Kroniki Portowe

Londyn

Santorini

 

No nie wiem jak zacząć, no nie wiem...

Jeśli nawet to zdanie powyżej uznamy za rozpoczęcie to problem przechodzi na rozwinięcie.

 

Ok spróbuję...

 

Santorini. Święta Irena.
Znam dwie Ireny i żadna nie jest święta. Ooo niee.
Mam jeszcze ciocię Irenę ale znam ją słabo więc się nie liczy.

 

...jakoś poszło...


Santorini położona jest pomiędzy Kretą a Grecją kontynentalną ale tak trochę w stronę Turcji bardziej w odległości jakichś 100 km od tej pierwszej na północ.

Lub prościej:

Santorini położona jest w odległości 100 Euro od Krety. Mozna tam dotrzeć bujającym na wszystkie strony katamaranem w "zaledwie" 4 godziny. Można też samolotem za tą samą cenę.

Drogo jak diabli po mojemu ale zawsze chciałem tam wpaść chociaż na moment i nie żałuję.

Po zejściu na ląd mieliśmy tylko parę godzin na zwiedzenie całej wyspy więc wypożyczyliśmy żółtego jakiegoś hyundaia czy cuś atosa i w długą.

Właściwie to tej wyspy nie ma aż tak wiele. Po drobnym incydencie z wulkanem, który wziął i eksplodował sobie na środku, większość wyspy (ta obrażona) zsunęła sie do morza zostawiając na powierzchni coś na kształt rogala. I to teraz właśnie można zwiedzać.

 

Na krawędzi tego co się kiedyś osunęło:



 

 

To co sie osunęło teraz jest po prawej:

 

 

Tu nie widać tego co się osunęło bo jest za mną:

 

 

Jak powyżej tylko trochę w bok i w górę:

 

 

Nie wierze, że udało mi się zrobić fotkę uliczki bez ani jednego turysty !

 

 

Drzwi do restauracji. Bardzo popularny element "wystroju" wyspy.

 

 

Osuwisko już po wszystkim.

 

 

Kolejne drzwi do nikąd.

 

 

W drodze powrotnej jeszcze bardziej bujało niż w tamtą stronę. Katamaran skakał jak durny po falach. Co ciekawe najbardziej bujał się na boki. Do pewnego momentu było nawet zabawnie. W połowie rejsu połowa pasażerów stała już na zewnątrz. Aż cud, ze nikt nie wypadł za burtę. Chyba...
Ja na szczęście zniosłem to dość łagodnie, choć nie mogę powiedzieć, żeby momentami nie przymulało
.

Mimo że uwielbiam pływać na wszystkim co pływa to ucieszyłem się na widok główek portu.

 

Uwaga

Z przyczyn technicznych notka nie posiada sensownego zakończenia.

Dziękuję za uwagę.