Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 350 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Milano by SR

czwartek, 31 stycznia 2008 13:36
Od ostatniego wpisu w sumie nic specjalnego się nie wydarzyło. Może po za tym, że o mało nie wyprowadziłem się z domu. Czarka (zielonej herbaty) sie przelała i postanowiłem ułatwić, życie pewnej osobie, która ma już dość życia ze mną (jak pisze). Przez to prawdopodobnie ułatwiłbym życie również sobie. Nie chcę wchodzić w szczegóły ponieważ uważam, że własnych brudów nie powinno się prać na forum. Okazało się jednak ku mojemu zdziwieniu, że to nie tak łatwo i prosto i że jeśli się wyprowadzę to będę jeszcze gorszy (?!?!?!)  I zrozum tu kobietę.
Decyzja na razie zawieszona w każdym razie. Pewnie do następnego razu kiedy to znów poczytam sobie o gehennie życia ze mną.

Wczoraj odbyła się druga lekcja AutoCADa. Lekko łatwo i przyjemnie. Stare wiadomości nie wywietrzały na szczęście. Wątpliwości rozwiewałem rzucanymi pytaniami, na które nie zawsze otrzymywałem odpowiedź niestety. Boję się pomyśleć co będzie później, kiedy przejdziemy do bardziej zaawansowanych rzeczy.
Generalnie nie powinienem narzekać bo nie są to nauczyciele tylko osoby zajmujące się tym programem na codzień. Mają prawo czasem mieć wątpliwości. Nie będę więc narzekał :) Jest OK.

Po serii eksperymentów z whisky (oraz whiskey), bourbonami i brandy...Ale zabrzmiało ! :O....chodzi o zwykłą degustację. Lista którą tworzę, na razie we własnej głowie tylko, lekko się zmieniła i wygląda tak:

10 Bushmills (whiskey irlandzka)
9 Connemara (whiskey irlandzka)
8 Grants (whisky szkocka)
7 Jack Daniels (bourbon)
6 Jim Beam (bourbon)
5 Teachers (whisky szkocka)
4 Martell (koniak)
3 Passport (whisky szkocka)
2 Bells (whisky szkocka) i Famous Grouse (whisky szkocka) ex aequo
1 VAT 69 (whisky szkocka) i Jameson (whiskey irlandzka) ex aequo

No i właśnie powstał pierwszy "Portowy" ranking alkoholi.
Ciekawostki:
Pierwsze dwa miejsca zajmują whisky tzw popularne. Cena coś około 10 funtów za 0.7 litra. Klasa podejrzewam ta sama co nasz polski "Absolwent". Niestety nie mam rasowego podniebienia i takie mi smakują. Co zrobić ? ;)
Wyjątkiem jest Jameson - droższy ale wiadomo za co się płaci.
Rozczarowaniem dla mnie jest niestety Bushmills. Wiele sobie obiecywałem po tym gatunku. Niestety posmak mydła jest nie do zaakceptowania.
Nie pamiętam smaku Chivas Regal. Może czas go sobie przypomnieć i wciągnąć na listę... :)
Z czasem pewnie powstanie lista Porto (które uwielbiam) oraz trunków drinkowych jak Martini czy rum.
Aha ! Jeszcze 3 słowa na temat Vat 69. Wyobraźcie sobie, że po raz pierwszy kupiłem ją wczoraj :) Od pierwszego łyka jednak podbiła moje podniebienie a trochę poźniej i głowę ;). Tak jak wygląda niepozornie (etykieta i sama nazwa) tak smakuje wybornie. Konkluzja nasuwa się sama: jak się nie ma szlacheckiego podniebienia to i cieszyć się można byle czym ;P

Spotkanie z kuzynką i jej narzeczonym udało się znakomicie. Dostałem swoją książkę w końcu i ptasie mleczko. Fuksem udało nam się wejść do pubu na imprezę zamkniętą. Stanęliśmy przy drzwiach zaraz za grupką ludzi, nieświadomi nieczego. Grupka weszła do środka a ochroniarz po prostu zapytał czy jesteśmy z nimi. Moja kuzynka, niezrozumiawszy nawet pytania, odruchowo odpowiedziała YES. Ochroniarz na to: to wchodźcie !
A w pubie jak to w angielskim pubie: Jamesy, Pulpy i inne Poguesy czyli to co zawsze. Uwielbiam to :) Do tego wyluzowani angole i murzyn w toalecie, który.... hehe... odkręcił mi wodę i podał ręcznik. Mówiłem już, że lubię Soho ? ;) Chyba jedyna dzielnica gdzie w nocy jest więcej ludzi niż w dzień. Niezależnie od dnia.

