Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 348 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Red Barchetta

środa, 31 października 2007 18:47
Sponsorem dzisiejszej notki jest Rush "Red Barchetta"

Właściwie to nie Barchetta (taki roadster ze stajni fiata (jeśli to co posiada fiat można nazwać stajnią. Powiedziałbym raczej ze stajenki albo nawet obórki) i zamknęcie drugiego nawiasu).
No właśnie (i muszę zaczynać od nowa, te nawiasy kiedyś mnie zgubią...) to nie była Barchetta ale Vauxhall (ichni Opel) Astra. Ale kij tam z autem ! Jaką muzę znalazłem w środku ! 170 kawałków w mp3. Normalnie jakbym sam robił tą składankę ! (Nie za dużo wykrzykników ? oo i znowu nawias...)
Ciekawe bo ostatnio sam zacząłem się przymierzać do składanki. Sylwester przeca za pasem.
Zawinąłem tą płytkę z auta...skopiowałem na firmowy komp, później na pendrive'a, którego kumpel znalazł gdzieś niewiadomo gdzie i płytka wróciła do auta zanim właściciel zdążył wrócić.
Teraz siedzę i słucham. A nowy winamp pokazuje mi nawet okładki płyt :)

A wracając do sylwestra to wstępny plan już jest. Bebe wynalazł pensjonat w Ostrzycach (tych koło Wieżycy) Jeśli ktoś tam był to bardzo proszę o opinie na temat tej wioski (nie na temat pensjonatu bo nie napisałem który :). Sam byłem tam niezliczoną ilość razy ale Cho-Zen-Wan na podstawie zdjęć twierdzi, że miejsce jest przeciętne (?!?)

Zagrałem dzisiaj w National Lottery. 10 milionów funtów do zgarnięcia za zaledwie jednego funta :) Podwójny tzw rollover czyli tzw kumulacja. To mój drugi raz w UK. Za pierwszym razem jak się słusznie domyślacie nie wygrałem. Za każdym razem jednak dzielę skórę na niedźwiedziu i myślę na co możnaby było tą kasę przeznaczyć. Takie myślenie w sumie jest najfajniejsze z całej tej gry (może przestanę wydawać kasę na kupony i skupię się tylko na myśleniu ?). Do tej pory nigdy nie udało mi się podzielić całej kasy.

I tą sprytną zmyłką przechodzimy do mniej miłych rzeczy.
Po pierwsze: przyszedł kwartalny rachunek za prąd - mamy niedopłatę 70 funtów. Z tego wniosek, że co miesiąc płacimy 2 razy mniej niż powinniśmy.
I po drugie: założyłem dziś rano bokserki na lewą stronę i chodziłem tak cały dzień. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że było ciemno i w ogóle tkwiłem jakby w innym świecie jeszcze. Dobrze, że w pracy nikt nie zauważył ;)

I na rozluźnienie
W zaprzyjaźnionej wypożyczalni samochodów (drzwi w drzwi) Samochód zarezerwował Niemiec, niejaki HANS JOB. Rezerwacja o mało nie poszła do kosza. Paul wziął to za głupi żart ponieważ przeczytał: HANDS JOB. Chyba nie trzeba tłumaczyć ;).
Ten sam Paul razu pewnego obsługiwał klienta, który chciał wypożyczyć auto pod warunkiem, że nie będzie niemieckie. Klient wyglądał toczka w toczkę jak ze "Skrzypka na dachu". Żyd i to ortodoksyjny.
I ze spostrzeżeń kolegów (na temat nacji i aut, do kompletu): Ulubione auto Brytyjskich Żydów: Volvo.

I na zakończenie:
Ja tam cierpliwy jestem ale wszystko ma swoje granice. WP normalnie przegina. Albo gówniany sprzęt albo załoga. Coś trzeba wymienić chyba no nie ?
Do załogi:  jeśli po tej wypowiedzi zniknie mój blog  to będzie wszystko jasne :) Zresztą mam wszystko zarchiwizowane.
Do sprzętu nie będe pisał bo i po co.

