Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 350 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Wczoraj, dzisiaj, jutro.

poniedziałek, 23 listopada 2009 20:55

Wczoraj:

Terminal 1
Jakiś czas temu, Pravin (made in Mauritius) - recepcjonista z terminalu 1 miał zawał. Doświadczał go na recepcji tegoż terminalu. Paramedycy, reanimacja, te sprawy.
Miesiąc później, czując się o niebo lepiej wrócił do pracy oraz nałogów. Fajki co pół godziny, alkohol itp.
Nic więc dziwnego, że kolejny miesiąc później, ten sam Pravin, na tej samej recepcji dostał drugiego zawału.
Ta sama historia, ta sama recepcyjna kanapa, może paramedycy inni.
Akcja.
Pravin leży na kanapie uśmiechnięty (to jego normalny wyraz twarzy), Paramedycy szaleją wokół niego.
Nieświadomy klient wpada do recepcji, widzi całą akcję, uśmiechniętego Pravina na sofie i również zaczyna się uśmiechać.
Podbiega do Pravina, w obecności paramedyków klepie go po twarzy i rozbawiony woła.
- koleś a tobie co ? Dobrze się czujesz ??
Pramedycy odpychają gościa:
- Jak możesz ? On ma zawał !
Klient:
- No widzę !
I nadal pcha się do usmiechniętego Pravina, znowu klepie go po twarzy i z uśmiechem woła:
- ej kolego wstawaj ! Dobrze się czujesz
Paramedykom udaje się jakoś osłonić chorego od nadopiekuńczego natręta. W tym momencie wchodzi mój były team leader pulchny Allen.
Klient widząc nowe możliwości doskakuje do niego, klepie go po pokażnym hinduskim brzuchu i rozbawiony nie mniej niż przedtem wykrzykuje:
- Widzisz ! Jak nie schudniesz też tu będziesz leżał !!
Mina Allena bezcenna
Po udanej reanimacji paramedycy wynoszą Pravina na noszach do karetki.
Nagle, z piskiem opon niemal podjeżdża, jego żona.
Podbiega do męża ze łzami w oczach. Widzi głupkowaty uśmiech i CHLAP go po twarzy z tzw liścia.
- Pravin !! Jak z tego wyjdziesz to cię sama zabiję !!!

Dzisiaj

Jem obiad w kuchni. Bogumił robi obiad dla Barbary. Wchodzi Tadeusz z siatami z Tesco.
Bogumił do Tadeusza niemal krzykiem:
- Coś ty nakupował ???
Tadeusz:
- Arghrgh (takie żachnięcie)
Bogumił nie daje za wygraną:
- Po coś to kupił ?? KTO BĘDZIE JADŁ TEGO KOKOSA ??
Tadeusz, tonem jakby zdradzał sekret:
- Aleś ty głupi. Ty wiesz co taki kokos POSIADA ??
- ??
- Witaminę B na przykład
Bogumił z pobłażliwym uśmiechem do mnie:
- Ty lubisz kokosa ?
Ja:
- Śmiem twierdzić, że to jest ananas.

Jutro:

Jutro mam wolne :)


 

 


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

Fala samobójstw ?

piątek, 13 listopada 2009 0:37
Peszek nie chce mnie jakoś opuścić.
Zaspałem do pracy. Chyba trzeci raz w życiu. Źle nastawiłem budzik (uroki nowej komórki) Obudził mnie John (mój bezpośredni szef). Telefonem. Nie, nie tłukł mnie nim po głowie. Po prostu zadzwonił.
- Gdzie jesteś ?
- Która godzina ?
- Jeszcze w łóżku ??? hahahahaha (za to lubię angoli)
- Będę za 20 minut
- Spokojnie, nie spiesz się. (za to też ich lubię)
Przyjechałem do pracy. Wpisałem się na listę z czasem rzeczywistym, czyli 7:40. I wiecie co John zrobił ? Powysyłał wcześniej ludzi na terminale, tak żeby nikt się nie zorientował że przyszedłem 40 minut za późno. Zrobił nową listę i kazał wpisać mi się od 7:00.  Na pytania innych: "a czemu nowa lista ?" odpowiedział: bo na tamtą rozlałem kawę.
Poza tym
Przyszła zamówiona mini wieża ale Bogumił pewnie spał pijany bo nie odebrał jej jak obiecał.
Przyszła obudowa do twardego dysku ale złącza nie pasują.
Gdzieś posiałem umowę o pracę.
A potem pojechałem na lunch.
Mniej więcej w tym samym czasie 30 letnia kobieta rasy żółtej, położyła torbę na kółkach na trawie obok żywopłotu, podeszła do barierki ogradzającej wyjazd z tunelu prowadzącego na Heathrow, prawdopodobnie dość łatwo ją pokonała i skoczyła głową w dół prosto na przednią szybę właśnie wyjeżdżającego z tunelu auta. Zginęła na miejscu.
10 minut później nieświadomie wracając z obiadu zobaczyłem swobodnie leżącą różową torbę w wielkie białe grochy a przy niej policjanta i kilku cywili. Właściwie to nie była to torba tylko taki wózek na dwóch kółkach, który zazwyczaj starsi ludzie ciągną za sobą idąc na zakupy. Po chwili stanąłem w korku. Pierwsza myśl: zamach terrorystyczny. Chwilkę później już wszystko było wiadomo. Tunel zamknęli  na ponad 2,5 godziny odcinając lotnisko od miasta. Ja jakimś cudem wydostałem się z korka, pojechałem na terminal 5 gdzie złapałem pociąg na Heathrow Central.
Parę godzin później, wyjeżdżając z tunelu, widziałem jeszcze żółty namiot techników rozstawiony nad miejscem upadku. Po asfalcie wiatr ganiał resztki taśmy z napisem "police cordon"