A teraz z zupełnie innej beczki.
Poniżej mamy efekt działania ze statywem. Te niemal poziome świecące linie to samolot podchodzący do lądowania.





To tyle przekazu.
Do następnego razu...

Podziel się

komentarze (26) | dodaj komentarz

An Honest Mistake

poniedziałek, 28 stycznia 2008 18:21
Nieee ten poprzedni wpis to nie było kokietowanie wcale :) To było krótkie, obrazowe przedstawienie mojego słomianego zapału, z którym walczę od 30 z górką lat.

A tytuł notki jest "An Honest Mistake" ponieważ:
W roku dwutysięcznymszóstym... Jakoś w lato dwutysięcznegoszóstego usłyszałem jeden kawałek w XFM, którego od tamtej pory nie mogłem się pozbyć. Z resztą wcale nie chciałem bo był fajny. Niestety nie mogłem sobie tego kupić/ściągnąć/ukraść bo w radio nie podają przecież tytułu. Bo i po co, pfff. GUPKI
Ok ale ostatnio znów poleciał. Znów na XFM. Oko zabłysło ! No to dawaj spisywać słowa ze słuchu.  Zdołałem jednak spisać tylko popularne frazesy wykorzystywane w 50% angielskojęzycznych piosenek. Wszystkiego próbowałem googli, emula i youtube. W końcu trafiłem (o ironio - przez te właśnie frazesy) na dorobiony amatorsko teledysk do Piratów z Karaibów z TYM kawałkiem w tle. No i w końcu gdzieś tam w komentarzach ktoś bardzo nieśmiały śmiał jednak zapytać KTO WYKONUJE TEN UTWÓR. Było jasne, że nie Johny Deep aka Jack Sparrow. Nie było jasne za to że The Bravery. I jak zwykle w takich przypadkach okazało się, że słyszane "must take" to "mistake" a "still away" to "still awake"
I tyle. Półtoraroczne poszukiwanie kawałka zakończone sukcesem. Można odhaczyć. Zazwyczaj idzie to szybciej.

Uspokoję Was
Na razie nie drukują nigdzie moich zdjęć. :)

Ale....
Zapisałem się na kurs AutoCADa. Kurs odbywa się w POSKu w Hammersmith. Na pierwszą edycję się spóźniłem tydzień. Jako, że były to pierwsze zajęcia w historii , obowiązywała promocyjna cena. Promocyjna czyli niższa ale wyższa. Niby bez sensu no nie :) Poprzedni kurs kosztował 150 funciorów i nie było zniżek. W drugiej edycji są zniżki dla osób przychodzącymi z własnymi laptopami (to ja). Minus 50 funtów. Suma sumarum opłata za kurs wyniosła mnie 140 funtów. Ot taki paradoks. Za tą dychę kupiłem sobie myszkę do lapa :)
Sam kurs jak to kurs. Prowadzony po polsku na angielskiej wersji AutoCADa. Trwa 2 miesiące i kończy się certyfikatem. Dobre jest to, że w obu językach. A nuż pozwoli mi to zmienić pracę na nieco lepiej płatną. Obaczym.

