Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 350 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Szpiedzy tacy jak my

wtorek, 25 stycznia 2011 18:02

Zmiany zaszły w domu nad sklepem. Po tym jak zażądałem dokładania się do rachunków, 4 obrażone osoby wyprowadziły się w trybie...chciałbym napisać natychmiastowym, ale o niee trwało to cały miesiąc. W końcu jednak atmosfera się rozluźniła i na ich miejsce wprowadził się stary znajomy z Demu.

I teraz mamy luz. 3 osoby, rachunki kosmiczne i wypadało by dodać jeszcze coś ale nie wiem co. Może brak odkurzacza i pokrywki do mojego garnka oraz chochli, które zagadkowo znikły w dniu wyprowadzki tamtych...

 

Nowy lokator stróżuje przy wjeździe na budowę. Pracuje nocami a nawet dniami czasami :) . Problemem jest to, że układem idealnym i wymarzonym dla niego byłoby 6 nocek w tygodniu. Na przeszkodzie niestety stoi zły i brzydki angol co to jest z Indii i w ogóle jakiś czjornyj.

I tu zaczyna się akcja. Lokator wie, że jego zmiennik śpi w pracy i lokator postawił sobie za cel w życiu, złapać zmiennika w tym stanie. Na koniec mikrofilmy i dokumenty przekazałby managerom i wszyscy żyliby długo i szczęśliwie. Wszyscy oprócz zmiennika.
Najpierw chciał pożyczyć aparat. Odmówiłem bo aparat to jedna z niewielu rzeczy których nie pożyczam. Przynajmniej nie wszystkim. Dodatkowo uświadomiłem go, że zdjęcie w nocy z dużej odległości to tylko w filmach się udaje. Ach jakie było rozczarowanie. Ale się nie poddał. Kupił kamerę. Po kilku nieudanych próbach dał za wygraną. Raz, że odległość nie pozwalała zrobić jednoznacznego dowodu a dwa, że nie zawsze mógł złapać angola na gorącym spoczynku. Jego desperacja stopniowo przybierała na sile. Kiedy zażartowałem żeby dosypał mu środka usypiającego do kawy wyskoczył jak z procy i krzyknął uradowany: "Dzięki stary !!" I poleciał szukać na necie odpowiedniego. Z jakichś jednak przyczyn później zarzucił pomysł z lekami i skupił się na obserwacjach. W tym celu zakupił lunetę ze statywem. Porażka. Luneta za słaba a statyw miał zaledwie 30 cm wysokości. Wyszukał inną za 100 funtów. Zanim jednak ją kupił wpadł na inny genialny pomysł.
- Ty mi zrobisz jego zdjęcie ! Co potrzebujesz ?
- Porządny statyw - odpowiedziałem pomimo, że nie miałem zamiaru tego robić.
- Za dobre zdjęcie zapłacę ci 500 funtów a statyw dostaniesz w prezencie !
Najpierw zrobiłem wielkie oczy a potem wybuchnąłem śmiechem. To jest desperacja !
- Czemu sam nie kupisz aparatu i nie zrobisz tego ? Taniej cię wyjdzie.
- Bo on zna mój samochód i nie podjadę na dobrą odległość
- To za 300 funtów pożyczę ci swój samochód. I niech stracę, zapłacę za paliwo :)
Nie chciałem się jakoś w to osobiście mieszać. Kwota do wzięcia spora ale z drugiej strony głodem nie przymieram, żeby musieć w ten sposób zdobywać kasę. Trochę to jakieś takie nie bardzo w porządku wydało mi się.
No i koniec końców odmówiłem.
Żal mi go jednak było. Marniał w oczach chłopak ;) Widać było że to juz obsesja. 

