tygodni i w końcu się nie doczekaliśmy. Rozmowy telefoniczne z pytaniami "gdzie łon ?" kończyły się tak:
- Wczoraj wysłaliśmy. Jutro będzie
- Jutro wysyłamy. Po jutrze będzie
- Twoje zamówienie zostało zdeaktywowane.
- Twój numer telefonu przyporządkowany został innej osobie. Złóż zamówienie jeszcze raz.
W tej kolejności.
A coś mnie tknęło, pożyczyłem ze sklepu na dole telefon i sprawdziłem linie. Okazało się, że cały czas numer jest aktywny i można z niego dzwonić :)
Nie omieszkałem poinformować o tym "T-T". Nie bardzo się tym przejeli.
- w takim razie chcę anulować zamówienie
- numer zamówienia poprosze
- 010101010101
- to zamówienie jest zlozone na inny adres
- a co z telefonem ?
- ten numer telefonu, który podaleś należy do innej osoby
- ale fizycznie jest pod moim adresem i jest aktywny !
- niestety adres się niezgadza z naszymi danymi.
- w takim razie usuńcie go z mojego adresu bo mi blokuje linie
- nie możemy bo należy do innej osoby i tylko ona może go skasować.
Rozumiecie coś z tego ?
Zacząłem się rozglądać za inną firmą która przejmie moje zamówienie jak to zrobiło "T-T" od "V"
Niestety nikt tego zrobić nie może bo mam aktywny numer, który na dodatek nie jest mój.
Ale ! Jeden koleś w turbanie z salonu gdzie mają internet i komórki powiedział:
- urzekła mnie Twoja historia bracie. Mam w domu taki router. Przyjdź jutro to ci dam za darmo.
Ej ! no i dał ! :)) Kolejny krok do przodu.
Podłączyłem, wszystko hula ale netu nie ma :( Komunikat na ekranie: "Twój login i hasło nie pasują do tych co ci wysłaliśmy" I na dole podany numer zautomatyzowanej infolini-przypominacza haseł. No i tej cegiełki mi brakowało w tym murze. Biegu biegu do Argosa. 4.85 za telefon. Biegu biegu do domu i dzwonię. A tam miła pani (choć zautomatyzowana) jak na spowiedzi podaje mi login, hasło i to na dodatek dwa razy. I wtedy mi serce biło najmocniej. Już jest tak blisko. Czy zadziała ??
No i zadziałało :)
I co ? Przecież ten kraj sam wymusza takie przekręty. Przysięgam na wszystko chciałem płacić za ten net i mieć go legalnie jak wszystko. Nie dało się. Oficjalnie oświadczam, że czuję się poszkodowany i oszukany ;)
 

Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 089  

I znowu mamy:

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164089
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page