Trochę przegiąłem w obecnej pracy. Po 4 godzinach (nawet nie połowa) poszedłem do domu. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że tego dnia przypadał...hmmm piątek ??!! i zaczynał się weekend.
Przez wcześniejsze wyjście nie dopilnowałem obowiązków (na dodatek nie swoich) i mi się za nie oberwało. Biorąc jednak przykład z drętwego Jakimowicza w filmie "Młode Lwy" czy tam "Psy" uparcie twierdziłem, że nie wyszedłem wcześniej czym po kilku dłuuuugich minutach skierowałem rozmowę na bezpieczniejszy temat samego "niedopilnowania obowiązków". Zobowiązałem się przeprosić Rogera, który był się wkurwił nieprzymierzając i ogólnie był bardzo "pissed off" a nieco później już tylko "upset". Rogera przeprosiłem bo go lubię i kolegą moim jest. Finał całej sprawy odbędzie się przy mojej wypłacie gdzie, zostanie-lub-nie, usunięta dniówka. Okaże się.
Z racji wahania nastrojów pojeździłem sobie trochę na małym terroryście Khanie, którego nawet Pakistańczycy nie lubią.
Dla jasności dodam, że mu się należało. Za całokształt. Oczywiście przybrał minę zagubionej owcy powtarzając "ale ty mnie nie rozumiesz"
Rozumiem, rozumiem a ręka swędzi coraz bardziej.
Aha a film z Jakimowiczem to "Młode wilki" były.

Jutro przyjeżdża kuzynka ze swoim narzeczonym a moim kolegą. Spotkamy się jednak tylko na chwilę w Soho bo od razu wracają. Najważniejsze to, że przywiezie mi książkę zamówioną ponad miesiąc temu w Empiku. Z czystym sumieniem NIE POLECAM zakupów w tej firmie. Duża firma z dużą dupą i mnóstwem w niej klientów. Ot takie moje wrażenia. Dopiero po moim niezbyt miłym mailu coś się ruszyło. Odpowiedzieć bezpośrednio jednak nie raczyli.

Aha i ZUS sobie o mnie przypomniał ! Po ośmiu latach. Znowu chcą te kwitki co to im pokazywałem już dwa razy. Co ciekawe jeśli chodzi o dowody wpłat składek to istnieje luka w przepisach i trzeba je przechowywać mniej więcej do emerytury. Nie jak wszystkie inne dokumenty 5-10 lat. Takie tam niedopatrzenie ustawodawcy. Moich kwitów w ciągu ośmiu lat nie dali rady wpisać w "Centralną Bazę Danych" i pewnie kolejne ich przedstawienie niewiele zmieni.
Napisałem ładne pismo, wszedłem trochę na ambicję i teraz albo poczekają aż przyjadę w marcu i zawiozę im kwitki albo się wk***ią jak Roger i naślą komornika. Impas. normalnie rozstrzelać albo nasłać tego małego terrorystę ode mnie z pracy. Tylko na kogo ? Z resztą on i tak nie pójdzie bo sie na mnie obraził...  
Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

Sorry

czwartek, 24 stycznia 2008 14:52
Sorry Kochani kończę z pisaniem. Mam fajny program i zabieram się za robienie muzyki !!!


15:41

Niee, nie wychodzi mi. Wracam do pisania.
Podziel się

komentarze (12) | dodaj komentarz

Buy one, one get free

środa, 16 stycznia 2008 23:54
Na drugi dzień po napisaniu notki obudziłem się spuchnięty jak balon. Właściwie "obudziłem" to słowo lekko na wyrost ponieważ właściwie nie spałem. Natychmiast po otwarciu gabinetu stomatologicznego dzielnych Sikhów stawiłem się tam w pełnej krasie. Pani z recepcji bez zbędnych słów, aczkolwiek robiąc wielkie oczy i uśmiechając się niepewnie przesunęła termin mojej wizyty na dziś (czyli na wczoraj, bo dziś jest już jutro).
Z bólem balona, jeszcze wczoraj nazywanym twarzą, poczekałem do godziny "D" i powlokłem się do gabinetu.
I jak się okazało Sikhowie to przesympatyczne chłopaki są i pełne humoru ! Jeden z nich przywitał mnie słowami:
- Stary ! Powinieneś iść do szpitala !!
Taki tam dowcip branżowy chyba ;)
Udałem, że żart był zbyt hermetyczny i zaproponowałem najpierw antybiotyk.
Posadzili mnie na fotel z którego zszedłem po 10-ciu minutach ze zrobionym prześwietleniem i receptą w ręku.
Wot tiechnika !
Na odchodnym ostrzegli, że gdyby opuchlizna zeszła na kark lub szyję, natychmiast mam iść do szpitala. W tym momencie nawet podbródek miałem już opuchnięty.
Poszedłem do apteki wykupiłem receptę (2 rodzaje antybiotyku) i natychmiast po wejściu do dom zażyłem.
Pod wieczór lekko się uspokoiło, opuchlizna jakby zaczęła schodzić ale noc znowu nieprzespana bo co zasnąłem to się budziłem z większą.
Dziś rano ponownie trochę się zmniejszyło i tak trzyma do teraz. jestem jednak pewien, że w nocy znowu "nabierze mocy".
Jakby tego było mało wczoraj zaczęło mnie kręcić w kościach co niechybnie oznacza grypę. W połączeniu z zębem daje to dość męczący duet. Najgorsze jest to, że jedno jątrzy drugie. Jakaś dziwna ta promocja...