Oczywiście nie zabraknie PeeSa
PS: Słuchając tej składanki natknąłem się na nagrany z jakiegoś radia kawałek Oasis. Spiker na początku kawałka najbezczelniej w świecie go zapowiada. Czystą polszczyzną.

Podziel się

komentarze (5) | dodaj komentarz

Długi weekend

piątek, 26 października 2007 9:51
Sniło mi się przed chwilą, że złamałem nogę. Ciekawe, że poskładał ją mój dentysta z Gdańska. Nie zagipsował tylko owinął ciasno bandażem i powiedział, że muszę tak łazić przez miesiąc. Co ciekawe noga mnie nie bolała wcześniej :) Nie mam pojęcia skąd wiedzieliśmy, że jest złamana.
Cała operacja odbyła się w miejscu pracy. Było to biuro małej firmy w Nowym Porcie, dla której kiedyś robiłem stronę www. Tym razem szefem był Rewiński (Janusz Rewiński). Powiedział on: I tak mieliśmy robić cięcia... czym dał mi do zrozumienia wiadomo co. A, że za Rewińskim przepadam, to nie mogłem powstrzymać się od śmiechu. Wychodząc z firmy widziałem jak Suchy gra w X-Winga ale raz to był on a raz Dorota - jego żona. Ależ to była gra kiedyś !!
Do gymu oczywiście dzisiaj nie pójdę...

Z resztą umówiłem się ze Sławkiem aka Stanem, że spojrzę na ich sieć w domu bo coś im krzywo działa. Może przy okazji odwiedze stare Hillingdońskie śmieci bo stamtąd to już niedaleko.

Wczoraj w fabryce dosięgła mnie karząca ręka sprawiedliwości. Po tych wszystkich opuszczonych godzinach musiałem zostać do północy zamiast wyjść przed 23-cią jak człowiek.
Musiałem zostać bo firma została postawiona w stan wyjątkowy. Na nocnej zmianie pozostawiono samopas młodzież. Tzn młodzież stażem. Jako recepcjonista występował Aijaz (Artificial Intelligence Jaz) Wymuskany czterdziestoletni. Pakistan oczywiście. Nocnym kierowcą mianowicie został rozmarzony Algierczyk Abdul Kadeer (który posiadł 200 dziewcząt - jak mówił). Chyba starczy opisu. Sia poszedł wcześniej do domu bo dzisiaj zaczynał o 5:30 (ja za to miałem 3 godziny przerwy). Koniec końców zostałem sam z tymi barankami. Równie dobrze mógłbym zostać i bez nich. I tak robiłem 3 fuchy na raz. W sumie nie wiem po co, powinienem mieć to gdzieś. A te sieroty...normalnie mam ochotę założyć jakieś stowarzyszenie, co by im pomóc.

I tak mi się przypomniało. I miałem to wkleić i zapominałem i nie było okazji
Na jakimś spacerze z Cho-Zen-Wan zauważyliśmy dość ciekawy pomnik. Samo centrum Londynu:




Ciekawe co ?
A dzisiaj zacząłem trzydniowy weekend ! Dawno takiego nie miałem !
W planach "Ani Mru Mru" i może jeszcze coś.
I jak to mawiali w "Nie tylko dla orłów":
Molim Was wszystkich krucha

Podziel się

komentarze (4) | dodaj komentarz

No to po ptakach

środa, 24 października 2007 13:20
No i po ptakach
Może mnie kiedyś za to rozliczą ale napiszę to: Cieszę się, że wygrała Platforma.
W końcu Tusk to mój ziomal. Mam nadzieję, że nie spieprzy tego na co tyle czekał.