Kilka dni później miałem na noc do pracy. I tak zawsze przejeżdżam tamtędy jadąc w nocy na terminal 5. Co mi tam, myślę, zajadę, zobaczę. I zajechałem. Zakręciłem na rondzie i widzę zmiennika. Śpiiiiii, chrapieeee aż się wszystko trzęsie. No to dzwonię i mówię: Jak chcesz to jedź tam bo masz po co. I odjechałem. Tyle mogłem dla niego zrobić. A sytuacja rzeczywiście była wyśmienita ponieważ 30 metrów obok stróżówki zaparkowała sobie ciężarówka.
Lokator pojechał, zakradł się i zza ciężarówki nakręcił całkiem niezły film ze swoim zmiennikiem w roli głównej aczkolwiek niemej. Ośmielony podszedł do okien stróżówki i nakręcił następny film. Niemal oskarowy tym razem. Po wszystkim wrócił do domu i po raz pierwszy od dłuższego czasu mógł zasnąć snem mocnym i spokojnym.
I to byłby koniec tej historii gdybym kilka dni później nie odkrył na swoim koncie stówki extra. Informacja co prawda była gratis ale lokator postanowił zachować się honorowo. Po krótkim zastanowieniu uznałem, że nie wypada mu w tym przeszkadzać. Przelanej kwoty jednak nie przepiłem ale przeznaczyłem na pomoc fotografom-amatorom. Dołożyłem sobie do nowego obiektywu, który już małymi kroczkami zmierza w moje progi :)

 



Podziel się

komentarze (25) | dodaj komentarz

Cotswolds

niedziela, 09 stycznia 2011 9:05

 

Chciałem dać inny tytuł ale nie wiem czemu ten mi się ni stąd ni zowąd nasunął. Może dlatego że wczoraj byłem w Cotswolds i dzisiaj mam zamiar wkleić foty ? Eee chyba nie...

Noc przed wycieczką niestety nie należała do udanych ponieważ nieco wcześniej Prezes i Mój Mały Współlokator poszli na dysk. Jak juz się zaczęli dobrze bawić to oczywiście nieomieszkali mnie o tym telefonicznie poinformować. Był mniej więcej circa about środek nocy. Podejrzewając, że za chwilę zapomną i zadzwonią jeszcze raz, przezornie wyłączyłem dzwonek w telefonie. Dzwonili później jeszcze 2 razy. Wibra nie pomagała w zaśnięciu więc przełączyłem telefon w tryb samolotowy. Mimo to również nie mogłem odlecieć.

Po półgodzinie od ostatniego telefonu usłyszałem trzaskające drzwi oraz głośny damski głos. Angielskiego z rosyjskim akcentem nie da się pomylić z niczym innym :) No ! Sobie myślę, któryś się zakochał ;)

Impreza trwała do rana i w momencie kiedy wstawałem towarzystwo polsko-rosyjskie właśnie wchodziło w pierwszą fazę snu. Wcale ale to wcale nie starałem się być cicho :)

Po jakimś jednak czasie podjechał Czesław i ruszyliśmy w drogę. Kierunek tytułowe Cotswolds.

 

Na pierwszy rzut: Burford

 

 

Później Bourton-on-the-Water

 

 

Następnie Lower Slaughter i Stow-on-the-Wold gdzie zjedliśmy śniadanie.

Najedzeni i napici Dotarliśmy do Broadwayu w którym nie specjalnie było ciekawie ale w okolicach natrafiliśmy na sporawą górkę z wieżą na jej szczycie:

 

 

A to widok na sam Broadway:

 

 

Właściwie to nawet go nie widać :)

Broadway to nazwa miasteczka. Mało ma wspólnego z TYM Broadwayem. Co tu dużo mówić, mało ma wspólnego nawet z Ealing Broadway.

Słońce zaczynało być już niżej niż wyżej więc przejechaliśmy do następnego, kulminacyjnego punktu programu czyli ruin trzynastowiecznego opactwa w Hailes.

Po dojechaniu okazało się, że ruiny są, owszem, ale otwarte dopiero od kwietnia. Właściwie czytałem o tym jeszcze w domu ale miałem nadzieję, że może komuś się coś pomyliło...Nie, nikomu się nic nie pomyliło...