Przed chwilą wziąłem gorącą kąpiel. Zanurzając się w wodzie poczułem się jak Jakub Singer (Tim Robins - "Drabina Jakubowa"). Tylko jemu na zbicie gorączki wsypano pełną wannę lodu. Ja po gorącej poczułem się znacznie lepiej.

A teraz analiza kosztów.
Za przegląd, zdjęcie, diagnozę i receptę zapłaciłem niespełna 15 funtów. Za receptę około 12 funtów. Można to przeliczyć na jedną popularną butelkę whisky i jedną pizzę. Według mnie tragedii nie ma. Zwłaszcza, że przez jakiś czas nie wypije ani grama whisky. Antybiotyk - co robić...
Dla porównania samolot do PL kosztowałby mnie około 100 funtów plus autokar do lotniska 18 funtów i taksówka w PL z 10 funtów. Nie mówiąc już o przyjemności podróży z opuchniętym ryjkiem.
Warto pomyśleć o zębach przy okazji, będąc w PL. Jechać w nagłym wypadku - nie warto.
Czeka mnie jeszcze ciut droższy zabieg. Wymiana plomby lub ekstrakcja (czego wolałbym uniknąć). Za to zapłacę 42 funty. Trochę drożej ale jak pomyślę, że to tylko jedna dniówka to znowu nie wychodzi tragicznie. Ot zakupy w Tesco na parę dni i to bez luksusów.
Wszytko to przez dofinansowanie z NHS, o którym wcześniej nie miałem pojęcia a do czego, jako podatnik, mam prawo.
Dodam jeszcze, że cała operacja odbywała się w prywatnym gabinecie, który po prostu ma z NHS podpisaną umowę. Dla nich więc wszystko jedno. Ode mnie dostali 15 funtów a pozostałe 35 dostaną od rządu bo tyle kosztuje prywatny przegląd. Jedyny problem to podobno umówić się na wizytę. Podobno w ramach NHS czeka się bardzo długo. Trudno powiedzieć czy to plotki, czy to ja miałem szczęście.

Wracając do Tima Robinsa i "Drabiny Jakubowej" - niesamowity film. Jeśli będziecie mieli okazję, nie przegapcie tego.
Podziel się

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kuracja doktora Granata

poniedziałek, 14 stycznia 2008 17:33
Hehe
Nie miałem pojęcia, że tak szybko napiszę następną notkę.
Okoliczności jednak są sprzyjające. O ironio !
Wydaję mi się, że rozchorowałem się na całego. Nie, na pewno nie tak strasznie jak niektórzy biedacy ale na tyle poważnie, żeby nie pójść dzisiaj do pracy
Dopadło mnie już przy ostatniej notce. W piątek nie poszedłem do pracy. W sobotę poszedłem na 15-tą ale już po 19-tej byłem w domu (nie muszę chyba dodawać, że wpisałem sobie pełen czas ;). Dzisiaj jednak po nieprzespanej nocy zrobiłem sobie znowu wolne. Na dodatek pół twarzy mam jak dynia ponieważ ząb postanowił się zbuntować w tym samym czasie co reszta kompanii.
Tak więc jak następuje.
Rano wybrałem się do lekarza. Najpierw, żeby się zarejestrować.
Tak od razu nie można jak się okazuje. Dostałem formularz do wypełnienia, próbkę na słomkowy płyn i umówiłem się na 14:40.
Przyszedłem 5 minut przed czasem. Przychodnię mam 50 metrów od domu więc nie było to zbyt trudne. Aha, jakbyście się pytali gdzie sobie dorabia Liv Tyler to mówię, że w mojej przychodni :). Ten który robił ze mną "wywiad" może i również był aktorem ale raczej z Bollywood.
Ta rejestracja to takie pic na wodę. Zapisali moje dane w systemie. Zmierzyli ciśnienie i zważyli (mnie a nie ciśnienie). Pan Rejestrownik stwierdził że i to i to mam za duże. A to ci kurwa nowina..
Po całym "badaniu" musiałem się zarejestrować jeszcze raz do prawdziwego doktora. Liv była zajęta więc podszedłem do pani w rodzaju Goldie Hawn. Goldie zaproponowała przyszły poniedziałek. Gdybym siedział na krześle to prawdopodobnie bym z niego spadł. Powiedziałem jej, że w przyszły poniedziałek to ja juz będę zdrowy przez zasiedzenie. Popatrzyła na mnie jakby chciała powiedzieć "a nie możesz wstrzymać procesu zdrowienia ?" spojrzałem na nią jakbym mówił "feck oooff". I Goldie jeszcze raz spojrzała w swój kajet i Goldie znalazła jednak wyjście i widać, ż jak Goldie chce to Goldie może i powiedziała żebym zadzwonił jutro z rana to mnie wpisze na popołudnie. No i to rozumiem. Niech jej Bozia da Oskara albo coś w ten deseń. Chociaż za to "jutro" a nie "dzisiaj" to tylko nominacja jej się należy.