Ciapaty mnie w sklepie zakasował ! Trochę inny ciapaty bo Sikh. Sikh to taki bardziej dumny ciapaty w turbanie (nie mylić z trabantem).
Poszedłem po whisky
-Jamesona poproszę.
Ściąga z najwyższej półki ostatnią butelkę i ściera z niej kurz...
Widząc to - trochę z ironią:
- Musiała tam stać ze 20 lat
- Tym lepiej dla ciebie (z uśmiechem)
Zauważam cenę, 1,5 funta droższa niż wszędzie !
- co ona taka droga ??
- bo dwudziestoletnia (z jeszcze szerszym uśmiechem)
Dałem się zrobić jak mały bolek :) Pełen szacun dla Pana Sikha :)
Aha, idąc po tą whisky spotkałem Harry'ego Pottera. Gość podobny jako żyw i na dodatek w długim płaszczu. Resztę drogi wyglądałem za dementatorami...

I cofnijmy się lekko wstecz (tak, wiem, nie można cofnąć się w przód. Chociaż z drugiej strony można przecież iść tyłem do przodu...).
No dobra w każdym razie rano rozpętało się bizi. Nie pamiętam takiego bizi w tym roku. Bizi jak to bizi, bieganina i tyle ale nasz nowy manager...ach ten nasz nowy manager... Kupił mianowicie on wszystkim ciastka na lunch. Z własnej kasy. Bo ciężko pracujemy, bo bizi. Wszyscy jak jeden mąż byli w szoku. W ogóle ten nasz Teletubiś nie wygląda na takiego strasznego. Chodzi, uśmiecha się prawi komplementy...czasem walnie głupotę ale nie oszukujmy się, każdemu czasem się zdarza :) Nie chciałbym zapeszyć ani wywoływać jakiegoś tam wilka z lasu ale na razie to on się normalnie wydaje okej. I tak mu dopomóż Bóg.
A na zakończenie tak mi dziękował za dzisiejszą pracę, że byłem pewien, że za chwilę jakiś medal wyciągnie i przypnie mi do piersi. Miałem tylko cichutką nadzieję, że nie palnie mu do łba zrobić ze mną niedźwiadka.

I jeszcze trochę wstecz... Byłem na siłowni. Dostałem swojego prywatnego trenera a właściwie trenerkę. Włoszkę Ritę.
Myślałem, że takie rzeczy to tylko w filmach...
Opowiedziałem wczoraj o tym Grzesiowi. Dzisiaj się zapisał :)
PS dla podejrzliwych: Rita ani ziębi ani grzeje, mam inną trenerkę w domu ;)

I ostatnia wiadomość:
Stałem się amatorem zakupów na ebay-u i amazonie. Mam cichą nadzieje, że mnie to nie zrójnuje (zrójnuje pisze się oczywiście przez "u" ale już nie chciało mi się tam wracać, żeby to poprawić. Od biedy możemy to potraktować jako swego rodzaju happening. ;) )
Podziel się