 

Tego samego dnia z mostu Westminster wprost do Tamizy rzucił się 47 letni koleś. Tego jednak na szczęście szybko wyłowiono.

W pierwszej wersji tej notki napisałem, że dziś pomimo, że jest piątek trzynastego i w Teksasie zażynają piłą mechaniczną, dzień był całkiem udany. Nie prawda to jednak bo mi tą notkę wcięło.

Napiszę więc w telegraficznym skrócie to co było tego dnia udane.
Wieża zakupiona na ebayu za 10 funtów okazała się strzałem w dziesiątkę. MP3, czytnik USB i na dodatek nowa. Jedyny mankament to lekkie wgniecenie w boku jednej z kolumn. Wstyd się przyznać ale to moje pierwsze prawdziwe radio od ponad 15-tu lat. Nie liczę oczywiście radia w komórkach, budzikach, samochodach i innych wynalazkach służących do zgoła czego innego.
Wieczór w pracy też był bardzo udany. Bardzo :)

A teraz durna WP przy próbie zapisania notki wysyła mi komunikat: "Niestety nie udało się wejść na twojego bloga". Zachodzę w głowę jak to możliwe skoro właśnie na nim siedzę i próbuję WYJŚĆ !

O poszło



Podziel się

komentarze (14) | dodaj komentarz

Heh, peszek

sobota, 07 listopada 2009 23:04
I wcale nie Maria ani Jan. Peszek taki pospolity. Choć moze nie do końca bo to istna kumulacja była.

Otóż, pewnego słonecznego acz chłodnego popołudnia zdziwiony stwierdziłem że za 10 dni kończy mi sie kontrakt na komórkę. Nie tą w której mieszkam tylko tą z której dzwonię. Czekałem na to 18 miesięcy.
Plan był jasny, przejrzysty i czytelny. Nie wbijam się w żadne dalsze kontrakty, bo przecież (jak co pół roku średnio) wracam do Polski.
Niestety natura gadżeciarza wzieła górę. Po wejściu na stronę operatora zobaczyłem telefon o którym myslę od dawna. Właściwie to powienienem napisać "od daaaaaawna" żeby podkreślić od jak dawna o nim myślę. Chodzi o ajFona - po angielsku iPhone.
Tak sobie teraz patrzę w górę tekstu i widzę, że trochę już napisałem ale  treści w tym żadnej.  Do rzeczy więc.
Założyłem sobię: jutro o 13:00 pojadę i go kupię. Walić kontrakt.
Obudziłem się o 15:00 (po nocnej zmianie). W samochód więc i jazda do pierwzego lepszego salonu.
Jakieś 200 metrów o demu stanąłem w korku i w nimże pełzłem aż do miejsca przeznaczenia. W tym miejscu powinienem dodać, że prócz ograniczonych godzin otwarcia salonów, stresu dodawał mi fakt, że o 19:00 zaczynam pracę.
Feltham City, Carphone Warehouse, Na pewniaka wkraczam do salonu. Przydługa gadka z obsługą (adresy, daty urodzenia, imiona wujków i ciotek) i przy pytaniu jaki model wybrałem, pada: SKOŃCZYŁY SIĘ. No to peszek.
Bez paniki. Obok jest Phone 4 you. Zachodzę. Czekam w kolejce. Widzę jak minuty płyną. Krótka rozmowa - nie mają. Peszek.
Jadę do domu, kupię jutro.
W drodzę myślę: mam jeszcze 1,5 godziny do wyjścia do pracy. Jadę na Hounslow.
Empirycznie poznaję miasto jadąc na tak zwanego czuja. W zasadzie większość czasu stoję w korku więc mam sporo czasu na przemyślenia dotyczące drogi.
Docieram w końcu do Hounslow. Pada i to nieźle. Stawiam auto na parkingu. Nie mam drobnych do parkomatu.
Biegiem do najbliższego punktu sprzedaży czegokolwiek, żeby rozmienić dychę. Wita mnie tekst:
- nie mogę otworzyć kasy. Musisz coś kupić
Kupuję ciastko i lecę na parking, żeby mnie jakiś parkingowy nie ubiegł. Po drodze jem ciastko. Pierwszy posiłek od 20 godzin.
Funta w maszynę, bilet na szybę, lecę po ajFona.
W salonie operatora twierdzą, że wcześniejszy kontrakt podpisałem nie z nimi i nie mogą mi sprzedać chociaż mają ! Jak to nie z nimi ?? Pamiętam to biurko ! Ok. Idę do sąsiadów i w końcu bez problemu (dziwne) kupuję ten telefon. W międzyczasie przypomina mi się, że u operatora pomieszałem cyfry w moim numerze telefonu i dlatego nie mogli znaleźć mojego wcześniejszego kontraktu.
Z siateczką lecę na parking. Czuję jak deszcz się skupia głównie na mnie. Wskakuję do auta, włączam wycieraczki, które wywlekają w zasięg mojego widzenia foliową torebkę (bo leje) z mandatem za parkowanie. Co do K.N (kurwy nędzy). Przyglądam się biletowi. Automat wydrukował wszystko oprócz godziny rozpoczęcia postoju i jego zakończenia. PESZEK. No nic, będę  się odwoływał.
Wracam do domu. W dalszym ciągu leje. Wchodzę do pokoju. Do rozpoczęcia pracy zostało 40 minut. Mam dziesięć minut na rozpakowanie ajFona i uruchomienie go. Uruchamiam.... FAK ! Hot pixel. Czyli czerwony punkt  jak rodzynek na czarnym ekranie. W ekranach LCD to się zdarza ale czemu dzisiaj i czemu mi ? Jutro jadę reklamować niech mi wymienią.
Do pracy przyjeżdżam ostatni, witam się z kumplem a ten swoją złotą brasoletą tnie mi palec do krwi. Peszek.
Na przerwie planowałem napisać odwołanie online w sprawie mandatu i niechybnie zrobiłbym to gdyby mandat w cudowny k...a (kurwa) sposób nie zniknął ! Nigdy nic nie gubię. Serio. Więc dlaczego teraz ? I właściwie w jaki sposób ?
Przerwa też nie była taka jak powinna bo manager zapowiedział swoje przybycie i musiałem ją drastycznie skrócić.