Prosto z przychodni poszedłem do dentysty. Tak na rekonesans bo ceny usług stomatolodzy mają z kosmosu. Czytałem o pewnej kobiecie, którą za wypisanie recepty na antybiotyk skasowali 300 funtów. 200 za natychmiastowe przyjęcie, 50 za przegląd a pozostałe 50 za "szklankę wody i uśmiechy" jak sama stwierdziła.
Właściwie to rekonesans rozpocząłem już w domu. Okazuje się, że usługi dentystyczne mogą być refundowane. Poszedłem jednak do pobliskiej mini kliniki zasięgnąć języka.
Na korytarzu spotkałem dwóch panów dentystów z brodami i w turbanach, którzy mile się mną zajęli. Nawet mimo to, że wspomniałem, że nie chcę nic robić prywatnie tylko przez NHS (czyli z dofinansowaniem).
Panowie w turbanach zyskują u mnie coraz bardziej. Właściwie to nie przypominam sobie, aby któryś Sikh zalazł mi za skórę. A Jaswinder (wspomniałem o nim w poprzedniej notce) pomimo podeszłego już wieku jest jednym z najlepszych moich "kolegów" w pracy.
No i panowie brodaci powiedzieli, że przegląd w ramach NHS kosztuje niecałe 16 funtów czyli do zaakceptowania.
Następne czynności łącznie z tymi skomplikowanymi kosztują juz prawie 50 funtów ale jest to kwota za całe leczenie a nie za pojedynczą wizytę jak zrozumiałem z ulotki.
Nie wygląda więc to tak strasznie. Mam nadzieję. Sprawdzę to na własnej skórze w środowe popołudnie.
Bo, wicie, rozumicie... Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. "Po nocy też nie trzeba drzeć mordy" - jak dodał kiedyś pewnien pan, również z nadwagą i pewnie z nadciśnieniem.
No ale termin jak na tutejsze realia - ekspresowy. Byc może w ustaleniu powyższego pomogła moja twarz. Jakże asymetryczna.

A za oknem spadł ulewny deszcz, po nim grad wielkości grochu a na koniec wyszło słońce. I to wszystko w ciągu pięciu minut.

PS: Sponsorem notki była Bielizna z utworem "Kuracja doktora Granata", Trzymajcie kciuki za moje zęby :)
Podziel się

komentarze (9) | dodaj komentarz

czwartek, 24 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 164 113  

I znowu mamy:

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Koń jaki jest każdy widzi...

Mam 37 lat - to całkiem nieżle jak na mój wiek
Mam kilka nałogów i cały czas szukam następnych ;)
Nie handluję komentarzami a już wogóle komciami (chyba, że za fajki)
Ale reklama, nie ma co...

Główny Urząd Statystyczny informuje:

Odwiedziny: 1164113
Wpisy
  • liczba: 354
  • komentarze: 3253
Bloog istnieje od: 4185 dni
Locations of visitors to this page