komentarze (6) | dodaj komentarz

Zmęczenie materiału

piątek, 19 października 2007 11:58

Tak sobię właśnie myślę, że nie byłem jeszcze przy pałacu Buckingham. Jak na półtoraroczny pobyt to chyba trzeba być chorym, żeby jeszcze tam nie być.
No i ja właśnie jestem chory (ha ! widzicie jak sprytnie nawiązałem ;) wzięła mnie jakaś franca i próbuję ją przegnać. Raz to po dobroci (whisky na rozgrzewke) a innym razem drastycznymi środkami typu herbatka lemsip. To taki tutejszy coldrex. Jakby powoli odchodziła ale tfu tfu, żeby nie zapeszyć.
Rankiem świtkiem kole poranka poszedł ja jednak do pracy boso (no nie boso ale jakoś mi to tu tak pasuje). Po dwóch godzinach oznajmiłem Tletubisiowi żem zachorzał i ogólnie zmęczon okrutnie tego tam tra ta ta fuck it i muszę iść do domu. Teletubiś szczęśliwy nie był ale co miał zrobić ?
Mój wczesny powrót miał również drugie dno.
Wczoraj Cho-Zen-Wan oddała auto na przegląd. Niestety (jak się później okazało) do tego samego mechanika który naprawiał kompjuter. I żeby tradycji stało się zadość nie mogliśmy odebrać auta tego samego dnia (choć przegląd trwa godzinę) bo się niby podnośnik zepsuł i auto zostało w górze. Tzn w górnym położeniu podnośnika a nie w jakimś oligoceńskim pomniku przyrody typu Kasprowy Wierch. Obiecał że do 8:30 naprawią podnośnik i oddadzą auto. Dotrzymał słowa z 15-to minutowym poślizgiem ale to wszystko to i tak ściema była. Bo:
Do zwykłego przeglądu technicznego raczej nie używa się podnośnika choć mogę się mylić. Auto przyprowadzili z innego parkingu. Parking ten należy do warsztatu gdzie również wykonują MOT (czyli ten przegląd).
Po prostu: Facet nie zdążył wczoraj zrobić przeglądu w sąsiednim warsztacie (u siebie raczej nie ma urządzeń choć się reklamuje) i zrobił go dziś rano. Nam ściemnił że podnośnik się zepsuł zamiast przyznać się otwarcie. Skasował 5 dych, 4 dychy zapłacił tamtym za mot i dycha do kieszeni.
Po za stresem i wizją jazdy do pracy autobusem lini nr 81 a potem jakimś innym 75 i tak wyszliśmy na tym nieźle. W tym warsztacie który faktycznie zrobił nam MOT nie mieli wolnych terminów i musielibyśmy czekać. Dycha za ekspres - do strawienia.
Aha i to drugie dno, bo się rozpisałem, drugie dno było takie, że nie chciałem jej zostawiać samej na pastwę dzikich. Koło 8-mej planowałem wziąć przerwę w pracy i wrócić do warsztatu, żeby w razie niepowodzenia strzelić z bańki dzikiemu. A nawet gdyby był silniejszy to we dwójkę się raźniej ucieka ;)

Wczoraj byliśmy na spacerze w Richmond. Potestowałem troszkę aparat i ze zgrozą zauważyłem kilka plamek na fotkach. Mam nadzieję, że to na szkłach obiektywu a nie na matrycy. Tą ostatnią mogłbym wyczyścić dopiero w serwisie Polsce. Za ptasie mleczko jak zwykle ;P
Dobrze mieć kolegów :)

I na koniec postanowiłem wkleić skecz Monty Pythona "Ostatnia wieczerza"
Łazi za mną ostatnio i co sobię przypomnę kangura to mi się usta rozłażą na boki.