Dzisiaj już jest dzisiaj i mam nadzieję, że pech minął. Dziwnym trafem hot pixel z ekranu cudownie zniknął. Dostałem dawno oczekiwany kontrakt z firmy i wszystko powoli zaczyna się układać. Gdzieś tam jednak w głowie, głęboko w schowku na miotły, pojawia się pytanie: Kto tym wszystkim steruje ?

Podziel się

komentarze (11) | dodaj komentarz

The same old story.

wtorek, 03 listopada 2009 19:58
Najpierw piosenka:



A teraz powiem dokładnie jak było, bez upiększania i owijania w cokolwiek.

Siedziałem sobie wczoraj na recepcji i czytałem gazetki. Wszystkie po kolei, taka nuda.
Zadzwonił telefon i w słuchawce usłyszałem głos jednego z managerów.
Głos powiedział:
"Weź sobie ze dwa dni wolne (normalnie powinienem mieć cztery) bo przenieśliśmy cię na inną zmianę i zaczynasz od wtorku.
John pokaże ci na czym polega praca team leadera i dopóki nie obejmiesz swojego własnego teamu będziesz prowadził zmianę razem z nim. Możesz też brać nadgodziny dla team leaderów"

Tak powiedział ten głos.
I ja się teraz pytam. Co to do k..wy nę..y ma być ? Zastępca team leadera ?? Przecież nie ma takiego tworu. Założę się jeszcze, że zanim obejmę tą drużynę (kiedy i czy w ogóle ?) kontraktu mi nie zmienią bo to przecież się wiąże z podwyżką.
Czyli stara kasa a obowiązki większe. Skądś znam tą historię. I czemu ja ? Przecież nie prosiłęm. Powiem więcej. Przed kilkoma tygodniami odbył się konkurs na team leadera w którym celowo nie wziąłem udziału. Cholera, może oni liczyli na to ?
A przez ostatnie parę dni normalnie coś czułem. Coś wisiało. Były jakieś durne pytania, zadania wyglądające jak sprawdziany i takie tam inne.
Z drugiej jednak strony to miłe być docenionym.
Z trzeciej strony nie będę miał już czterogodzinnych nocnych przerw bo w nocy trzeba porobić dokumenty księgowe i uporządkować cały błagan z dnia. Dobrze będzie jak wyszarpnę godzinę. W dzień do tego zaczną się telefony od wkurzonych klientów, których akcent czasem jest mało zrozumiały. He he już widzę jak będzie wesoło :) Co mi tam, najwyżej ucieknę ! :)

A teraz na rozluźnienie szalona promocja w Tesco.
Zwróćcie uwagę ile możemy zaoszczedzić kupując dwie rolki worków na śmieci.


A na obiad upiekłem bażanta. Nie był rewelacyjny. Szczerze mówiąc zalatywał trochę kloszardem. Ponadto znalazłem w nim śrut ale to akurat dobrze bo to dowód, że nie zdechł ze starości.

To do następnego razu.

Aha sorry za ten nieoryginalny klip.  Dźwięk miał najlepszy.

 

 


Podziel się

komentarze (15) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 090  

I znowu mamy:

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164090
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page