No i dobra zamknięte to zamknięte.

Gdzie tu jest jakaś dziura w płocie ?

I wyobraźcie sobie była :) Może trochę zbyt mała jak na mnie ale dałem radę :) Czesław za to zaliczył glebę ! No bo kto do ruin płaszcz zakłada ? Do kościoła się płaszcz zakłada a nie do ruin. Chociaż w sumie to były ruiny, jakby nie patrzeć, kościoła...

 


 

 

Wyszliśmy z drugiej strony przez furtkę a właściwie nad furtką. Chyba pierwszy raz w życiu "włamałem" się do muzeum ;)

No i dobra i bomba. Wszystkie punkty programu zaliczone. Można wracać.

I znowu w nocy nie mogłem spać...

 

PS: Bawiłem się trochę programem do HDR ale efekt na zdjęciach w tej rozdzielczości jest mizerny. Za to przy większej...petarda :) Polecam


Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zmiennicy

poniedziałek, 03 stycznia 2011 18:56

No zawsze mam tyle pomysłów i obserwacji zaobserwowanych. I jak to się dzieje, że kiedy siadam do notki to pstryk! - jakby kto mi światło zgasił.

Może dlatego, że ostatnio pracuję na noc to i ogólnie ciemno jest. Właściwie od powrotu z Polski nie pracowałem jeszcze w dzień. Bo i właściwie nie chciałem. Po Nowym Roku mamy takie bizi, że wolałem tonę raportów do zrobienia w nocy niż bieganie po terminalach w dzień. Na szczęście kolega z przeciwnej zmiany dał się przekonać do zamiany. Lojalnie uprzedziłem, że będzie strasznie ale jemu to i tak obojętne bo cały czas nawalony chodzi.

Wczoraj na przykład podczas przekazywania obowiązków. Podszedł do nas manager (postawny, kulturalny pan pod 60-tkę) i mówi do mnie: "Jak wrócę z toalety podejdź do mnie do pokoju na chwilę" A mój zmiennik na to: "To idź najpierw do tego kibla bo się zaraz obsrasz". Przysięgam myślałem że się przesłyszałem ale on to powtórzył jeszcze raz. Tym razem już ze zniecierpliwieniem :)


Opowiadałem kiedyś o Stiwenie ? Hindus ze Sri Lanki (tak podejrzewamy). Bo sam twierdzi, że z Indii. Stiwen to oczywiście pseudonim artystyczny, który sam sobie wymyślił. Popaprany chłopak trochę. Sympatyczny czasami ale w chwilach stresu nie radzi sobie z otoczeniem i swoim zachowaniem. W firmie nierozłącznie mówią na niego "Steven he's idiot" Trochę przydługi wstęp do tego co miałem napisać ale niech już będzie. No i wczoraj właśnie niniejszy Stiwen poszedł na pięści niemal, z jednym muzułmaninem (spokojnym, jak plama ropy, arabem z maroko) o to, że jego kumple napadli na chrześcijan w Egipcie ! Ale jak był oburzony ! Jakby mu pół rodziny zabili i rybki zjedli.

Później się pytam marokańczyka: "o co mu poszło, przecież on nawet chrześcijaninem nie jest". A marokańczyk: "Nieeeeee ????"

Naprawdę nie wiem co mu ten Stiwen nawciskał.


Słuchajcie musze kończyć tak ni w pięć ni wpół do piątej bo gdyz ponieważ udaję się walczyć ze Stiwenem i innymi. Wracam rano.

A to moje ostatnie odkrycie:

 

 

 

I to samo tylko inaczej:

 

 

 

To ostatnie instrumentalnie przypomina trochę MGMT ale to nawet dobrze, to dobrze :)

 

PS: Niech mi ktoś błędy sprawdzi bo już nie mam czasu. Lecę, Pa !


Podziel się

komentarze (10) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 104  

I znowu mamy:

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164104
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page