Sanktuarium Papieża. Wchodzi Michał Anioł.
MICHAŁ ANIOŁ(Eric Idle): Dobry wieczór, Wasza Świętobliwość.
PAPIEŻ (John Cleese): Dobry wieczór, Michale Aniele. Chciałbym z tobą pogadać o tym
twoim nowym obrazie Ostatnia Wieczerza. Nie jestem nim
zachwycony.
MICHAŁ ANIOŁ: O rany, kosztował mnie tyle pracy.
PAPIEŻ : Wcale nie jestem nim zachwycony.
MICHAŁ ANIOŁ: Nie podoba ci się galaretka. Dodaje trochę koloru. Aha, chodzi o kangura?
PAPIEŻ : Jakiego kangura?
MICHAŁ ANIOŁ: Żaden problem, zamaluję go.
PAPIEŻ : Nie widziałem tam żadnego kangura.
MICHAŁ ANIOŁ: Jest z tyłu. Nie ma sprawy, zamaluję go, zrobię z niego apostoła. Zgoda?
PAPIEŻ : Właśnie w tym problem.
MICHAŁ ANIOŁ: Jaki?
PAPIEŻ : Apostołowie.
MICHAŁ ANIOŁ: Są za bardzo żydowscy? Judasza zrobiłem najbardziej żydowskiego.
PAPIEŻ : Nie o to chodzi. Jest ich tam dwudziestu ośmiu.
MICHAŁ ANIOŁ: No to jeszcze jeden nie zaszkodzi, zrobię go z kangura.
PAPIEŻ : Nie w tym rzecz.
MICHAŁ ANIOŁ: No to zamaluję kangura. Mowiąc szczerze, nie byłem z niego zadowolony.
PAPIEŻ : Nie o to chodzi. Tam jest dwudziestu ośmiu apostołów!
MICHAŁ ANIOŁ: Za wielu?
PAPIEŻ : No jasne, że zbyt wielu!
MICHAŁ ANIOŁ: Chciałem oddać nastrój prawdziwej ostatniej wieczerzy, nie jakiejś tam ostatniej kolacyjki, ostatniego posiłku czy
finałowej przekąski. Chciałem, żeby to było, kurczę, z wykopem...
PAPIEŻ : Tylko dwunastu apostołów uczestniczyło w ostatniej wieczerzy.
MICHAŁ ANIOŁ: Może niektórzy przyszli z...
PAPIEŻ : Tylko dwunastu w sumie.
MICHAŁ ANIOŁ: Może wpadli ich przyjaciele?
PAPIEŻ : Posłuchaj. Tylko dwunastu apostołów i Pan uczestniczyło w Ostatniej Wieczerzy. W Biblii wyraźnie jest to napisane.
MICHAŁ ANIOŁ: Żadnych przyjaciół?
PAPIEŻ : Żadnych
MICHAŁ ANIOŁ: Kelnerzy?
PAPIEŻ : Nie.
MICHAŁ ANIOŁ: Kabaret!
PAPIEŻ : Nie!
MICHAŁ ANIOŁ: Lubię sceny z dużym rozmachem. Mogę kilku zamalować, ale...
PAPIEŻ : Było tylko dwunastu apostołów.
MICHAŁ ANIOŁ: Mam! Mam. Nazwiemy obraz Przedostatnia Wieczerza.
PAPIEŻ : Co?
MICHAŁ ANIOŁ: Musiała być i taka. Skoro była ostatnia, musiała być i przedostatnia. Tak więc to będzie ta przednajwiększa wieczerza. Biblia chyba nic nie mówi, ilu ludzi tam było, prawda?
PAPIEŻ : Nie, ale...
MICHAŁ ANIOŁ: Właśnie!
PAPIEŻ : Słuchaj, Ostatnia Wieczerza to ważne wydarzenie w historii naszego Pana, a przednajwiększa taka nie była. Nawet jeśli był na niej zaklinacz węży i zespół rockandrollowy. Zamówiłem
u ciebie Ostatnią Wieczerzę. Z dwunastoma apostołami i jednym Chrystusem.
MICHAŁ ANIOŁ: Jednym???
PAPIEŻ : Tak. Jednym. Co cię opętało, że namalowałeś tam aż trzech Chrystusow?
MICHAŁ ANIOŁ: To robi wrażenie, koleś.
PAPIEŻ : Wrażenie?
MICHAŁ ANIOŁ: Jasne! Wspaniale wygląda! Jeden gruby idealnie równoważy dwóch szczupłych.
PAPIEŻ : Był tylko jeden Odkupiciel!
MICHAŁ ANIOŁ: Wiem o tym. Wszyscy wiemy, ale co z moją licencją artysty ?
PAPIEŻ : Chcę jednego Mesjasza!
MICHAŁ ANIOŁ: Powiem ci, czego ty chcesz, koleś. Chcesz jakiegoś cholernego fotografa, ot co! Ja jestem artystą, do ciężkiej cholery!
PAPIEŻ : Zaraz ci powiem, czego chcę. Chcę Ostatniej Wieczerzy z jednym Chrystusem, dwunastoma apostołami, bez kangurów, bez numerów na trampolinie, do południa w czwartek, albo ci nie zapłacę!
MICHAŁ ANIOŁ: Cholerny faszysta!
PAPIEŻ : Jestem cholernym Papieżem. I może nie znam się na sztuce, ale wiem co lubię!

I znowu się obśmiałem czytając to co wkleiłem.
Nota bene tłumaczenie śp Tomasza Beksińskiego.
Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Autobusy i Tramwaje

wtorek, 16 października 2007 1:53
Sponsorem wiadomo kto. T-Love "Autobusy i tramwaje".

Razu pewnego, a było to gdzieś koło zeszłego piątku, wytoczyłem się jak zwykle półprzytomny z klatki (schodowej !). Rano było miałem prawo. Nie będąc do końca pewnym czy "to" teraz jest snem czy snem było "to" pół godziny wcześniej poczłapałem ku wiacie szumnie nazwanej przystankiem. Na chybił trafił zawszę idę bo ranne autobusy mnie jakoś mało obchodzą. Tym bardziej, że jeżdżą co 10 min. Na ławeczce, a w zasadzie takim czerwonym poddupniku, siedział kolo rasy ciemnej. Bliżej nie wiem bo w nocy wszystkie beżowe są szare. Olałem go i zająłem się czekaniem. Nieźle mi poszło bo autobusbus zaraz nadszedł-był. Ide do drzwi i kątem oka widzę, że mój współczekający ma to gdzieś. Przyglądam mu się dokładniej a ten śpi !
No i kurna moje dobre serce stanęło w rozterce.
Z jednej strony autobus z już otwartymi drzwiami, z drugiej strony śpiący dziki, który niechybnie czeka na ten właśnie bus tripelłan (111).
I dalej już szybka akcja ale przedstawie to w zwolnionym tempie.
Reka wystawiona do kierowcy w międzynarodowym geście STOP!
Druga ręka szamocze kolesia. Próbuję złapać kontakt, Na jaki autobus czekasz ?, Obudź się, autobus ! Koleś nie reaguje. Szarpię dalej, coś jakby się poruszył, W myślach krzyczę WALCZ WALCZ !! IDŹ DO ŚWIATŁA !
Poddał się...osunął się na szybę a ja się poczułem jak Jakub Burski po nieudanej operacji.
Tylko kierowca miał bekę, bestia nieczuła. Chociaż dla niego to pewnie chleb powszedni (daily bread - to po angielsku :)

Mam też nową koleżankę z przystanku. Nie zgadniecie jakiej rasy :D. Na imie ma Shemalie albo jakoś podobnie. Pracuje w Tesco, w którym zawsze kupuję lunch (to też po angielsku) i skubana mnie przyuważyła, że wsiadam na tym samym przystanku co ona. Teraz muszę jej mówić "cześć". Dodatkowo w Tesco podczas robienia zakupów wypytuje mnie do której pracuje i takie tam. Może jakaś ankieterka...?
Zacząłem jeździć późniejszym busem :)

I jak zwykle o tej porze wieści z pracy:
Jak donoszą odpowiednie służby, chcą mnie zrobić kontrolerem. Czyli byłbym odpowiedzialny za ruch busów pomiędzy terminalalmi i bazą. W praktyce oznacza to siedzenie "na radiu" i wypowiadanie zaklęć, które zmuszają kierowców do przemieszczania się.
Czasem kierowcy mają problemy z klientami, które to również musiałbym rozwiązywać. I dlatego nie uśmiecha mi się ta fucha. Zwłaszcza za tą samą kasę.

Z ostatniej chwili.
A właściwie z rana.
Poszedłem się zapisać na siłownię. Czyli na gym. Pech chciał, że koleś, który wyjaśniał mi wszystkie tajemnice tego przybytku seplenił. Normalnie to ok, w porzo, biały, angielski akcent ale SEPLENIŁ ! Co on zasepleni to ja się mimo woli pochylam do przodu. Co ja się pochylam to on ścisza głos jakby był w kościele. Jak się odchylam to znowu sepleni ile fabryka dała.
Bilans ? Jakieś 10% zrozumianych informacji. Dobrze, że na koniec dał mi ulotki to sobie poczytam.

I wracajc do autobusów:
Wsiadłem godzinę temu do autobusu. Wszedłem na pięterko a tam na siedzeniu leży małe czarne zawiniątko.
Jechałem trochę jak na szpilkach.

Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 083  

I znowu mamy:

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164083
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page